FANDOM


Zapis archiwalny usuniętej strony - link.


Archiwum/Użytkownikowa rywalizacja/2014-2015/archiwalne15

No Screenshot 2
Autor: AgataTheNinja
Opublikowano: 27.05.2015
Odcinek stworzony na Użytkownikową Rywalizację. Przedstawia z pozoru zwyczajny dzień w ogródku Flynn-Fletcherów. Ariana znowu próbuje poderwać Fineasza. Pomaga jej w tym Ferb, który ma focha jest obrażony na Izabelę. Nieoczekiwanie do ogródka przychodzi Luke. Nastolatek za sprawą jakiegoś zielonego promienia(Prawdopodobnie z inatora Dundersztyca) zakochuje się w Fineaszu. Emily próbuje zbudować maszynę, dzięki której jej brat wróci do normalności. Tymczasem Brunhilda zastanawia się co podarować Marinie na trzecią rocznicę ich związku.

Bohaterowie

Fabuła

Był to całkiem zwyczajny dzień. Słońce świeciło, a na niebie nie było widać ani jednej chmurki. Fineasz i Ferb wylegiwali się pod drzewem. Na jednej z jego gałęzi siedziała Emily i jadła swojego ulubionego Snickersa.

-Fin, masz pomysł na jakiś wynalazek?-spytała dziewczyna.


-Na razie nie...-odparł chłopak.

-To wymyśl, bo mi się nudzi.

Ku radości Fineasza furtka od ogrodu otworzyła się i weszła przez nią piękna dziewczyna o długich, czarnych włosach. Ubrana była jak zwykle na różowo. Na jej twarzy widniał charakterystyczny, wesoły uśmiech, który poszerzył się gdy zobaczyła Flynna. Była to oczywiście Izabela.

-Cześć Fineasz! Co robicie?-przywitała się i zatrzepotała rzęsami.

-Czekałem na ciebie!-Fin podbiegł do dziewczyny i czule pocałował ją w policzek.

-Barbie nawiedziła ogródek. Koniec mojego pięknego życia. Dlaczego? A miałem przed sobą jeszcze całe dzieciństwo-odezwał się po raz pierwszy tego dnia Ferb. Miał niezadowolony wyraz twarzy.

-Jeśli myślisz, że to mnie rusza to się mylisz. Pewna blondynka przyzwyczaiła mnie już do tego przezwiska-uśmiechnęła się Iza.

-Chodzi ci o tą Emanuelę, która wyjechała do Holandii?-spytał Flynn.

-Tak, właśnie o nią.

-Ferb, zmieniłeś płeć? Bo zachowujesz się jak baba podczas okresu-zaśmiała się Emily.

-Eee...chyba ty!-zdenerwował się Fletcher.

-A tak w ogóle czemu jesteście skłóceni?-ruda właśnie skończyła jeść swojego batonika.

Izabela usiadła na trawie, poprawiła swoją fryzurę i zaczęła opowiadać.

-To było chyba miesiąc temu. Jak zwykle przyszłam odwiedzić Fineasza. Padał deszcz, więc musieliśmy siedzieć w domu. Oczywiście spędziliśmy miło czas. Poszłam do domu gdzieś o 17:00. Krótko po mojej wizycie zniknął gdzieś ulubiony komiks Ferba o Bobie Budowniczym. Najwyraźniej ubzdurał sobie, że ja go wzięłam i od tego czasu jest dla mnie niemiły. No i...tak to było-czarnowłosa westchnęła.

-ALE TO PRAWDA! PRZYSZŁAŚ TAM TYLKO PO TO, ABY ZWĘDZIĆ MÓJ KOMIKS! MÓJ SKARB! JUŻ OD POCZĄTKU WIEDZIAŁEM, ŻE JESTEŚ DO MNIE UPRZEDZONA! CHCESZ ZNISZCZYĆ MOJE ŻYCIE! PLANOWAŁAŚ TĄ KRADZIEŻ!-wrzeszczał zielonowłosy.

-Taaa, a w tej bajce były smoki?-spytała ironicznie Iza.

-Ferb...dobrze się czujesz? Przynieść ci szklankę wody?-zmartwił się Fin.

-Nie trzeba-odparł jego brat.

-Co tu tak śmierdzi?-spytała Emily. Po chwili uzyskała odpowiedź na swoje pytanie. Do ogródka weszła gruba, brązowowłosa dziewczyna. Miała piwne oczy, a na jej twarzy roiło się od piegów.

-Hej Ariana!-przywitał ją Fineasz.

-Oh, cześć Fineaszu!-dziewczyna się zarumieniła.-Świetnie wyglądasz! Zresztą jak zwykle...

-Dzięki. Ty też.

-Fajna bluzka-powiedziała Iza i uśmiechnęła się słodko.

-Taa...dzięki-grubaska posłała jej pogardliwe spojrzenie. Nienawidziła czarnowłosej od wczesnego dzieciństwa. Powodem był związek jej oraz Fineasza, w którym Ariana była zakochana do szaleństwa. Wiedzieli o tym wszyscy oprócz Izabeli i obiektu westchnień obu dziewczyn.

-Eee...siema?-rozległ się męski głos. Furtka otworzyła się i wszedł przez nią wysoki, dobrze zbudowany, zielonooki chłopak. Jego włosy były brązowe. Wyglądał na około 17 lat. Na jego widok oczy Emily prawie wyszły z orbit, a sama rudowłosa spadła z drzewa i z hukiem poleciała na ziemię.

-Luke, co ty tu robisz?-rudowłosa podniosła się z trawnika.

-Nie cieszysz się siostra?-zapytał Luke z wrednym uśmiechem.

-Tak...ale...nie powinieneś być na imprezie u znajomego?

-Długa historia. Stary spinał się o to, że razem z kumplami owinęliśmy dom pani Simons papierem toaletowym. Tej starej babie nie podobało się to, że niby puszczaliśmy za głośno muzykę. No wiesz...Paktofonika i tak dalej.

-Chodzi ci o ten zespół z Czech?-wtrącił się Fineasz.

-On jest z Polski.

-To jest ten kraj, którego prezydent wdrapał się na krzesło w japońskim parlamencie i krzyczał "Chodź szogunie!"?

-Noo. A więc krótko mówiąc stary zezłościł się na mnie i kazał mi spędzić trochę czasu z tobą.

-Eh...a więc skoro tu jesteś to przedstawię ci całą ekipę. To jest Izabela - jedna z moich najdroższych przyjaciółek.

-Jest wredną zołzą-dodał Ferb.

-Daruj sobie. Ten zielonowłosy, który ma okres to Ferb, a ten czerwonowłosy to Fineasz - jego brat.

-A ja to co?-zapytała Aria.

-A tak. To jest Ariana-wyjaśniła Emily.-Ona też ma często okres. Prawda Aria?

Ariana nic nie odpowiedziała. Gdyby spojrzenia mogły zabijać ruda już dawno leżała by trupem. Nagle coś ją olśniło. Spojrzała na zielonowłosego. Właśnie znalazła kogoś kto pomoże jej w zniszczeniu Izabeli...

Dziewczyna chwyciła chłopaka za rękę i pociągnęła go do domu.

-CO TY ROBISZ?!-wrzasnął Ferb kiedy już byli w salonie.

-Słuchaj. Mam dla ciebie propozycję nie do odrzucenia-powiedziała ze stoickim spokojem Arii.

-Niby jaką?

-Widzę, że nie przepadasz za tym małpiszonem powszechnie zwanym Izabelą.

-A żebyś wiedziała! Ona ukradła MÓJ komiks!

-CO?!-Aria wyglądała na oburzoną.-Nie dość, że kradnie innym chłopaków to jeszcze przedmioty!

-Trzeba coś z tym zrobić.

-Właśnie. Dlatego cię tu zaciągnęłam. Chciałabym żebyś pomógł mi rozdzielić tą dziwaczkę i Fineasza. Chyba nie chcesz żeby twój brat miał taką dziewczynę?

-No...nie. A co będę z tego miał?

-To, że Izabela wreszcie przestanie kręcić się obok Fina. Zniknie z twojego życia na zawsze.

-Dobra! Zgadzam się! Z dwojga złego wolę żebyś ty była jego dziewczyną.

-To sup...zaraz! Czemu "Z dwojga złego"?!

Po chwili oboje wrócili do ogródka. Ku zaskoczeniu wszystkich Luke siedział spokojnie pod drzewem i najwyraźniej znalazł wspólny język z Fineaszem.

-Hej! Byliście w sypialni?-zaśmiała się rudowłosa.

-NIE!-wykrzyknęli obydwoje.

-Nigdy nie myślałem, że będę się dobrze bawić z dzieciakami...-powiedział sam do siebie Luke.

Niespodziewanie w 17-latka trafił jakiś zielony promień. Chłopak poczuł się jakby go kopnął prąd. Zemdlał. Kiedy się obudził zobaczył swoją siostrę, Fina i Izabelę patrzących na niego ze zdenerwowaniem.(Ferb i Ariana rozmawiali sobie jakby nic się nie stało.) Emily przytuliła go. Miała łzy w oczach.

-N-n-nic ci nie jest? Ma-martwiłam się o ciebie!-wyjąkała dziewczyna.

-Siorka, przestań ryczeć. Nic mi nie jest.

-Nie wytrzymałabym psychicznie gdyby coś ci się stało...

-Beksa-prychnął nastolatek i podniósł się z trawnika.

Ku zaskoczeniu wszystkich Luke podszedł do Fineasza i czule go objął.

-Luke, co ty robisz?-spytał oszołomiony Flynn.

-Wiesz...miałem wiele dziewczyn. Ale nigdy nie pomyślałem, że zakocham się w chłopaku.

-C-co?!

-Zwariował...-stwierdziła Iza i popukała się w głowę.

-Fin, chcesz być moim chłopakiem?-Luke posłał Fineaszowi zalotne spojrzenie.

-Nie!

-Dlaczego?! KOCHAM CIĘ!

-Co mu się stało?!-Emily złapała się za głowę.

-Zrób coś! Odciągnij tego rudego od Fineasza-zwróciła się Ariana do swojego "wspólnika".

-Ale mieliśmy przecież pozbyć się Izabeli...

-Po prostu go od niego odciągnij!

-Dobra...poddaję się-Ferb podszedł do nastolatka.

-Daj spokój mojemu bratu!-krzyknął.

-NIE BĘDZIESZ MI ROZKAZYWAĆ! NIE MASZ POJĘCIA O PRAWDZIWEJ MIŁOŚCI! JA I FINEASZ JESTEŚMY DLA SIEBIE STWORZENI!-darł się Luke. Zaczął zbliżać się do Fletchera.

-Pomóż mi bracie...-szepnął Fin.

-M-może...jakoś się doga...-Ferb nie mógł dokończyć zdania, gdyż 17-latek powalił go na ziemię.

-Nikt nie przeszkodzi naszej miłości! Rozumiesz? NIKT!!!-Luke przygniótł zielonowłosego i wpakował mu trochę trawy do buzi.-ŻRYJ TO!

-Zostaw go-odezwała się Izabela. Dziewczyna kopnęła nastolatka w tyłek tym samym odwracając jego uwagę. Fletcher szybko wstał i otrzepał swoje ubranie z trawy i ziemi.

-Dzięki...ale i tak nie odpuszczę ci tej sprawy z komiksem-wysyczał Ferb.

-Nie ma za co-uśmiechnęła się czarnowłosa.

-Zapłacisz mi za to jędzo! Ja i mój Finek-mufinek będziemy razem na zawsze!

-Co mu jest?! Zróbcie coś z nim! Zbudujcie jakąś maszynę! Przywróćcie go do normalności!-denerwowała się Emily.

-Mogę zbudować maszy...-zanim Fineasz dokończył dopadł go Thompson, który znowu zaczął się do niego tulić i go kokietować.

-Ferb, pomóż mojemu bratu!-powiedziała ruda.

-A daj mi święty spokój-spławił ją Fletcher.

Wkurzona Aria dosłownie dopadła zielonowłosego.

-Nic nie umiesz zrobić?! Miałeś odciągnąć go od Fina! Idź tam znowu!-krzyczała.

-Ale...

-Po prostu coś wymyśl!

Zrezygnowany chłopak znowu poszedł do drzewa, pod którym siedzieli Fineasz i Luke. Nagle wpadł na wspaniały pomysł.

-Czego chcesz?-spytał oschle Thompson.

-Sorry za tamto. Chciałbym ci coś powiedzieć.

-Niby co?

-Bo wiesz...Fineasz prowadzi dziennik. Ma go w swoim pokoju. Pisze tam jakie cechy charakteru lubi u ludzi itp. Mógłbyś to przeczytać, a potem zachowywać się tak jak jest tam napisane. W ten sposób Fin będzie cię bardziej lubić i...

-Dzięki, dzięki, dzięki! Już idę!-wrzasnął Luke i pobiegł do domu Flynn-Fletcherów.

-Uh, wreszcie mnie od niego uwolniłeś-podziękował bratu Fin.

-Spoko...o patrz kto idzie!

Do chłopców triumfalnym krokiem podeszła Ariana.

-Ale się porobiło-zagadnęła.-Spokojnie Fineasz. Nie przejmuj się nim.

Dziewczyna usiadła koło swojego obiektu westchnień i przytuliła się do niego.

-Co ty...?-wydukał czerwonowłosy.

-Odpręż się-szepnęła Aria. Prawdopodobnie ich usta by się zetknęły gdyby nie Izabela, która właśnie ich zauważyła.

-Co wy robicie?!-krzyknęła. Miała łzy w oczach.

-N-nic...-próbował uspokoić swoją dziewczynę Fineasz.

-Ty mnie z nią zdradzasz! Dlaczego?! Czym ja sobie na to zasłużyłam?!

-To ona mnie przytulała!

-Taa jasne...jesteś świnią! A jak cię tak kochałam!-zrozpaczona Iza uciekła. Fin chciał pobiec za swoją ukochaną, jednak uniemożliwiła to Aria, która wtuliła się w chłopaka.

-Puść mnie!-powiedział.

-Spokojnie...ona nie jest ciebie warta.

Na domiar złego do ogrodu wrócił Luke.

-Tam nie było żadnego dziennika! Ej, zostaw mojego Fineczka!-nastolatek podbiegł do nich i także przytulił się do swojego "chłopaka".-On jest mój!

-Nie! Mój!-wrzeszczała Arii.

W efekcie wywiązała się urocza sprzeczka - dziewczyna i chłopak nawzajem wyrywali sobie biednego Fineasza. Temu wszystkiemu przyglądał się zdziwiony Ferb. Do zielonowłosego przyszła Emily. Ruda wzięła go za rękę i zaciągnęła w ustronne miejsce.

-Czego chcesz?-spytał chłopak.

-Musisz mi pomóc sprowadzić Luke'a do normalnego stanu! Zbuduj jakąś maszynę czy coś w ten deseń...-powiedziała zatroskana dziewczyna.

-Eh, dobra. Chociaż to nie będzie takie proste.

Niespodziewanie do ogródka weszła(a tak właściwie wskoczyła) dziewczyna o jasno-zielonych włosach i fioletowych oczach. Jej usta wyglądały jakby były zszyte.

-VIVRE DER BITCH!-krzyknęła i szybko podskoczyła do Fletchera i rudej.

-Jeszcze tej tutaj brakowało-pomyślał Ferb i zwrócił się do zielonowłosej-Czego chcesz Hilda?

-POMÓŻ MI FERBKU! JA I MARINKA MAMY 3 ROCZNICĘ ZWIĄZKU I NIE WIEM JAKI DAĆ JEJ PREZENCIK! POMÓŻ MI NATYCHMIAST!

-Radź se sama. Mam większy problem do rozwiązania.

-NATYCHMIAST MI POMÓŻ, ALBO ZGINIESZ MARNIE KOTKU!-Brunhilda zaczęła strzelać laserami z oczu w losowo wybranych kierunkach.

-Dobra pomogę ci tylko przestań!

-FUCK YEAH!

-A co ze mną? Chce żeby mój brat był normalny-powiedziała Emily.

-Masz. To ci pomoże w budowaniu maszyny-Fletcher wyjął z kieszeni dużą, fioletową książkę.-Zawsze noszę ją przy sobie. Gdzieś tutaj jest instrukcja budowania maszyny, która zmienia zachowanie.

-Ale ja nigdy nic nie budowałam!

-Trudno. Zawsze musi być ten pierwszy raz. Jakby co to wszystkie narzędzia mamy w naszym pokoju, w takiej, wielkiej, brązowej szafie.

-Dobra...

-CHODŹMY JUŻ BITCH!-Hilda pociągnęła chłopaka za sobą i oboje poszli poszukać jakiegoś fajnego prezentu.

Emily westchnęła. Nie miała doświadczenia w budownictwie i nie wiedziała jak się zabrać za budowę. Mimo to musiała to zrobić. Dla dobra swojego brata. Przeczytała tytuł książki "6669 wynalazków i jak je zrobić". To pewnie z tego bracia brali pomysły na swoje niezwykłe budowle. Otworzyła książkę. Na pierwszej stronie był spis treści. Na szczęście znalazła "Maszynę zmieniającą zachowanie". Przewróciła kartki na wskazaną stronę. Przeczytała listę potrzebnych narzędzi i udała się do pokoju braci. Tam zobaczyła dużą szafę. Otworzyła ją.

-AAA!-krzyknęła. Stos narzędzi wysypał się z szafy i przygniótł ją.

Tymczasem Ferb i Brunhilda od kilkunastu minut chodzili po ogródku i szukali prezentu dla ukochanej dziewczyny - Mariny.

-MUSIMY SIĘ POSPIESZYĆ! MARINA PRZYJDZIE TU ZA PIĘĆ MINUT!-denerwowała się Brunhi.

-Eh...może po prostu dasz jej to?-Fletcher pokazał dziewczynie źdźbło trawy.

-NIEEEE! TO DAŁAM JEJ W ZESZŁYM ROKU! MUSZĘ PODAROWAĆ JEJ COŚ CO BĘDZIE...STRASZNIE, EKSTRA, SUPER, DUPER, COOL AND BEATIFUL FAJOWE!

-Nie wiem...może...coś jej zaśpiewaj?

-TAK! SUPER PLAN!!! VIVRE DER BITCH!-Hilda ze szczęścia zaczęła skakać na jednej nodze po całym ogrodzie. Nagle wpadła na...Marinę.

-OOO HEJKA!

-No witaj. Po co mieliśmy się tu spotkać?-spytała Marinka.

-MAM COŚ DLA CIEBIE!

Brunhilda wzięła wąż ogrodowy i udając, że to jest mikrofon zaczęła śpiewać.

-MINĘŁO WIELE LAT,

A TAK KONRETNIE TRZY.

DŁUGO SIĘ SPOTYKAMY.

DZIŚ NASZA ROCZNICA JEST.

NIE MAM RYMU ALE SZKODA.

ALE LICZY SIĘ GEST!

WŁAŚNIE DLA CIEBIE PIOSENKĘ ŚPIEWAM TĘ...

...BO TY JESTEŚ ZACZEPISTA!

TO SPRAWA JEST OCZYWISTA!

WYROSŁAŚ NA SUPER DZIEWCZYNĘ

DLA CIEBIE ZABIJĘ LUBZGINĘ!

-Kto to jest Lubzgina?-Marina popukała się w głowę.

-NIE PRZERYWAJ!-powiedziała Brunhi i znowu zaczęła śpiewać.

-KOCHAM CIĘ BARDZO, BARDZO!

TO PRAWDA NAJPRAWDZIWSZA JEST!

O RANY, TO COŚ NA NODZE TO RANA!

NASZA MIŁOŚĆ JEST NIEPOKONANA!

DLA TYCH CO CHCĄ CIĘ SKRZYWDZIĆ TO WYPATROSZĘ IM MÓZG!

I RZUCĘ NIM JAK KAUCZUK!

CZYSTA TECHNIKA, ŻADNEGO FAŁSZU!

JESTEŚ MOIM BOGIEM!

UŚWIADOM TO SOBIE!

NIUANSE, SENSACYJNE SENSACJE!

W BEZSENSIE SEN JEST JEDYNYM AWANSEM.

CHCE CIĘ PRZYTULIĆ

WIĘC SIĘ NADSTAWIAJ!

A CI CO NAS NIE LUBIĄ

MOGĄ PUŚCIĆ PAWIA!

BO TY JESTEŚ ZACZEPISTA!

TO SPRAWA JEST OCZYWISTA!

WYROSŁAŚ NA SUPER DZIEWCZYNĘ!

DLA CIEBIE ZABIJĘ LUBZGINĘ!

LUBZGINĘ...LUBZGINĘ...

LUB-ZGI-NĘĘĘ!

-I CO?-Hilda zakończyła swoją balladę.

-To jest...nie wiem co powiedzieć...

-NIE PODOBA CI SIĘ?!

-Nie...ja...bardzo. To była najpiękniejsza piosenka jaką kiedykolwiek słyszałam...-Marina była wzruszona.

-YEAAAH!-Brunhilda gwałtownie przytuliła swoją dziewczynę. Obie przewróciły się na ziemię.

-Kocham cię...-wyszeptała Marina.

-JA CIEBIE BARDZIEJ!

-NIE! Ja!

-BARDZIEJ NIŻ JA SIĘ NIE DA!-Brunhi namiętnie pocałowała swoją ukochaną. Po chwili zapytała-A TY CO MASZ DLA MNIE NA TRZECIĄ ROCZNICĘ ZWIĄZKU?!

-No...nic...

-TY...TY...I TAK CIĘ KOCHAM!

-Wy zawsze odwalacie jakieś dziwne akcje-zaśmiał się Ferb.

Nagle do całej trójki podeszła Emily. Była cała we łzach. W prawej ręce trzymała tą nieszczęsną książkę.

-Co się stało?!-zapytał chłopak.

-Ja...nie dość, że w szafie nie było żadnej potrzebnej rzeczy to jeszcze te wszystkie narzędzia mnie przygniotły i musiałam się spod nich wygrzebywać!-dziewczyna wybuchnęła płaczem co było do niej niepodobne.-TERAZ MÓJ BRAT JUŻ NIGDY NIE BĘDZIE NORMALNY!

-CZEKAJ BITCH! CIOCIA HILDZIA ZARAZ COŚ NA TO PORADZI!-Brunhilda wyrwała jej książkę. Przeczytała stronę, na której była otworzona i...zaczęła wyjmować ze swojego stanika narzędzia!

-To dlatego miałaś takie wielkie cycki!-powiedziała Marina.

-Czekaj, czekaj...-Ferb dostrzegł wśród narzędzi...swój komiks!-Skąd ty go masz?!

-LEŻAŁ SOBIE W OGRODZIE TO GO WZIĘŁAM!

-A ja cały czas podejrzewałem Izabelę o kradzież...

-HUEHEUHEUE!-Brunhi szybko zrobiła maszynę. Miała ona kształt pistoletu.

-Ja...dzięki-wydukała Emily.

-NIE MA ZA CO! A TERAZ CHODŹMY Z TYM DO CHŁOPAKA! VIVRE DER BITCH!-cała czwórka poszła pod drzewo, pod którym Ariana i Luke kłócili się o Fina.

-Uratuję cię braciszku...-ruda strzeliła z pistoletu do swojego brata. Tam momentalnie "odkleił" się od Fineasza.

-CO TU SIĘ DZIEJE?!-krzyknął.

-LUKE!-Emily przytuliła się do swojego brata.

-Teraz mam cię tylko dla siebie-mruknęła Ariana.

Nagle podeszła do nich...Izabela. Nie płakała już. Jej wzrok był pełen pewności siebie.

-IZA!-Fineasz wyrwał się z objęć Arii.-NIE WIESZ CO PRZEŻYŁEM.

-Fineasz...rozważyłam to wszystko...-zaczęła czarnowłosa.

-On cię nie zdradził. Widziałem wszystko. To Ariana go przytulała-wtrącił się Ferb.

-Wow, nie myślałam, że to powiesz. Prędzej bym myślała, że nie będziesz chciał żebyśmy się spotykali.

-Wiesz...sorki za tamto. Teraz już wiem, że nie ukradłaś tego komiksu.

-Spoko. Nie chowam długo urazy. A co do ciebie Fin...przemyślałam to i doszłam do wniosku, że nigdy byś mnie nie zdradził. Znamy się od dzieciństwa. Kocham cię.

-Ja ciebie też...-Fineasz zbliżył się do Izabeli i czule ją pocałował.

-I cały plan poszedł gdzieś...-prychnęła Aria i wybiegła z ogrodu.

-HAPPY END!!!-krzyknęła Brunhilda.

-Powie mi ktoś co tu się działo?!-zdenerwował się Luke.

-NEIN! VIVRE DER BITCH!

I wszyscy się roześmieli.

KONIEC

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.