FANDOM


Operacja: "Moranica"

Fineasz i Ferb & Miraculum
No Screenshot 2
Twórca: 3Patryk3
Sezon: 1
Numer odcinka: 1
Angielski tytuł: Operation: "Moranica"
Opublikowano: 29.04.17.
Chronologia
Poprzedni: Fineasz i Ferb & Miraculum: Operacja: "Pocałunek w Paryżu"
Następny: N/A
Fineasz, Ferb, Izabela, Buford, Kaja i Nicole powracają do Paryża, by wyciągnąć Moranicę z paryskiej policji.

Bohaterowie

Odcinek

(W Danville; w szkole Moranica biegnie po korytarzu)

Moranica: Aaa! Ratunku! Na pomoc! Gdzie są wszyscy?! A, racja, lekcja jest. Powinnam być na niej i uczyć historii, ale po co im przeszłość, ważniejsza nasza teraźniejszość! (Słychać strzał) Kurka! Znaczy... kulka! (Wchodzi do sali Fineasza i Ferba)

Dundersztyc: Moranica? Co ty tu...

Moranica: Ćśśś!

Dundersztyc: Właśnie uczymy się programować...

Moranica: Jak cię uciszam to masz być cicho!

Dundersztyc: A sama się drzesz.

Moranica: BO MOGĘ! Aaa! Nadchodzą!

Dundersztyc: Kto?

Moranica: Jakby co, mnie tu nie było. O mnie ani słychu, ani widu.

(Wyskakuje przez okno wybijając szybę)

(Do środka wchodzi francuska policja)

Policjant #1: Excusez-moi, avez-vous vu Moranica Uglyfoot?

Dundersztyc: Oui?

Policjant #2: Po jaki ciul mówisz po francusku?! Nie jesteśmy we Francji, a ty przecież umiesz po angielsku czy tam po polsku mówić.

Policjant #1: Po prostu jestem Francuzem i mówię w swoim ojczystym języku. Nie chcę, żeby mnie brali za obleśnego Amerykanina.

Policjant #2: Ty jesteś Amerykaninem. Właśnie po to przeniosłeś się do Francji ucząc się ich języka, żeby nie być obleśnym Amerykaninem.

Policjant #1: Cicho już bądź! Wznawiam pytanie: Przepraszam, czy widzieliście Moranicę Uglyfoot?

Dundersztyc: Wyskoczyła przez okno.

(Policjanci wyskakują przez okno skacząc na Moranicę)

Policjant #1: Ała! Moje żebra!

Dundersztyc: Zostawmy to bez komentarza. Wracajmy do lekcji.

(Tymczasem w Paryżu; w domu rodziny Césaire. Rodzinka świętuje urodziny Alyi)

Marlena, Otis, Ella, Etta i reszta jej rodziny: Niech sto lat żyje nam!

(Alya dmucha świeczki, wszyscy się cieszą i takie tam. Rodzina składa jej życzenia, dają prezenty i inne różne rzeczy się dzieją, które bywają na urodzinach. Brązowłosa przysiada na chwilę przed laptop i czyta urodzinowe życzenia, które dostała od znajomych. Ktoś dzwoni do jej przez video-chat, odbiera)

Alya: Halo?

(Na ekranie pojawia się Edith Frasinati)

Edith: Wszystkiego najlepszego, Alya! Dużo zdrowia, szczęścia, hajsu i miłości w życiu!

Alya: Och, dziękuję Ed!

Edith: Nie ma sprawy. Miałabym zapomnieć o urodzinach mojej Inter-BFF?

Alya: No.. tak.

Edith: Ale nie zapomniałam.

Alya: Chociaż jesteś derpem to o ważnych rzeczach nie zapominasz.

Edith: Zgadza się.

Alya: Jeszcze raz wielkie dzięki za życzenia! Ja muszę iść, bo rodzina i te sprawy.

Edith: Rozumiem. Trzymaj się.

Alya: Papa.

(Alya wyłączyła laptop i dołączyła do rodziny)

(W Danville; policjanci wyprowadzają ze szkoły Moranicę skutą w kajdany, a kajdany skute kolejnymi kajdankami)

Moranica: Aaa! Zostawcie mnie! Ja nic nie zrobiłam!

Policjant #1: Ta, nie zrobiłaś...

Moranica: No nie zrobiłam! A co zrobiłam?!

Policjant #2: Dowiesz się w swoim czasie.

(Policjanci z Moranicą wsiadają do radiowozu)

(Słychać dzwonek na przerwę; Fineasz, Ferb i inni wychodzą z sali)

Buford: Hmm... ciekawe co znów zrobiła Moranica?

Fineasz: Chciałbym się dowiedzieć.

Izabela: Więc jedziemy do Paryża?

Ferb: A czemu akurat Paryż?

Kaja: Bo to była francuska policja, heloł.

Buford: Ta, francuska... jak gadali po naszemu.

Fineasz: W takim razie jedziemy do Paryża. Kto jedzie?

Ferb: Ja na pewno.

Buford: Ja też.

Izabela: Jeszcze się pytasz?

Kaja: Skoro Iza jedzie to ja też.

Nicole: Też sobie pojadę.

Fineasz: Baljeet? Summer? Jedziecie?

Baljeet: Nie, ja nie jadę. Już spędziliśmy randkę w Paryżu.

Summer: A poza tym nie chcę opuszczać szkoły.

Fineasz: Rozumiem. Także ten, jedzie tylko nasza szóstka. Zaczynamy operację: Moranica!

(Biedra i Koteł przytuleni do siebie chodzą po ulicach Paryża)

Biedronka: Co będzie dziś robił mój koteczek?

Czarny Kot: Jeszcze nie wiem, Moja Pani.

Biedronka: A czy Kotek wie, że ja nie widzę Wieży Eiffla?

Czarny Kot: Ja też nie. Może po prostu jesteśmy za daleko i jej nie widzimy.

Biedronka: Możliwe. (Przykładają swoje nosy do siebie i całują się) Czy to nie dziwne, że nikt nie zwrócił na nas uwagi?

Czarny Kot: Może dlatego, że nikogo tu nie ma?

Biedronka: Och, kici kici...

Czarny Kot: Twój kici kici musi już iść. Jego kwami głodne, poczułem już pierwsze jego kopnięcie.

Biedronka: No dobrze. Papa, Kocie!

(Czarny Kot wydłużył swój kij i skoczył na jakiś budynek, Biedronka zahaczyła swoje jojo o jakiś budynek i też ruszyła do domu. Ląduje w swoim pokoju)

Biedronka: Odkropkuj.

(Biedronka odmienia się w Marinette)

Tikki: Nie mogę w to uwierzyć.

Marinette: W co takiego?

Tikki: Że chodzisz z Czarnym Kotem i odkochałaś się z Adriena.

Marinette: Ja też sama w to nie wierzę, ale chodzimy już ze sobą rok i tak wyszło. A po drugie, Czarny Kot coś w sobie ma i to mi przypomina trochę Adriena.

(Czarny Kot ląduje w swoim pokoju i odmienia się w Adriena)

Plagg: "Poczułem już pierwsze jego kopnięcie". Co ty w ciąży jesteś?

Adrien: Nie, ale poczułem, że coś mnie kopie w pierścieniu i uznałem, że to ty z głodu.

Plagg: Racja, to prawda. Dawaj camembert!

Adrien: (rzuca mu ser) Masz! Tylko się nim nie udław.

Plagg: Ja bym się nią nie udławił. I jeszcze jedno: to jest ONA, a nie ON.

Adrien: Przestań już z tym serem! Dałem ci go, więc teraz go żryj.

(Na lekcji u Dundersztyca)

Dundersztyc: Coś was jest mniej. Kogoś mi tu brakuje. Baljeet, Summer gdzie reszta waszych przyjaciół?

Baljeet: Pojechali do Paryża.

Dundersztyc: Co? Po co?

Summer: Żeby sprawdzić co się stało z Moranicą.

Dundersztyc: I zrobili sobie wakacje?! Kiedy wrócą?

Baljeet: Na pewno nie jutro.

Dundersztyc: Ja ich na pewno nie usprawiedliwię. Pewnie się teraz dobrze bawią, a ja muszę siedzieć w tej budzie 8 godzin.

(Fineasz i przyjaciele siedzą w autobusie z spoconymi facetami)

Izabela: Serio nie było innego transportu?

Fineasz: Nie

Ferb: Nie mieliśmy czasu na wynalazki.

Nicole: Heloł, ja teleportuję. Mogliście mnie poprosić.

Kaja: Nie mogłaś tego powiedzieć zanim tu wsiedliśmy?

Buford: I teraz niepotrzebnie wam stawiałem autobus.

(Nicole teleportuje wszystkich do Paryża)

(W pokoju Marinette; dziewczyna chodzi od ściany do ściany)

Tikki: Nad czym tak myślisz?

Marinette: Czuję, że o czymś zapomniałam. Hmm... AAA! JUŻ WIEM! NIE, NIE, NIE, NIE, NIE! JAK MOGŁAM O TYM ZAPOMNIEĆ?!

Tikki: O czym?

Marinette: O urodzinach Alyi.

Tikki: Pewnie przez Czarnego Kota. Zakręcił ci w głowie.

Marinette: Przestań już gadać i pomóż mi w szukaniu tego prezentu.

(Na komisariacie; Moranica stoi z tabliczką więzienną robiąc jej zdjęcia z lewego, prawego profilu i z przodu. Do jednej fotki pokazuje zęby, a klisz aparatu psuje się)

Facet przy aparacie: Oj, coś się zepsuło.

(Komisariat; miejsce przesłuchań. Moranica ma zakute ręce w kajdany, światło lampy na ją świeci)

Moranica: Więc... POWIESZ MI CO DO CHOLERY TUTAJ ROBIĘ?!

Komisarz Policji: Co robisz?! Co ty tutaj robisz?!

Moranica: No tak. Nawet jest taka piosenka: I co ja robię tu? U-u. Co ty tutaj robisz? 12 ciężkich szczerozłotych koron moją głowę zdobi.

Komisarz Policji: Przestań śpiewać!

Moranica: Ty mi zakazujesz śpiewać? Ty?

Komisarz Policji: Tak!

Moranica: A wstać do ciebie?

Komisarz Policji: Może później? Możesz powiedzieć, dlaczego to zrobiłaś?!

Moranica: Co zrobiłam?! Dziecko tobie?!

Komisarz Policji: Wiesz co zrobiłaś? Haha. Wiesz co zrobiłaś?!

Moranica: Nie.

Komisarz Policji: Ukradłaś Wieżę Eiffla!

Moranica: Że... co takiego?!

(W domu Césaire; Alya otwiera drzwi)

Alya: Marinette!

Marinette: Wszystkiego najlepszego!

(Przytulają się)

Alya: Dzięki. Już myślałam, że zapomniałaś.

(Alya prowadzi ją do salonu)

Marinette: Ja? Zapomniała? No coś ty. To przez Czarnego Kota. Zakręcił mi w głowie.

Alya: Co?

Marinette: Em... to znaczy.. zakręcił mi drogę! Ee.. przeszedł! Przeszedł mi drogę.

Alya: Hmm... ciekawie.

(Przechodzą do salonu)

Marlena: Cześć Marinette! Chcesz coś do picia?

Marinette: Dzień dobry! Poproszę sok jabłkowy.

Alya: A, więc co masz dla mnie?

(Daje jej prezent)

Marinette: Rozpakuj.

Alya: (rozpakowuje prezent) Wow! To jest śliczne! Dziękuję!

(Marlena przynosi Marinette sok jabłkowy)

Marinette: Dziękuję.

(Otis włącza telewizor i pojawiają się wiadomości prowadzone przez Nadję Chamack)

Nadja: Dzień dobry wszystkim Paryżanom albo i nie dobry. Mamy dla was złe wiadomości, gdyż z niewiadomych nam przyczyn zniknęła Wieża Eiffla. Niestety nie wiemy kto i w jaki sposób mógł ją ukraść.

Marinette: Och, nie... to straszne!

Ella: Nie przejmuj się, Mari. Biedronka uratuje całą sytuację.

Etta: I Czarny Kot też. Nie zapominaj o nim.

(Do salonu przychodzi Bruno Césaire - starszy brat Alyi)

Bruno: No chyba nie myślicie, że to prawda? Nie ma się czym przejmować, kiedyś wróci.

Alya: No, ale ot tak nie mogła zniknąć.

Bruno: A już ci zniknęła. Pewnie pokazują to by zastraszyć Paryż i tyle.

(Odchodzi)

Marinette: Co się stało twojemu bratu?

Alya: Nie wiem.

(Na komisariacie; wiadomości oglądają też Moranica i komisarz)

Nadja: Niestety nie wiemy kto i w jaki sposób mógł ją ukraść.

(Wyłączają TV)

Moranica: Ale dlaczego myślisz, że to ja?

Komisarz Policji: Bo już wiele rzeczy ukradłaś.

Moranica: Racja. Ukradłam księżyc, krzywą Wieżę w Pizie, serce Zoltana i międzywymiarowy portal, ale Eiffla nie ukradłam.

Komisarz Policji: Chyba jednak się z tobą nie dogadam, więc na razie zamkniemy cię.

Moranica: W puszce?!

Komisarz Policji: Nein, nein. W izolatce.

Moranica: To ty jesteś Niemcem?

Komisarz Policji: No w połowie. (Rozkuwa jej kajdany) Teraz zabierzemy cię do klatki.

Moranica: No pewnie... że nie ma takiej opcji!

(Moranica daje mu w twarz, a on przewraca się na stół; traci przytomność)

Moranica: Muszę znaleźć stąd jakieś wyjście. (patrzy się chwilę na mężczyznę) I chyba wiem jak...

(W następnej scenie; mężczyzna siedzi w samych majtkach związany na stole. Moranica w jego stroju próbuje uciec z budynku)

Moranica: Gdzie tu jest wyjście?! (nagle zatrzymuje ją drugi komisarz) O nie.

Komisarz Policji #2: Ej, zaczekaj. Czy ty nie jesteś....

Moranica: Tak, to ja! Komisarz Policji Adolf Hitler!

Komisarz Policji #2: O, jak dobrze, że jesteś Adolf. Mam dla ciebie zadanie X.

Moranica: A dlaczego nie Y?

(wchodzą do jakieś dużej sali)

Komisarz Policji #2: Musisz mi powiedzieć, który z tych czterech panów jest winny zabójstwa starszej pani.

Moranica: Ten, który przeżyje. (bierze karabin RT-20 i strzela do wszystkich, jeden z nich przeżył) Ten z numerem 4 jest winny! Bo jedyny wiedział, jak uniknąć strzału.

Komisarz Policji #2: Okej, dzięki Hitek!

Moranica: Nie ma sprawy!

(wychodzi)

Komisarz Policji #2: Oj, chyba trzeba tu posprzątać.

(W domu Césaire)

Marinette: Wiesz co, Alya? Ja już pójdę. Na razie i jeszcze raz: wszystkiego dobrego! (Przytulają się na pożegnanie)

Alya: Papa.

(Marinette wychodzi i idzie się ukryć za kubeł ze śmieciami)

Marinette: Tikki, szybka transformacja! Wieża Eiffla zniknęła! Tikki, kropkuj! (nic się nie dzieje) Kropkuj! Ej, no co jest?! Czemu nie kropkujesz?

Tikki: Nie mam pojęcia. Spróbuj jeszcze raz.

(dziewczyna dotyka palcami kolczyków)

Marinette: Tikki, kropkuj!

[ Sekwencja transformacji ]

(Nicole teleportowała wszystkich do Paryża)

Nicole: Bienvenue à Paris!

Buford: Votre Français est bon.

Nicole: Merci. Buford, vous pouvez vous Français?

Buford: Oui.

Izabela: Możecie już przestać?!

Buford: No dobrze...

Nicole: Ale agresywna.

Kaja: To co teraz robimy?

Fineasz: Szukamy Moranici.

Kaja: Gdzie ją szukać?

Ferb: To chyba proste - w więzieniu.

(Edith siedziała na dachu budynku wpatrując się w chmury wędrujące po niebie.)

Zabb: Na co się tak patrzysz?

Edith: Na chmury.

Zabb: I co w tym takiego niesamowitego?

Edith: No patrz! Ta chmura przypomina mi watę cukrową. A ta mojego laptopa.

Zabb: Wszystkie chmury są identiko.

Edith: A ta mi przypomina ciebie i Oddę.

Zabb: Oddę? Wiesz co? To chyba nawet nie takie nudne. (przysiada się do dziewczyny) A tam mój ślub z nią...

Edith: Co?!

Zabb: Nic, nic. Podziwiaj dalej. (masuje Ed po głowie) Podziwiaj swoje chmury...

(Moranica nadal w stroju komisarza policji biegnie donikąd)

Moranica: Wciąż biegnę i biegnę. Jestem już od nich daleko, więc chyba nie ma sensu już biec. (stanęła) Tylko gdzie ja mam teraz iść? (wkłada ręce do kieszeni) Hm? (wyjmuje jakieś nożyczki) A to co to? Aaa.. racja! Międzywymiarowe Nożyczki to przecież. Dostałam je od Toffee'ego za pomoc w walce z jakieś 5 000 lat temu. (Nożyczkami otwiera Międzywymiarowy portal i wchodzi do niego)

(Mewni; otwiera się portal, Moranica wychodzi z niego)

Moranica: O, jestem na Mewni! Jak tu dawno nie byłam, jest tu tak mrocznie i tajemniczo. (Zauważa zamek Butterfly, a w nim Star walczącą z Toffee w ciele Luda) O! Walka, walka, walka! (wchodzi do zamku) Elo Toffee!

Toffee: Moranica? Co ty tu robisz?

Moranica: Ja tak sobie chodzę po wymiarach, ale skoro jesteś zajęty to nie przeszkadzam.

Toffee: Racja, lepiej już sobie iść.

(Moranica ponownie wchodzi do portalu)

Star: Kto to był? Czyżby twoja nowa dziewczyna?

Toffee: Ona? Za brzydka.

(Paryż; Fineasz z resztą pieniędzy przyjaciół idzie sobie po ulicach)

Ferb: Wiesz może, w którym więzieniu dokładnie jest?

Fineasz: Nie. Po prostu idziemy przed siebie.

(Nagle przed nimi pojawia się portal, wychodzi z niego Moranica)

Wszyscy: Moranica?!

Moranica: Krasnale?!

Buford: Jak uciekłaś?

Moranica: Ma się te sposoby.

(Danville; szkoła Fineasza i Ferba. W klasie Dundersztyca)

Dundersztyc: Z racji, że jest was mało to na kilka dni będziecie chodzić z nowymi kolegami z równoległego gimnazjum. Oto oni: Milo Murphy, Melissa Chase i Zack Underwood! (do sali wchodzi Trio Zaufania)

Zack: To jakieś show, że nas tak przedstawiasz?

Dundersztyc: A chcecie wystąpić?

Melissa: Jeśli podpiszesz z nami umowę i będziesz ubezpieczony to może kiedyś.

Milo: Witam!

Baljeet: Sześciu pojechało, a trzech przybyło... to i tak niepełna szóstka.

Dundersztyc: Cicho już bądź.

(Paryż; Biedronka używając swojego jojo dotarła do nieistniejącej Wieży Eiffla)

Biedronka: Faktycznie, teraz tylko pytanie - gdzie ona jest?

(Na miejsce przychodzi Czarny Kot)

Czarny Kot: W czymś pomóc, My Lady?

Biedronka: Wieża Eiffla zniknęła, wiesz może dlaczego?

Czarny Kot: W sumie to nie wiem. Zadzwonię do Mistrza Fu, może coś doradzi.

(Fineasz, Ferb, Moranica i inni spacerują po mieście)

Fineasz: Skoro Moranica odnaleziona to co robimy?

Moranica: Nie wracamy do szkoły, zostajemy tutaj.

Ferb: Super, ale tylko pytanie - gdzie będziemy spać?

Moranica: Pod mostem.

Nicole: Śpij se sama. My wracamy do domu.

(U Biedry i Kota; miraculum Kota zaczyna pikać)

Biedronka: Kocie, miraculum ci pika.

Czarny Kot: Ee.. dziwne, nie używałem kotaklizmu. (miraculum aktywuje kotaklizm) Ej, co jest? Nie powiedziałem "KOTAKLIZM!".

Biedronka: Teraz już tak.

(pierścień przejmuje kontrolę nad ciałem Adriena i zaczyna go gdzieś prowadzić)

Biedronka: Gdzie ty idziesz?

Czarny Kot: Ja... nie wiem. Aaa! Biedronka, ratuj!

(Biedronka podąża za nim)

Czarny Kot: Co za miraculum! Może to Plagg?

(U FiF'a)

Moranica: Serio chcecie wracać do domu?

Fineasz: Bo co mamy tutaj robić?

Moranica: No... nie wiem! Mogę ci załatwić darmowe rucha...

Buford: Czy mnie oczy mylą, czy to Czarny Kot biegnie tutaj?

Ferb: Tak, biegnie.

Czarny Kot: Aaa! Uważać!

Moranica: Na pech?

Czarny Kot: Na kotaklizm!

(Miraculum ciągnie go do nich i moc Kota dotyka włosów Fineasza, teraz jest łysy)

Fineasz: Ej, spaliłeś mi włosy!

Czarny Kot: Sorki, to nie moja wina. Miraculum mnie nie słucha.

(Przychodzi Biedronka)

Biedronka: Kochanie, wszystko w porządku?

Czarny Kot: Tak. (całują się w usta)

Moranica: "Kochanie"? Zdradzasz mnie?!

Czarny Kot: Co?! Przecież nigdy z tobą nie byłem.

Moranica: Aa.. racja, to był afroamerykanin.

Buford: Jesteście razem? Jej, ship kanonem się stał! LadyNoir!

Biedronka: A tak właściwie, co tu robicie?

Kaję: Przyjechaliśmy po Monię i już się chyba zrywamy.

Moranica: Nie, nigdzie nie idziemy! Może mają jakiś problem i im "pomożemy"? (do Biedry i Kota) Macie jakiś problem?!

Czarny Kot: Matematyczny? Nie.

Biedronka: No tak właściwie... to tak. Wieża Eiffla nam zniknęła.

Czarny Kot: I chyba też nasze miracula. Sami przed chwilą widzieliście.

Biedronka: O, jeszcze transformować się dziś nie mogłam.

Fineasz: No to... zostajemy. Spróbujemy rozwiązać problemy znikającej budowli i te miracula. Może szwankują po tej naprawie?

Czarny Kot: Dopiero po roku?

Ferb: Możliwe.

Buford: A gdzie będziemy spać?

Moranica: Pod...

Izabela: Nie kończ...

Moranica: Nie uciszaj mnie, Izrael. Eee.. Izabel.

Czarny Kot: Możecie u mnie. Mam duży dom. Ojca nie ma. Jestem tylko ja, Plagg...

Biedronka: I Adrien, c'nie?

Czarny Kot: Hm? Ach, tak! Mieszkamy tylko we trójkę, pomieścimy się.

Biedronka: Dobrze, to ja zmykam.

(zahacza jojo i wyfruwa)

(Nagle miraculum Kota zaczyna na zielono iskrzyć)

Czarny Kot: Oj, no sami widzicie. (odmienia się w Adriena, następnie znów w Kota i na końcu ma tylko maskę) No działaj żesz! Schowaj pazurki, Plaggusiu. (odmienia się w całości Adriena)

(W domu Edith; Ed leży na łóżku z telefonem i nie słucha Zabba)

Zabb: Ja idę wyrzucić śmieci i to gówno, które nasrał ten pies z pola.

Edith: Ej, nie wyrzucaj! Ja później zjem.

Zabb: Co?! Chcesz zjeść gówno?!

Edith: Co?! Nie!

Zabb: Ale ty tak powiedziałaś. (puszcza powtórkę z telefonu)

"Zabb: Ja idę wyrzucić śmieci i to gówno, które nasrał ten pies z pola.

Edith: Ej, nie wyrzucaj! Ja później zjem."

(koniec nagrania)

Edith: Faktycznie. Sorry, nie byłam skupiona. Myślałam, że chcesz frytki wyrzucić.

Zabb: No co ty.

Edith: Chwila, nagrywasz moje derpy?

Zabb: No pewnie.

(W domu Adriena)

Adrien: Witam w wspaniałej rezydencji Gabriela Agresta!

Buford: Jaka duża chałupa!

Adrien: Byłeś tu rok temu.

Buford: Niecodziennie widuję takie cudowne domy.

Adrien: No, więc rozgośćcie się i czujcie jak w domu. Mieszkam tu tylko ja i kwami. O kilka więcej dusz tu nie zabraknie. (ktoś dzwoni do blondyna) Halo?

(Do chłopaka dzwoni Mistrz Fu, Adrien poszedł do innego pomieszczenia i zamknął drzwi. Moranica czaiła się za nim)

Mistrz Fu: (przez telefon) Adrien, nie tylko Wieża Eiffla zniknęła, miraculum pawia też.

Adrien: Co?!

Moranica: Co?! (podsłuchuje ich)

Adrien: Moranica, co tu robisz? Sio, sio...

Moranica: Eee.. tak, tak... już sobie idę... (wychodzi) No nie, no nie... już się dowiedział. Nie mogę dopuścić do tego by się prawdy dowiedział.

KONIEC

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.