FANDOM


Pewne osoby prosiły mnie, bym bardziej dokładnie opisała tutaj na blogu sen, który miałam dzisiaj (od dłuższego czasu nie miałam snów, więc - przełom!). Sen był o osobach z naszej wiki, mam go zapisanego w całości w zeszycie, więc czemu nie? :"D

Przypowieść o proczadzikowych Wikianach

Dzień jak codzień, słoneczko świeci, ptaszki śpiewają, a ja idę sobie ulicą słuchając muzyki na słuchawkach. Rozmyślałam nad swoimi historiami, jakie wątki dać, jak ułożyć zdania itd. 

Zanim się spostrzegłam, znalazłam się w dziwnym pomieszczeniu, okraszonym napisem "Fanowska Fineasz i Ferb Wikia - wstęp tylko dla proczadzikowistów!". 

Rozglądając się, zauważyłam użytkowników naszej wiki.

Pierwszego zauważyłam Sebę. W dziewiczym wąsiku, gadający po ruski i wymachujący motyką, ubrany jedynie w różowe stringi ze słonikiem. 

Następna byłą Asia, oglądała zdjęcia Hitlera, dorysowując mu Januszowe wąsiki i próchnicę na zębach, a ubrana była w sukienkę Izy. Jej włosy były granatowe. Powtarzała "Może i był zły, ale ładnie malował", oczywiście mając na myśli Hitlera. 

Sara też tam była - ubrana jak Zeus, z Banhammerem w ręce goniła pewną osobę (która w śnie była takim anonimem bez twarzy) i krzyczała "ŻADNYCH TROLLI NA ŚWIĘTEJ ZIEMII".

Pati siedział w kącie w ubraniu Ukrainy (cycków nie miał, niestety) i powtarzał, że to nie Seba jest ukraińską dziewczynką, a on. Kołysał się, jakby miał chorobę sierocą.

Emi była tam Afrodytą (ostatnio zaczytałam się w mitologii) w sukni królowej balu, nie mówiła nic, tylko się uśmiechała.

Zobaczyłam tam też Frankę. Siedziała na bujanym fotelu, czytając książkę o tytule "Jak zabić Sebastiana ******* (nazwisko ocenzurowane)", mrucząc coś o tym, że ten poradnik to dupa, nie poradnik.

A wniosek, drogie dzieci, jest krótki i dobrze znany - Licia ma ciekawe sny.

Dziękuję, dobranoc.

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.