FANDOM


Bella ciao Diretio

Bella ciao Diretio
Autor: EkawekaDxC
Fanon: Oryginalne uniwersum


Bella ciao Diretio - krótkie opowiadanie mające na celu krótkie przedstawienie sytuacji na planecie Loren - Diretio. Akcja ma miejsce mniej więcej w tym czasie, w którym rozgrywa się akcja "Bądźmy poważni".

Bohaterowie

  • Protestujący
  • Stróże prawa
  • Scarlett (tylko wspomniana)
  • Prezydent Diretio (tylko wspomniany)
  • Jeremi Rarity (tylko wspomniany)

Fabuła

Wiał silny wiatr. Zbierało się na deszcz, a na niebie gromadziły się czarne chmury.
Nie przeszkadzało to jednak protestującym.
Diretio. Planeta czysto teoretycznie wolna. Niedawno odzyskała niepodległość i jako druga uwolniła się ze szponów Imperium. Mieszkańcy myśleli, że wolność przyniesie im lepsze jutro, jednak rzeczywistość bardzo szybko rozwiała ich marzenia. Do władzy przeszła kukiełka, której sznurkami pociągał ich dawny okupant. Na planecie nie było bezpiecznie. Specjalne oddziały służby bezpieczeństwa patrolowały ulice, potrafiąc zatrzymać za najmniejsze przewinienie, czy nawet jego brak. Lekcje w szkołach były kontrolowane, a zewsząd czuć było propagandę nowej władzy. Scarlett, która w pamięci Diretiańczyków wyryła się jako demon, stawiana była za wzór. "Prezydent", który na owej planecie miał władzę absolutną, zlecał budowę jej pomników. Historia była gwałcona. Na Diretio nie było wolności.
Ludzie mieli dość. Wmawiano im, że zielona nacja, którą przedstawiali, jest gorsza od białej. Mieli porzucić swą tożsamość, historię, poglądy i wszelkie nadzieje, by dać zaistnieć nowemu systemowi. Według planów, nacje miały przestać istnieć, a wszystko winno wrócić do Imperium.
Poza tym, był też problem z biedą. Na wyżynach żyła niewielka uprzywilejowana grupa, podczas gdy reszta narodu zmuszona była żyć w nędzy. Na oczach ludu, tworzyła się nowa klasa społeczna - arystokracja. Sytuacji również nie poprawiał fakt, iż planeta wciąż była wykończona wojną.
Zielona rasa powiedziała w końcu nie.
Była pochmurna, zimna noc, gdy w stolicy roiło się od zielono-żółto-czerwonych flag. Ludzie krzyczeli hasła nacjonalistyczne, a swoje źródło, bunt miał pod pomnikiem stojącym w sercu miasta. Wielka podobizna najważniejszego bóstwa ich panteonu, od którego planeta wzięła nazwę - Diretio. W postaci anioła stał z wyciągniętymi dłońmi, jakby błogosławił swój lud.
Stąd właśnie jedno z ich najważniejszych haseł;"Diretio błogosławi Diretio". Transparenty z tym napisem unosiło mnóstwo ludzi, a obok nich inne, na przykład "Zielona krew", lub "Niech żyje Diretio".
Na czele pochodu szła młoda dziewczyna. Miała długie, rude włosy i czarne oczy. Patrzyła przed siebie z powagą, pewnością i uporem. Wyglądała, jakby niczego się nie bała. W dłoniach trzymała portret Jermiego Raritiego na fioletowo-zielonym tle.
- To jest nasza ziemia! Nasi bohaterowie! - krzyczała.
W płomieniach stanął niedokończony jeszcze pomnik Scarlett. Jedni zostawali, by przypatrzeć się powolnemu niszczeniu symbolu ich zguby, inni szli dalej.
Nadzieja na nowo pojawiła się w ich sercach. Jeszcze Diretio nie umarło, póki oni żyją i kochają go ponad wszystko. Oni uratują planetę i uratują siebie samych.
Diretiańczycy tracili resztki litości dla wrogów. Mijanie napisów wypryskanych sprejem na murach typu "Dał nam przykład Rarity jak ubijać tyranów mamy", lub "Szmaty Imperium płoną w piekle" nie były dla nich niczym niespotykanym. Wprost przeciwnie, dodawały im jeszcze większej motywacji i wzniecały chęci zemsty.
Ulice były pełne, a wrzaski ludzi na tyle głośne, że skutecznie tłumiły odgłosy nadjeżdżających stróżów prawa.
Wielu przystępowało z nimi do walki. W obronie siebie, rodziny i planety gotowi byli oddać życie. I wielu oddało.
Ci, którym udało się przeżyć zostali aresztowani, lub po prostu uciekli.
Z nieba runął deszcz oblewając zmieszane z błotem flagi. Zmył on krew z ulic. Rankiem nie będzie ani śladu po zgromadzeniach. Uratował on nawet pomnik dawnej okupantki.
Jedynie nadziei ludzi nie dał rady zgasić. Bo ona będzie płonąć, póki żyje ostatni Diretiańczyk.
Bella ciao.

Inne informacje

  • Opowiadanie powstało głównie dlatego, że autorka chciała pokazać sytuację planety Loren, jednak nie miała pomysłów jak umieścić to w BP. 
Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.