FANDOM


NagłowekIN
Wojna gangów

...i Nicol
Insezon2
Twórca: Sara124
Sezon: 2
Numer odcinka: 41 (w serii)
22 (w sezonie)
Opublikowano: 10.09.2016
Chronologia
Poprzedni: Ucieczka
Następny: Nowy początek
Banda ucieka do Nowego Jorku. Spotykają się z gangiem "Blue" na wyznaczonym miejscu. Odbywa się wojna gangów.

Bohaterowie

Fabuła

Nicol otworzyła bagażnik Michaela. W środku znalazła kupę gratów, a wśród nich, różne rodzaje broni. Założyła rękawiczki i zaczęła przeglądać pistolety. Usłyszała za sobą kroki. Nie zareagowała, gdyż były jej znajome.
Buford staną za swoją dziewczyną i powiedział:
- Nicol, co ty robisz?
- Wybieram broń. - powiedziała, po czym odwróciła się do niego i spojrzała mu prosto w oczy, po czym powiedziała: - Mam do ciebie prośbę.
- Ja do ciebie też.
- Zostań. - powiedzieli jednocześnie. - Co?
- Ty pierwsza. - powiedział Buford.
- Nie. Ty pierwszy. - odparła Nicol.
- Dobrze. No więc... Jesteś w prawie czwartym miesiącu ciąży. Nie chcę byś szła na tą "ustawkę". A jak coś ci się stanie? Tobie i dziecku? Nie wybaczę sobie tego.
- Nie, Buford. To ja sobie nie wybaczę, jak ci się coś stanie. Chcę by Emily i dziecko, które urodzę miały ojca. A co będzie jak coś ci się stanie? Uczestniczyłam w niejednej bitwie i zawsze wychodziłam z niej żywa. Ale ciąży nade mną jakaś klątwa, bo moi chłopcy ginęli. Znasz już historię Mike'a, a wczoraj powiedziałam ci o Damianie. Wczoraj powiedziałam tylko żebyś uważał na siebie, ale dzisiaj mówię, że nie chcę żebyś tam szedł.
- Więc mam zostawić resztę chłopaków na pastwę losu?
- Nie. - Nicol spuściła wzrok. - Nigdy byś sobie tego nie wybaczył. Ale obiecaj mi jedno. Nie patrz na mnie. Nie przejmuj się mną. Broń tylko swojego życia.
- Nie mogę ci tego obiecać.
- Buford. Ja sobie poradzę. Masz mi to obiecać! Obiecaj mi to! Van Stomm spojrzał w przenikliwe, brązowe oczy swojej dziewczyny i już wiedział, że to nie o nią powinien się bać, lecz o przeciwnika, który stanie z nią twarzą w twarz.
- Obiecuję. - powiedział.

Fineasz zacisnął zęby i podszedł do Michaela. Fakt - nienawidził go. Fakt - nienawidził jego gangu. Fakt - nienawidził tego w co Michael wciągnął go i Izabelę. Ale skoro już tu jest, może zrobić wszystko by nie dopuścić do tego by Izabeli stała się jakakolwiek krzywda.
- Michael. Musimy pogadać. - powiedział.
Jenkins westchnął poirytowany.
- Ty na prawdę nie rozumiesz, że nie mam na to czasu? Nie widzisz co tu się dzieje?
- Uznałem, - mówił dalej Fineasz, nie zwracając uwagi na słowa Michaela. - że skoro już tu jestem, to mogę się na coś przydać.
- Co? - Michael spojrzał na niego zaskoczony.
- Daj mi broń. - powiedział stanowczo Fineasz. Michael tylko uśmiechnął się rozbawiony, ale posłusznie dał mu pistolet.
- Wedle życzenia. - powiedział uśmiechając się nieco złośliwie.
Wtedy podeszła do nich Izabela.
- A co tu się dzieje? - spytała, a potem spojrzała na Fineasza dzierżącego pistolet w ręku. - O nie! Ja się na to nie zgadzam! On z nami nie idzie!
- Przecież sam chce. - powiedział Michael.
- Nie pozwól mu! - krzyknęła, po czym spojrzała na Fineasza. - Ty nie idziesz!
- Dlaczego nie?
- Fineasz! - krzyknęła. - Michael! - powiedziała spoglądając znów na swojego chłopaka. - Nie pozwól mu!
- Nie zabronię mu, jest już dorosły.
- Nie, wcale, że nie jest!
- Nie jesteś? - Michael spojrzał na Fineasza. - Nieważne, przyda nam się dodatkowa para rąk.
- Izabelo, powinnaś się cieszyć. - powiedział Fineasz. - Nareszcie jest coś w czym ja i twój chłopak się zgadzamy.
Izabela warknęła z irytacją. Już miała coś powiedzieć, ale nagle szyba w oknie ich mieszkania została wybita.
- Musimy iść. - powiedział Michael. - Nieważne co się stanie, nieważne kto zginie albo nie, pamiętajcie o naszej obietnicy. - powiedział. Wszyscy zebrani chłopcy zgodnie kiwnęli na jego słowa.
- Co to za obietnica? - spytała Izabela.
- Rozwiązujemy gang. Po tej wojnie już nigdy więcej się nie spotkamy.

Izabela poruszała się powoli pomiędzy brudnymi uliczkami i budynkami. Wraz z gangiem szli na umówione miejsce. Co jakiś czas Michael dawał wszystkim jakieś umówione sygnały. Co jakiś czas rozdzielali. Izabela nie miała pojęcia jak to się skończy. Michael twierdził, że gang "Blue" chce ich tylko tak wystraszyć, że przy odrobinie szczęścia nikt nie zginie, że po tej strzelaninie dadzą im spokój. Kiedy Iza pytała kiedy skończy się strzelanina, Michael odpowiadał, że wtedy gdy usłyszą sygnały z radiowozu policyjnego. Wtedy oni, jak i gang Blue zaczną uciekać z miejsca zdarzenia. I nikt nie dowie się co się stało.
Nagle dotarli do jakieś szerszej uliczki. Właściwie ciężko to nazwać uliczką, bo samochodów to tutaj nie było. Zamiast tego stały tu ogromne kontenery zapełnione śmieciami, które prawdopodobnie nie były wyrzucane od kilku lat.
Grupa chłopaków zaczęła się chować za innymi kontenerami. Pewnie uznali, że lepiej będzie, jak wszyscy nie będą znajdować się w tym samym miejscu. Nicol ruszyła za grupą. Izabela chciała ruszyć za nią, lecz Michael złapał ją za rękę.
- Zostań ze mną. - wyszeptał. Wkrótce w tym miejscu zostali tylko oni i Fineasz.
Rozległy się strzały. Najwidoczniej gang "Blue" także dotarł na miejsce.
Izabeli serce zabiło szybciej. Spojrzała na swojego chłopaka, szukając jakiegoś wsparcia. Zawiodła się. Chociaż na ustach Michaela zakwitła poważna i zawzięta mina, nic nie było w stanie ukryć strachu w jego oczach. Z nadzieją spojrzała na Fineasza. Każde nie-przerażone spojrzenie mogło w tej chwili dodać jej otuchy. Jednak Fineasz nie patrzył ani na nią, ani na Michaela. Majstrował śrubokrętem przy swoim pistolecie, tak jakby rzeczywistość dla niego nie istniała. Izabela powoli zaczynała żałować, że nie poszła za Nicol.

Nicol tymczasem świetnie się bawiła. Była w samym sercu strzelaniny. Wolałaby oczywiście walkę na miecze, ale taka strzelanina od czasu do czasu też nie jest zła. Dziewczynie bardzo tego brakowało. Tak przyzwyczaiła się do zabijania, to życia na krawędzi, do olbrzymiej dawki adrenaliny, że ciężko jej było mieszkać w tych spokojnych czasach do których trafiła. A teraz spokojnie mogła sobie postrzelać do ludzi na ulicy i nikt jej tego nie bronił.

Buford co chwilę zerkał na Nicol. Na początku się o nią martwił, ale po chwili dotarło do niego, że dziewczyna naprawdę jest w swoim żywiole. Do tej pory tylko 3 razy widział ją podczas walki. Raz - w 4556 roku, jak walczyła z Jake'm. Dwa - jak w drugim wymiarze walczyła z Jake'm. Trzy - jak w drugim wymiarze walczyła z armią robotów. Już czwarty raz widzi ją w walce i nadal nie dotarło do niego, że jego dziewczyna była przecież morderczynią zabijającą ludzi z zimną krwią. Ale jak to miało do niego dotrzeć, skoro zawsze przy nim była taka czuła? Spojrzał na nią jeszcze raz. Akurat ona obróciła się do niego w tym samym momencie. Wyszczerzyła zęby, po czym znów spojrzała na przeciwników. Ktoś z nich przebiegał zza jednego kontenera do drugiego. Przestrzeliła mu kostkę. Chyba nie była z tego powodu zachwycona. Prawdopodobnie wolała go zabić.

- Izabelo. - powiedział Michael. - Nie jesteśmy jeszcze w sercu walki. Możesz się jeszcze wycofać.
Dziewczyna spojrzała na niego zaskoczona.
- No co ty... zostaję z tobą.
- Izabelo...
- Znasz mnie. Jestem zawzięta.
Michael tylko zacisnął usta, ale kiwnął głową i powiedział:
- Chodźmy.
Izabela wraz z Michaelem ruszyli w stronę, z której dobiegały strzały. Po chwili Fineasz przestał majstrować przy swoim pistolecie i ruszył za nimi.
- Co ty robiłeś z tym pistoletem? - zapytał Michael.
- Zaraz zobaczysz. - odparł Flynn.
Wkrótce dotarły do nich pociski, tak że i oni byli zmuszeni strzelać. Michael popchnął Izabelę, w stronę ściany budynku, o który stał oparty kontener. Dziewczyna nie narzekała. Przyszła na tę bitwę, nie dlatego żeby walczyć, ale dlatego, żeby widzieć czy jej chłopakowi nic się nie stało.
Po chwili Fineasz użył swojego wynalazku. Z pistoletu wystrzeliła ogromna niebieska kula, która dzięki swojej szybkości i wielkości, bez problemu trafiła w jednego z przeciwników.
- Łał, Fineasz. - powiedział Michael. - Jestem pod wrażeniem.
- Nie zabiłem go. Tylko sparaliżowałem. - powiedział Fin.
- Zawsze coś. - odparł Jenkins. - Może jak będzie leżał tutaj nieprzytomny dość długo to gliny (jak w końcu przyjadą) go zgarnął i aresztują. No i może to ich bardziej przestraszy.
- Ej... Chłopaki. - odezwała się Izabela. - Czy tylko ja słyszę kroki z drugiej strony? - spytała.
- To członkowie gangu Blue. Jest ich więcej niż nas, prawdopodobnie chcą nas otoczyć. Musimy znaleźć nowe miejsce do ukrycia. - powiedział Michael i natychmiast złapał Izabelę za rękę i ruszył z nią schować się za kolejnym kontenerem.
Natychmiast rozległy się strzały, padające w ich stronę. Zdążyli umknąć w ostatniej chwili.
Fineasz spojrzał na nich z przerażeniem. Kroki stawały się coraz głośniejsze, a jeśli pobiegnie w stronę Michaela i Izabeli, to znajdzie się na linii strzału, tym bardziej, że tym krótkim biegiem zdążyli oni zdradzić ich pozycję.
Michael dokładnie obserwował przeciwników. Jak tylko ktoś wychylił się, strzelał w jego stronę.
- Teraz, Flynn! - krzyknął.
Fineasz kiwnął głową i ruszył biegiem w stronę jego i Izy.
Wtedy Michael usłyszał jeden strzał. Zdał sobie sprawę z tego, że nie zauważył jednego, dobrze ukrytego strzelca. Decyzję podjął w ułamku sekundy. Rzucił się w stronę Fineasza i osłonił go przed strzałem, po czym pchnął go w stronę Izabeli.
- MICHAEL! - krzyknęła Izabela, widząc jak jej chłopak pada na asfalt. Już miała do niego podbiec, ale ni stąd ni zowąd zjawiła się Nicol, złapała ją za rękę i zaczęła z nią biec w bliżej nieokreślonym kierunku.

Nicol świetnie się bawiła. Przed chwilą zmieniła pozycję i skryła się jak najdalej od Buforda. Nie chciała go widzieć i nie chciała by on ją widział. Była na jednej wojnie gangów i wiedziała, że takie obserwowanie siebie mogło ich rozpraszać. Teraz będą mogli skupić się tylko na walce.
Nagle w zasięgu jej wzroku znaleźli się Michael z Izą. Oni też zmieniali pozycję. Przebiegając zza jednego kontenera do drugiego, zdradzili swoją kryjówkę. Ale Michael wciąż spoglądał w stronę swojej poprzedniej kryjówki. Nicol zmarszczyła brwi. Dlaczego nie biegli dalej? Przecież z tej pozycji mogliby bez problemu dotrzeć do reszty gangu, nie wystawiając się przy tym na linię strzału.
Wtedy zza kontenera, za którym wcześniej się ukrywali wybiegł nie kto inny jak Fineasz. Nagle Michael ruszył w stronę Fineasza i osłonił go przed strzałem. Flynn zdążył dotrzeć do kryjówki, ale Michaela pocisk zwalił z nóg. Po chwili trafiły w niego kolejne strzały, tak jakby członkowie wrogiego gangu chciały zrobić z niego sitko.
Wtedy rozległ się krzyk Izabeli. Nicol szybko pobiegła w jej stronę i złapała ją za ręce. Jeśli Izabela pobiegnie w ich stronę, zestrzelą i ją.
- Biegnij tam! - powiedziała Nicol wskazując Fineaszowi, ruchem głowy kierunek. - Tam jest reszta gangu. Ja się zajmę Izabelą.
- A co z Michaelem?!
- Później go weźmiemy, i tak jest już martwy! - odparła Nicol, po czym pobiegła razem z Izabelą w stronę jednej z bocznych uliczek.

Iza ukryła się za kontenerami. Nicol usiadła obok niej i spojrzała na nią z troską. To co przed chwilą zobaczyły musiało być potworne dla Garcia-Shapiro. Spędziła z Michaelem dużo czasu.
"On nie może nie żyć! Nie może! Nie może!" - Izabela powtarzała sobie w myślach.
Wciąż słychać było strzały rozlegające się w sąsiedniej uliczce. To tylko kwestia czasu, zanim zjawi się policja.
Nicol przypomniała sobie wojnę gangów w której uczestniczyła w przyszłości. Teraz zginął chłopak Izabeli - Mike. W przyszłości zginie jej chłopak - Damian.
Tak czy siak, ustawka się nie skończyła. Buford wciąż tam jest.
- Muszę lecieć. - powiedziała Nicol. - Ty się stąd nie ruszaj.
- Daj mi pistolet.
Nicol spojrzała na przyjaciółkę podejrzliwie. Bała się powierzyć jej broń. Ale pistolet by jej się przydał, w razie gdyby ktoś ją zaatakował.
- Dobrze. - powiedziała Nicol, podając jej pistolet. - Tylko nie zrób niczego głupiego.
Po tych słowach, Nicol pobiegła w stronę uliczki, na której rozgrywała się cała bitwa.
Izabela tymczasem skierowała lufę pistoletu w swoją głowę.
Już miała strzelić, jednak wybuchła płaczem i opuściła pistolet. Nie potrafiła tego zrobić. Nie bała się śmierci samej w sobie. Bała się bólu z tym związanego.
Ale przecież nie może zostawić rodziców samych.
Ale jak spojrzy rodzicom Michaela w oczy? Jak spojrzy w oczy jego siedmioletniej siostrze, Joannie?
Nagle Izabela zauważyła jakąś blond włosą postać wybiegającą z uliczki.
To była dziewczyna. Wysoka. Ubrana w skórzaną kurtkę i jakieś leginsy. Na nogach miała adidasy. Ubrania wyglądały na nowe i markowe. Blond włosy związane w kucyk. Na włosach niebieskie pasemka. Musiała należeć do gangu "Blue".
Izabela drżącymi rękoma ścisnęła pistolet. Zaczęła iść w jej kierunku.
"Zapłaci mi ona za śmierć Michaela." - pomyślała.
Wtedy ruszyła biegiem za wysoką gangsterką.
Izabela nie miała pojęcia, że w gangach są kobiety. Może ona też nie jest w gangu? Może jest tylko dziewczyną gangstera, tak jak Izabela?
Zresztą... Czy to w tej chwili ważne? Liczyło się tylko to, by dopaść tę blond piękność.

Nicol dotarła na miejsce. Na szczęście Bufordowi nic się nie stało. No prawie. Miał paskudną ranę na przedramieniu. Pozostali członkowie gangu byli raczej cali, z wyjątkiem kilku zadrapań i tego, źe wszyscy byli zmęczeni i spoceni. Po chwili zauważyła, że Theodor ma krwawiącą nogę. Prawdopodobnie innych członków gangu też dosięgły jakieś strzały, ale Nicol nie miała czasu na nich patrzeć. Walka jeszcze trwała.
- Co się stało Fineaszowi? - spytał Buford.
Flynn choć cały blady, strzelał do przeciwników z jakąś dziwną zawziętością.
- Ujrzał śmierć na własne oczy.
- Izabela nie żyje?
- Nie ona. Michael.

Izabela biegła za dziewczyną. Dziewczyny znacznie się oddaliły od miejsca ustawki. Strzały powoli cichły. Dotarły do jakiejś ciasnej uliczki, dzięki której Iza szybciej mogła dogonić przeciwniczkę. W końcu Garcia-Shapiro nie wytrzymała. Po prostu wyciągnęła przed siebie pistolet i krzyknęła:
- Stój bo strzelam!
Dziewczyna, którą Iza goniła, zatrzymała się gwałtownie. Odwróciła się i powoli zaczęła iść w stronę Garcia-Shapiro. Zdziwienie malowało się na jej twarzy. Wyglądała tak, jakby uważnie przyglądała się Izabeli. Brunetka też miała okazję się jej przyjrzeć.
Osoba, za którą wszczęła pogoń, byłaby atrakcyjna, gdyby nie to, że miała wredny wyraz twarzy. Błękitne oczy i blada cera raziły. Dziewczyna wykrzywiła usta w satysfakcjonującym uśmieszku, przez co Iza poczuła się nieswojo, mimo iż to ona celowała do niej z pistoletu.
- Proszę, proszę. - powiedziała blond-wredna-piękność. - Toż to Izabela Garcia-Shapiro. Dziewczyna Michaela Jenkinsa, przywódcy gangu bez nazwy.
- Skąd ty mnie znasz? - powiedziała Izabela trzymając wciąż broń w pogotowiu. Ta dziewczyna coraz bardziej ją niepokoiła. - Skąd tyle o mnie wiesz?
- Skąd? A czy to ważne? Nie jest ważne ile o tobie wiem?
- A ile o mnie wiesz?
- Zdaje się, że wszystko. Była dziewczyna Fineasza. Córka Vivian i...
- Zamilcz.
Dziewczyna spojrzała na nią ze zdziwieniem. Po chwili jej uśmiech stał się jeszcze większy, a dziewczyna zaczęła szyderczo śmiać się pod nosem.
- Bo co mi zrobisz?
- Kim jesteś? - odparła Izabela pytaniem na pytanie.
Dziewczyna podniosła dumnie głowę i powiedziała:
- Cate Blue.
- Cate Blue? Zaginiona córka tego bogatego biznesmena?
- Bogatego? Mój ojciec zarabiał grosze!
- Co ty mówisz... Jest jednym z najbogatszych ludzi w Stanach...
- Ja jestem bardziej bogata. Teraz zarabiam miliony miliardów.
- Dlatego dołączyłaś do gangu?
- Ja nim dowodzę! Teoretycznie jest to mój chłopak - umięśniony kretyn. Ale ja wpływam na wszystkie jego decyzje. To dzięki mnie jesteśmy bogaci!
- Dlaczego zaatakowałaś nasz gang?
- Dla pieniędzy!
- Nie mamy ich!
- Ale stanowicie konkurencję. A konkurencji trzeba się pozbywać. Nawet najsłabszej.
- Pożałujesz tego!
- Co mi zrobisz? Zastrzelisz mnie? Zaraz przyjedzie policja... Ale nie dlatego mnie nie zabijesz. Nie zrobisz tego, bo jesteś za słaba! - powiedziała Cate i uciekła. Izabela, po tym co usłyszała, nie miała siły jej gonić. A nawet gdyby, to po co? I tak by jej nie zabiła. Faktycznie, jest na to za słaba...
Po chwili rozległy się syreny policyjne. Izabela spojrzała na pistolet, który dzierżyła w dłoni. Z początku chciała go wyrzucić, tak by policja jej o nic nie podejrzewała. Ale jak go wyrzuci, a gliny go znajdą, to mogą pobrać odciski palców i ją namierzyć. Dlaczego nie założyła rękawiczek tak jak Nicol?!
Izabela zaczęła przeklinać swoją głupotę. Po chwili zdała sobie sprawę z tego, że nie do końca wie gdzie się znajduje. Powinna wrócić na miejsce ustawki i szukać swoich czy lepiej wracać do motelu? Postanowiła udać się do miejsca, w którym się zatrzymali. Gdyby wróciła na miejsce bitwy, mogła by wpaść na kogoś z gangu Blue, albo na policjantów. Odetchnęła głęboko. Musiała się skupić i zachować trzeźwy umysł. Schowała pistolet pod kurtkę kamizelkę i ruszyła przed siebie licząc na to, że w końcu zorientuje się gdzie mniej więcej przebywa.

Trzech chłopaków owinęło prześcieradłem ciało Michaela i wsadzili go na tył swojego samochodu. Byli zdruzgotani. Chyba do tej pory nie docierało do nich, że ktoś może faktycznie zginąć. Niektórzy z nich mieli większe lub mniejsze rany postrzałowe. Natychmiast wyruszali w drogę do Danville. Tam zamierzali pojechać do szpitala. Gdyby poszli do szpitala w Nowym Yorku, policja mogłaby zacząć podejrzewać, że brali udział w tej strzelaninie.
Nicol próbowała opatrywać ramię Buforda.
- Czekaj, czekaj, może by to zaszyć?
- Nicol, auć! Nie dotykaj, ty nie masz zielonego pojęcia o medycynie.
- Ależ mam, przecież moja odpowiedniczka jest lekarzem!
- Tak! Twoja odpowiedniczka! Ale nie ty.
Po chwili podszedł do nich Fineasz.
- Czekaj, ja się tym zajmę. - powiedział i zaczął przemywać ranę Buforda wodą mineralną. Wciąż trzęsły mu się ręce, ale chciał się oderwać od ponurych myśli.
- Ty?! Ty się wciąż trzęsiesz! - powiedziała Nicol. - I co to za głupi pomysł, żeby oblewać ranę wodą. Rany! - narzekała, jednak mimo to nie zabrała mu wody, ani bandaży, kiedy ten zaczął nimi owijać ranę Buforda. - Jak wy możecie tu żyć bez laserów medycznych? - mamrotała pod nosem.
Pozostali chłopcy powoli ruszali do Danville. Wkrótce i oni mieli wyruszać.

- Tu jesteś Izabelo. - usłyszała głos. Obróciła się. W jej stronę szli Baljeet i Dylan. Ten pierwszy wciąż ukrywał swoją tożsamość pod maską. - Nicol nam powiedziała gdzie cię zostawiła, ale ciebie tam nie było, nie masz pojęcia jacy byliśmy przerażeni. Chodź, wracamy do domu. - mówił Dylan.
- Co z Michaelem? - spytała Izabela. Jakaś iskierka nadzieli wciąż czuła, że mu nic nie jest, że się wyliże.
- Przykro mi. - powiedział po krótkiej ciszy Baljeet.

Minął tydzień. Izabela ubrana w czarny płaszcz, czarną sukienkę i czarny kapelusz, patrzyła jak grabarze powoli zakopują trumnę jej ukochanego. Wrzuciła do dziury bukiet kwiatów. To samo zrobiła matka Michaela i jego siostra. Chłopaki z gangu powiedzieli jego rodzinie, że zostali napadnięci jak wracali z imprezy, a rabusie postrzelili Michaela. Iza stwierdziła, że takie kłamstwo jest chyba lepsze niż prawda.
Żaden z chłopaków nie zjawił się na pogrzebie. Nikt. Z ich gangu przyszła tylko ona. Choć nie do końca wiedziała czy w ogóle do tego gangu należała, czy po prostu była tylko dziewczyną gangstera? Ale jakie to miało znaczenie?
Pogrzeb dobiegł końca. Izabela uklękła przy jego grobie.
- Żegnaj Michaelu. - powiedziała łykając swoje własne łzy. - Na zawsze odmieniłeś moje życie. Ono już nigdy nie będzie takie samo. - szeptała. - Na zawsze pozostaniesz w moim sercu.
Klęczała tak jeszcze przez długi czas, sama nie do końca wiedząc po co. Po chwili wstała i ruszyła w stronę wyjścia z cmentarza. Nagle zaczepił ją rudowłosy chłopak w czarnym garniturze.
- Izabelo, naprawdę mi przykro. - powiedział. - To był wspaniały facet. Uratował mi życie...
- Zamilcz Fineasz. - wyszeptała. - To przez ciebie on nie żyje. To wszystko twoja wina! Zejdź mi z oczu. - mówiła wymijając go. - Nie chcę cię znać.

Nicol wraz z Bufordem złożyli kwiaty na jego grobie. Po chwili zaczęli się tam schodzić kolejni członkowie ich gangu. Postanowili, że ten jeden raz złamią obietnicę daną Michaelowi. Postanowili, że to tutaj spotkają się w tym składzie ostatni raz, bo oddać hołd wspaniałemu człowiekowi i przyjacielowi.

Przeczytałeś/-łaś? Zostaw komentarz! :D

Ciekawostki

  • Powstało alternatywne zakończenie tego rozdziału autorstwa EkawekaDxC przedstawione w opowiadaniu "Cud Michael'a".

Linki

tbeSara124 Twórczość
Historie
Główne serie
Zastępowe opowieści
Jak zostać ognikiem? | Liderka | Harcówka | Nowa w zastępie | Bitwa zastępów
Fineasz i Ferb po trzynastce
Zerwanie | "Izabelo jesteś genialna" | Pierwszy pocałunek | Tyle starań... | Załamanie | Agent Stefa | Powoli wszystko się wyjaśnia | Bal | Przygotowania do imprezy | Osiemnastka Fretki | Lot do Paryża | Uroki spaceru | Tajemnicza nieznajoma | Czerwone oczy | Coś jest nie tak | Wojna? | Parami | Ostatnia wiązka | Zmartwienia Stephanie | Lot | Konkurs
...i Nicol
Nastoletnie problemy | Irving z przyszłości | Chodzi o czas! | Historia Nicol | Historia Nicol - ciąg dalszy | Zakupy | Taniec | Randka | Mieszkanie | Vanessa | Koszykówka | Dziewczyna ze zdjęcia | Skrytobójca | Ten wyjątkowy | Urodziny Dundersztyca | Przez drugi wymiar | Stary przyjaciel | Bitwa i psychol | Przeprowadzka | Maskotka | Ferbanie | Mecz | Zdrada | Prawda w oczy kole | Dzika piękność | Sekrety Izabeli | Plan Izabeli | Zranione serce | Tajemnica wyszła na jaw | Prawda | Wszystko się kiedyś kończy | Problemy Fineasza | Przemytnicy | Gang | Święta | Nowy rok | Równonoc | Podejrzana | Początek niebezpieczeństwa | Ucieczka | Wojna gangów | Nowy początek | Podwójne urodziny | Wypadek | Znajoma | Weselisko | Plany na przyszłość | Pożegnania | Dzieci | Ciąg dalszy nastąpi
Tajemnice pamiętnika Izabeli
Emily | Kuzynostwo | Wyjaśnienia | Sekret Van Stommówny | Florencja | Alternatywna linia czasu
Inne powiązane
Shiri - dwa wymiary | Gadka szmatka
Inne serie
Adoptowana
Wstęp | Rozdział 1 | Rozdział 2 | Rozdział 3 | Rozdział 4 | Rozdział 5 | Rozdział 6 | Rozdział 7 | Rozdział 8 | Rozdział 9 | Rozdział 10 | Rozdział 11
Sacrum
Srebrny sedes | Zrujnowane marzenia | Horyzont zdarzeń
Letni sen: Asia jest super
Zdjęcie
Złoty sedes | Wszystko zaczęło się od kartkówki | Czas to pieniądz | Detektywów dwóch
Ocean Niespokojny
Seria opowiadań pisana z Asią
Opowiadania pierwszego wymiaru
Lemury, pistolet i proszek - czyli jak rozzłościć Stephanie | Ogórki, wesele i lekarz - czyli jak wytrącić Fretkę z równowagi | Miłość i krew - czyli jak przetrwać wojnę
Opowiadania drugiego wymiaru
Nieobecność | Obecność | Strach
Inne
Dwuwymiarowe zamieszanie
Seria opowiadań pisana z Asią i Franką
Mieszanina niejednorodna
Granica wymiarów i wytrzymałości psychicznej|
|Nowe funkcje smartfona|Wymiarowanie|Facebook ponad wymiarami|Siostra-bratnia-dusza-ja|Plany, plany i niewypały|Brat pierwsza klasa
Historie pełnometrażowe
Io | Ferbella | Zagadka porwanej dziewczyny cz. 1 | Zagadka porwanej dziewczyny cz. 2
Historie pisane na czacie
Klątwa czerwonej myszy | Historia gadających krów | Sporty ekstremalne | Zdrada i śmierć pozostałych
Serie, w których pisaniu brałam udział
Podróż z Totalną Porażką |
| Nasza 6 podbija trasę | Niedaleko | Ucieknij z kicia | Wielka imprezka cz.1 | Wielka imprezka cz.2 | Zostało ich 4 albo 5 | Półfinałowe wyzwanie | To już wielki finał
Odcinki/piosenki, w których pisaniu brałam udział
Dziękujemy, że jesteś tu też
Bohaterowie
Pierwsze pokolenie
Nicole Strong | Stephanie Winner | Klarisa Windy | Dylan Milington | Michael Jenkins
Drugie pokolenie
Shiri Flynn | Justin Flynn | Katrin Morgan | Florencja Van Stomm
144 pokolenie
Jake Flynn | Emily Fletcher | Demi Delonds | Alin Delonds
Drugi wymiar
Nicole Strong | Stephanie Winner
Postacie na konkursy
Cate Blue | Omar El-Saeidi | Omar El-Saeidi | Kelly Tjinder | Bruse Van Stomm | Marlene Du Bois
Inne
Piosenki
Piękne zło | Spadniesz w dół! | Normalnie żyć | Poczekaj chwilę! | Kiedy się zakocham | Wystarczy znaleźć drzwi | Wybacz | Tylko ty i ja
Organizacje
Zastęp ogników 46485 | Cheerleaderki | Banda szkolnych żartowniś
Przedmioty
Pamiętnik Izabeli
Miejsca
Harcówka 46485 | "U Róży"
Poza fanonem FiF
Oryginalne uniwersa
9 wymiarów
Sto procent mózgu
Inne fanony
Miraculum
Bohaterowie
Edith Frasinati | Zabb | Paulina Soler | Kamma | Fenny | Tosuu | Dentte | Korra
Historie
Jednostrzałowce
Niepowstrzymani
Wiadomość | Derpy roku | Tam, gdzie latają Akumy | W świecie Fan-Fiction | Dzieje Plaggi i Ed | Zdemaskowana | Mistrz kierownicy
Nieobecni
...
Niewolni
...
Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA o ile nie wspomniano inaczej.