FANDOM


Adp2
Rozdział 7

Adoptowana
Adoptowanaokładka
Twórca: Sara124
Numer odcinka: 7
Opublikowano: 22 stycznia 2016
Chronologia
Poprzedni: Rozdział 6
Następny: Rozdział 8

Akcja niemalże całego odcinka rozgrywa się w szkolnej toalecie. Dwie grupy nienawidzących się dziewczyn spotkają się ze sobą.

Bohaterowie

Fabuła

Stephanie szła schodami do szkolnego wejścia wkurzona. Podły nastrój po ostatnim występie, a raczej jego braku, jeszcze nie minął. Dziewczyna przekroczyła drzwi wejściowe i zdała sobie sprawę, że nie może postawić kolejnego kroku. Dosłownie nie mogła się oderwać od ziemi.
- Co do licha? - wyszeptała sama do siebie. Próbowała oderwać się od podłogi, ale na nic to się zdało. - Cholera, chyba nie będę musiała pozbyć się butów i chodzić na bosaka?
Wtedy podszedł do niej Buford.
- To znów sprawka szkolnych żartowniś. - powiedział wylewając coś na jej buty. Steph zdała sobie sprawę, że może już się swobodnie poruszać i odkleić nogi od podłogi.
- Sophie i Sophie? Ogrhgg... Nienawidzę ich! Już ja im pokażę!
- Tym razem to Nazz i Chris.
- Co? Jamie i Chistinka? Im też pokażę!
- Ej, Nazz to moja dobra kumpela!
- No i co?! Pożałuje, że mi wywinęła taki żart!
- Steph uspokój się, nie tylko tobie. Przed wieloma klasami podłoga jest wylakierowana, tak, że wszyscy się ślizgają. A przykleić jak tu można się też na schodach. Mary zrobiła z tego niezły interes.
- A co Mary ma do tego?
- No wiesz, jest dobra z chemii. Zrobiła jakąś substancję, która zapobiega ślizganiu i przyklejaniu się. To właśnie od niej. - powiedział Buford, pokazując Steph buteleczkę, którą polał jej buty. - Nawet nauczyciele, którzy zawsze mówili, że handel w szkole jest zabroniony, zaczęli to od niej kupować, żeby nie odwoływać lekcji.
- Serio? Boże, co się dzieje w tej szkole. Naprawdę... Żeby nauczyciele nie potrafili sobie poradzić z bandą małpiszonów.
- A ty co byś zrobiła?
- Co ja bym zrobiła? Zrobiłabym coś w stylu typowych amerykańskich filmów o nastolatkach: wsadziłabym im głowy do kibla i spłukała wodę, żeby oprzytomniały. Auć! - krzyknęła bo właśnie poślizgnęła się na podłodze. - Woźne nie mogą tego zmyć?!
- Gdyby to było takie proste, już dawno by to wszystko posprzątały. - powiedziała Mary Stuart, podchodząc do Stephanie i podając jej rękę. - Chcesz zakupić antypoślizgowy smar?
- Tak. - wysyczała Winner przez zaciśnięte zęby.
- Dziesięć dolarów.
- Ile?!
- Dziesięć dolarów. - odpowiedziała bardzo poważnym tonem Mary. - Albo będziesz się ślizgać po podłodze cały dzień.
Steph tylko warknęła i wcisnęła Mary 10 dolców. Ta nawet się nie uśmiechnęła, tylko zabrała jej kasę i dała smar, po czym poszła naciągać innych uczniów.
- Weź i mi pożycz ten smar.
- Wydałam na niego 10 dolców! Daj mi połowę to ci pożyczę!
- A ja odkleiłem cię od podłogi.
- Masz. - powiedziała Steph. - Posmaruj sobie podeszwy i oddawaj.
- A co jak znowu się przykleisz do podłogi? Musimy trzymać się razem cały dzień.
Stephanie spojrzała na niego krótko, ze zdziwieniem.
- Jesteś obrzydliwy. - powiedziała i zabrała mu smar, po czym zaczęła odchodzić dumnym krokiem, potrząsając przy tym swoim długim blond warkoczem.
- A ty masz ładną pupę. - powiedział Buford.
Steph nie była jeszcze dostatecznie daleko, żeby nie usłyszeć tych słów. Tak więc, jak tylko je usłyszała, zawróciła, uderzyła Buforda w szczękę, powalając go przy tym na ziemię (a trzeba przyznać, że siły miała bardzo dużo) i dopiero wtedy odeszła dumnym krokiem.

Izabela stanęła przed drzwiami do kabiny. Znów przykleiła się do podłogi.
- O rany. - wyjąkała.
Emily podeszła do niej i polała jej buty substancją od Mary.
- Żarty, żartami, ale ja uważam, że wszystko ma swoje granice. - powiedziała ruda. - Jesteś pewna, że chcesz wejść do tej łazienki? Jeszcze przykleisz się do deski klozetowej. - mówiła, kiedy Iza już miała zamknąć się w kabinie.
- Wiesz... - odezwała się Garcia-Shapiro. - Kiedy tak powiedziałaś, stwierdziłam, że faktycznie lepiej poczekać z tym do końca lekcji. - stwierdziła i natychmiast wyszła z kabiny. Już miały z Emily wychodzić z łazienki, ale jakaś potężna postać zagrodziła im drogę. Dziewczyny wycofały się w pośpiechu, kiedy wejściem do toalety wpadły Ariana, trzymająca wyrywającą się Nazz oraz Stephanie i Celine, trzymające Christinę. Ariana weszła do kabiny i usiłowała wsadzić głowę Nazz do sedesu. Podobnie Steph i Celia chciały zrobić Chris.
- Co wy robicie, przestańcie natychmiast!
- Nie mieszaj się do tego debilko! - powiedziała Steph. - Chyba, że chcesz się zniżyć do ich poziomu!
- Odszczekaj to! - powiedziała Emily.
- Bo co?! - odparła rudowłosa.
- Bo możesz tego pożałować. - odparła blondynka.
- Spokojnie! - krzyknęła Nazz. - Bohaterowie zawsze musieli znosić kpiny i tortury! Ale w przyszłości zostali docenieni!
- Szkoda, że ci najwięksi zostali doceniani dopiero po śmierci. - odezwała się Ariana. Izabela i Emily aż drygnęły słysząc jej niski głos.
- Czy to jakaś sugestia? - spytała Nazz. Chciała powiedzieć coś jeszcze, ale Arianie udało się wsadzić jej głowę do sedesu i spłukać wodę.
- Pożałujecie tego! - krzyknęła Emily i razem z Izabelą już miały ruszyć na oprawczynie Nazz i Chris, ale ktoś złapał je za ręce.
- Witaj, Izuniu. - powiedziała Paulin Heller.
- No hej, Shapiro. - odezwała się trzymająca ją z drugiej strony Nicole Sunshine.
- Kapucynka znowu podskakuje? - odezwała się, do Emily, Natalie Prescot.
- Dziewczynko, nie wiesz z kim zadarłaś. Jeszcze nie zdałaś sobie sprawy, kto rządzi w tej szkole? - powiedziała druga dziewczyna trzymająca Emily, Jasmine MacMandy.
- Stephanie? - Emily uniosła zadziornie brew. - A wy jej wszystkie służycie.
Stephanie puściła szyję Chris i stanęła na przeciwko Emily.
- W tej szkole rządzą silni. - powiedziała. - A Jasmine jest tu...
- Bo cię nie lubię. - odezwała się Jasmine do Emily.
Po chwili Jasmine wraz z Natalie zaczęły ciągnąć Emily do kolejnego kibla, zaś Paulin z Nicol podobnie postąpiły z Izą.
- A nie mówiłam, że bohaterowie zawsze cierpią?! - wykrzyknęła Nazz. Ariana już miała wsadzić jej głowę do kibla, ale nagle odskoczyła od niego jak oparzona. Podobnie zresztą zrobiła Nazz.
- Witajcie! - odezwała się głowa wyglądająca z kibla. - Kiedyś byłam dyrektorką jednej szkoły, ale mnie wyrzucono. Teraz szukam nowych uczniów! A nazywam się Moranica!
Wszystkie dziewczyny patrzyły na nią zdumione.
- Chyba nie rozpyliłyście po łazience jakiegoś dezodorantu halucynogennego? - spytała Paulin Nazz.
- Nie. - odparła niebieskowłosa.
Dziewczyny wrzasnęły i zaczęły uciekać z łazienki, kiedy Moranica zaczęła wychodzić z kibla. Kiedy wszystkie chciały uciec, przykleiły się do podłogi.
- Dajcie ten odklejacz! - krzyknęła Izabela. To był jeden jedyny raz, kiedy ta grupa dziewczyn, będąca wrogami, współpracowały razem by uciec z toalety przez nawiedzoną dyrektorką nurkującą w ściekach.

Fineasz i Amy stanęli jak wyryci kiedy banda dziewcząt przebiegła tuż przed ich nosami, przez korytarz, krzycząc o jakimś potworze ze ścieków. Tylko jedna, z grupy dziewczyn się zatrzymała.
- Witaj, Fifciu. - powiedziała Jasmine podchodząc do pary. - Co powiesz na małe bara bara w toalecie? Wszyscy właśnie stamtąd wyszli.
Fineasz spojrzał na nią jak na wariatkę.
- Odwal się od niego. - powiedziała Amy.
- Tak, Jasmine. - powiedział Fineasz. - Daj mi już spokój.
Brązowowłosa popatrzyła na niego smutno, ale posłusznie odeszła.

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA o ile nie wspomniano inaczej.