FANDOM


Hej krzyżaku!

Nasze królestwo
Seba x ryba
by XDemon666
Twórca: EkawekaDxC
Numer odcinka: 1
Opublikowano: 29.08.2017
Chronologia
Następny: Nadzieja dla dłużników
Hej krzyżaku! - pierwszy odcinek serii "Nasze królestwo".

Bohaterowie

  • Królowa Paulina
  • Królewna Franciszka
  • Królewna Joanna
  • Wielki Mistrz Krzyżacki Sebastian
  • Lichwiarka Agata
  • Pan Aleksander
  • Medyk Aleksandra
  • Patryk
  • Troll

Opis

Po powrocie z ciężkiej wyprawy na Sebastiana czeka wiele trudności. Między innymi pokonanie trolla. W tym samym czasie Franciszka odnajduje w sobie twórczą wenę.

Fabuła

- TY KATOLU KARAKANIE!
W królestwie wrzało już od samego rana. Chociaż słońce dopiero wschodziło, tak na targu już można było usłyszeć wrzaski. Nie było to dla mieszczan nic nowego. Zdziwiliby się prędzej, gdyby było spokojnie.
Sebastian tego wieczoru wrócił z wyprawy krzyżowej. Skończyła się ona dla niego całkiem dobrze, a przynajmniej w jego mniemaniu. Nawrócił kilka pogańskich miast-państw na jedyną, słuszną wiarę, po czym w glorii i w chwale wrócił do Ojczyzny.
Jednak zamiast oklasków, powitała go surowa ryba.
Aleksandra nigdy go nie lubiła. Była poganką, której ten nie mógł nawrócić, jako iż była chroniona prawnie. Rycerz wolał ją omijać, jednak słysząc z jej ust bluźnierstwa, nie mógł ot tak jej zignorować. Całym sercem pragnął ją nawrócić, jednak, co ciekawe, ona również. Chciała pokazać mu, że całe jego życie było jednym, wielkim błędem.
- Nie masz prawa mnie tak nazywać, niewierna! - odparł, wycierając twarz od śluzu, jaki pozostawiła ryba. - Działam na rozkaz królowej!
Na te słowa, kobieta parsknęła śmiechem. Wszyscy wokół zebrali się, by wysłuchać tejże interesującej dyskusji.
- Prędzej umrę, niż uwierzę, że królowa kazała ci atakować pogan!
- Może nie chodziło o samych pogan. - powiedział już nieco spokojniej. - Mam za zadanie podbijać państwa-miasta, które już tak jakby upadają. Nawracam tylko przy okazji.
- Jak możesz nazwać swoje barbarzyństwo nawracaniem?! Atakujesz ludzi!
- A ci znów swoje? - zapytała jedna z kobiet pośród tłumu. - Mogliby się w końcu pogodzić.
- Marne szanse. - odparł jej mężczyzna. - Póki oboje liczą się na dworze, będą się nienawidzić.
I ona i on wyróżniali się ubiorem spośród pozostałych ludzi. Kobieta ubrana była w bogato zdobioną suknię. Swoje długie, brązowe włosy splątywała w kok. On natomiast był blondynem, ubranym w szatę, która do złudzenia mogła przypominać tę królewską.
Byli to Agata i Patryk. Ona trudniła się udzielaniem pożyczek, co wychodziło jej bardzo dobrze. Szybko dorobiła się sporego majątku, który wciąż inwestowała.
On natomiast był młynarzem. Wszyscy jednak wątpili, by to na tym się wzbogacił. Miejscowa ludność domyślała się, że mężczyzna mieszał palce w czarnych interesach, jednak nikt nie ośmielał się wnikać.
- Może powinniśmy kogoś zawiadomić? - zapytała Agata, spoglądając na zbliżających się do siebie awanturników z niepokojem. - Boże, Patryk, przecież oni się zabiją!
- Nie miałbym w zasadzie nic przeciwko. Ale nie martw się, gdyby mieli się zabić, zrobiliby to lata temu.
Jednak ktoś bardziej odpowiedzialny zauważył kłótnię. Ludzie ustąpili miejsca mężczyźnie na białym koniu. Na jego widok, nawet Sebastian i Aleksandra uspokoili się, a na twarzy kobiety zawitał lekki uśmiech.
- Aleksander! - ucieszyła się. - Jak miło cię widzieć!
Odpowiedział jej skinieniem głowy, odwzajemniając gest.
- Sebastianie, nie wstyd ci marnować energii na niewiasty, które i tak są ponad twoim zasięgiem?
Na te słowa, krzyżak zmarszczył brwi.
- Przyjeżdżasz tu w jakieś konkretnej sprawie, Aleksandrze?
Aleksander teoretycznie był gońcem. W praktyce był jedną z najważniejszych osób w królestwie, a wszystko to dlatego, że miał układy z królewną, których nikt nie rozumiał, ale nikt też nie kwestionował.
- Tak. Nie jechałem do twojego domu, bo wiedziałem, że cię tam nie znajdę. Tak, czy inaczej, królowa cię wzywa.
Na tę wieść, rycerz posłał Aleksandrze triumfalny uśmiech. Ta tylko splątała ręce na piersi, wywracając oczami.
Sebastian dosiadł swojego konia, po czym ruszył za Aleksandrem.
Byli do siebie nieco podobni z wyglądu. Goniec miał jednak czarne i dłuższe, spięte w niewielki kucyk włosy. Krzyżak posiadał jaśniejsze, bo brązowe i oczywiście, jego były idealnie krótkie. Przypominali siebie nawzajem przez rysy twarzy oraz wzrost i sylwetkę. Z charakteru natomiast różnili się diametralnie, jednak mimo docinaniu sobie, pozostawali w przyjaznych stosunkach. Poza tym, niezależnie od tego ile ich różni, łączyć zawsze będzie ich jedno - królestwo.
Po drodze Sebastian opowiedział Aleksandrowi o swojej ostatniej wyprawie krzyżowej, nie mogąc oczywiście nie powspominać przy tym swojego spektakularnego zwycięstwa nad poganami. Goniec nie pochwalał jego celów, jednak cieszył go fakt, że kolejne ziemie zostały przyłączone do ich kraju.
W końcu dotarli na miejsce. Mężczyźni zeszli ze swoich koni, zostawiając je przy murach pałacu. Strażnicy bez żadnych pytań wpuścili ich do środka. Jako, iż znali drogę do sali tronowej na pamięć, szybko się odnaleźli.
Tam czekała już na nich kobieta ubrana w długą, fioletową suknię. Na swych brązowych włosach miała złotą koronę. Widząc swoich gości, uśmiechnęła się lekko.
- Witajcie. - przywitała ich, unosząc przy tym dumnie głowę.
- Czołem Paula. - odparł Sebastian, machając do niej.
- Mógłbyś chociaż udawać, że to oficjalne spotkanie, cieciu.
Mężczyzna spojrzał za królową. Na potrójnym tronie siedziała średniego wzrostu blondynka, ubrana w błękitną suknię. Włosy splecione miała w warkocz, a na jej głowie spoczywał diadem. Była to Franciszka - starsza siostra królowej.
Na jej widok, krzyżak poczuł uścisk w żołądku. Miał nadzieję, że jednak jej tu nie spotka.
- Właśnie, sługi na nas patrzą. - wycedziła jak najciszej królowa. - Udawaj.
Sebastian westchnął ciężko, po czym skłonił się. Aleksander uczynił to samo.
- Jak wyprawa krzyżowa? - zapytała Paulina.
- Widać, że słabo. - wtrąciła królewna, rozwalając się na tronie, zajadając przy tym winogrona. - Gdyby poszło dobrze, to by nie wrócił.
- Wasza Wysokość, powiedz jej proszę, żeby była dla mnie milsza! - oburzył się, jednak ton jego głosu wskazywał na to, jakby zaraz miał się rozpłakać.
Kobieta przyłożyła palce do skroni, podczas gdy Aleksander roześmiał się. Królewna najwyraźniej świetnie się bawiła.
- Sebastianie, uwierz, ja naprawdę próbuję. - odparła. - Ale za każdym razem, gdy widzę twą twarz, tracę wszelkie siły. Czy to właśnie w ten sposób pokonałeś pogan?
- Dlaczego nie możecie być choć raz dla siebie mili?
Po drugiej stronie tronu siedziała niska szatynka ubrana w czerwoną suknię. Miała na sobie diadem, podobny do tego Franciszki. Głowę ułożyła na ręce, która oparta była łokciem o boczne oparcie siedzenia.
- Ale co ja zrobiłem?! - oburzył się Sebastian. - Ja tu tylko przyszedłem!
- Cześć bro! - przywitał ją z uśmiechem Aleksander, na co ta lekko się rozpromieniła.
- Wy naprawdę macie problem z udawaniem oficjalnych spotkań. - westchnęła królowa. - Dobrze, przenieśmy się wszyscy do sali obrad.
Na te słowa zgromadzeni przenieśli się do pokoju obok. Było to sporej wielkości pomieszczenie, jednak większą część jego powierzchni zajmował okrągły stół. To właśnie do niego usiedli wszyscy. Co ciekawe, zostało jeszcze sporo wolnych miejsc, których nikt nigdy nie zajmował.
- Sprawa jest poważna. - zaczęła królowa. - Nasze królestwo nawiedziła plaga trolli.
- Trolli? - zdziwiła się Joanna. - Jakie znowu trolle?
- Jakbyś dała mi dokończyć, to byś się dowiedziała. Napadają na mieszkańców, rabują miasta i wsie, zostawiają po sobie bajzel i jeszcze wyrzucają ludzi z targu. Dosłownie.
- W sumie, to chyba wszyscy zdążyli to zauważyć. - stwierdziła Franciszka. - Sis, jakim cudem to przeoczyłaś?
- Nie mam pojęcia. Ostatnio moje myśli są zajęte czymś innym.
Aleksander zakrył usta dłonią, śmiejąc się cicho. Paulina natomiast wywróciła oczami, wracając do wcześniejszego tematu.
- Pomyślałam, że może moglibyśmy zmobilizować wojsko. Sebastianie, jak twój oddział obrońców wiary?
- Słabo. Dobrze sobie poradzili podczas ostatniej wyprawy, jednak mocno ich to osłabiło. Straciłem połowę ludzi i wątpię, by ci, co zostali byli zdolni do walki. Swoją drogą, miałem przekazać ci, że w tym roku to była ostatnia wyprawa krzyżowa.
Franciszka postanowiła oszczędzić sobie mówienia, że Sebastian beznadziejnie dowodzi wojskiem. Powie mu to później.
Królowa westchnęła ciężko.
- Będzie trudniej, niż się na początku spodziewałam. - powiedziała. - Ale nie martwmy się. Sformujemy wojsko z mieszczan. Poza tym, wciąż mamy naszego Wielkiego Mistrza Krzyżackiego. Będzie dobrze.
Na te słowa, mężczyzna poczuł większą pewność siebie. Posłał Franciszce triumfalne spojrzenie, na co ta uniosła brwi z pogardą. Nie poczuła się zgaszona. Raczej odczuła żal wobec niego.
Ten z kolei nie miał pojęcia dlaczego ta go nie lubiła. Nie przypominał sobie, by był dla niej kiedykolwiek niemiły. Przyczyną takiego stanu rzeczy jednak wcale nie była obraza bezpośrednia. Królewna, chociaż nie była poganką, nie pochwalała jego zachowań. Wyraźnie denerwowała ją jego postawa wobec niewierzących, czego nie wstydziła się pokazywać.
- Że też wcześniej na to nie wpadłam! - odezwała się królowa, na tyle głośno, że wszyscy prawie podskoczyli. - Przecież wróciłeś!
- No. - odparł Sebastian. - To miłe, że zauważyłaś.
- Możesz pokonać mistrza trolli w pojedynkę!
Jego entuzjazm nieco opadł. Niezbyt uśmiechała mu się nowa walka zważywszy na to, że rany z poprzedniej jeszcze nie zdążyły się zagoić. Nie mógł jednak odmówić. Nie, gdy Franciszka patrzy. Mogłaby go wtedy wziąć za słabeusza i tchórza, czego pragnął uniknąć.
- Z największą przyjemnością. - odparł, unosząc dumnie pierś. - O każdej porze dnia i nocy. Ku chwale Ojczyzny! A duży ten troll?
Na to pytanie, Franciszka parsknęła śmiechem.
- No, jest mniej więcej wzrostu tego pałacu. - odpowiedziała jak gdyby nic królowa, na co ten przełknął głośno ślinę. - Ale spokojnie, tylko ich król jest takim gigantem. Pozostali są niżsi. - mężczyzna odetchnął z ulgą. - Chyba.
- Ja chętnie pomogę. - wtrącił Aleksander. - I tak nie mam co robić w życiu.
Słysząc to, Joanna szybko zainteresowała się rozmową. Porzuciła swoje wcześniejsze zajęcie jakim było bazgranie po kartce.
- Nie ma mowy! - krzyknęła, uderzając pięścią o stół. - Nie pozwolę żeby mi jakieś trolle mojego bro pociachały! A bro mam tylko jednego i chować go w tak młodym wieku nie zamierzam!
- Bro, to miłe, że się martwisz, ale nie jestem upośledzonym dzieckiem. Dam sobie radę.
- Wiem, że nie jesteś, ale twoje zdanie ma teraz najmniejsze znaczenie.
- Chętnie bym cię tam wysłała z Sebastianem, ale nie mam ochoty wysłuchiwać narzekań Joanny nad głową przez cały ten czas. - dodała królowa. - Jeszcze mnie swoją paranoją zarazi.
Aleksander westchnął cicho. Paulina natomiast przyklasnęła, podnosząc się do pozycji stojącej.
- No, to będzie na tyle. Cieszę się, że wszyscy jesteście w jednym kawałku i mam nadzieję, że jutro też będziecie. Z mojej strony to będzie na tyle. Trzymajcie się!
Po tych słowach wyszła, a zaraz za nią Sebastian. Franciszka wygładziła suknię, po czym zwróciła się do młodszej siostry:
- Sis, ty nie idziesz?
- Moment sis.
Blondynka uśmiechnęła się, po czym wyszła. Gdy tylko drzwi się zamknęły, Aleksander szybko położył głowę na stół, jęcząc z zawodem. Joanna spojrzała na niego ze zdziwieniem.
- Przez ciebie moje życie to monotonia. - stwierdził, nie odrywając głowy od blatu.
- Chcesz zajęcia? - zapytała, po czym złapała go za nadgarstek. - To masz. - mówiąc to, ułożyła na jego dłoni kartkę papieru, po czym zacisnęła jego palce w pięść. - Leć szybko za Sebastianem i daj mu to. O i jeszcze, to. - zdjęła z szyi naszyjnik z błękitnym diamentem, po czym podała go Aleksandrowi. - Powiedz mu, że od dziś, to jego nowy amulet szczęścia i lepiej dla niego, żeby to przyjął, bo inaczej każę go wtrącić do lochu.
Mężczyzna spojrzał na nią ze zdziwieniem. Joanna uśmiechała się promiennie, nie widząc nic złego w swoim zachowaniu. Aleksander potrzebował chwili, by zrozumieć o co jej chodzi, ale gdy już mu się udało, roześmiał się.
- Bro, ale że Krzyżak? Wow.
- A co w tym niby dziwnego?
- No wiesz... Bo jesteś ateistką. A on jest krzyżakiem. No i twoja sis raczej go nie lubi.
- Nie musi o niczym wiedzieć. Z resztą, nie czas gadać o tym. Leć, bo nam ucieknie!
Aleksander pokręcił nieznacznie głową, po czym ruszył za Sebastianem. Joanna, zadowolona ze swojej roboty, wyszła, kierując się do komnaty Franciszki. Rano blondynka mówiła jej, że wymyśliła grę, która podbije serca ludu, więc szatynka koniecznie chciała to zobaczyć.

Sebastian siedział już na swoim koniu, gdy usłyszał głos Aleksandra, który kazał mu zaczekać. Po chwili zobaczył biegnącego gońca, który na widok krzyżaka odetchnął z ulgą.
- Dzięki Odynowi, jeszcze jesteś. - rycerz wywrócił oczami na imię obcego boga. - Mam coś dla ciebie.
- Dla mnie?
- No przecież mówię.
Podał mu kartkę i naszyjnik, z czego to pierwsze było słabo widoczne, gdyż królewna zwinęła ją w najmniejszy kwadracik, jaki umiała. Uwaga mężczyzny więc skupiła się na biżuterii.
- To miłe z twojej strony, ale na co mi to?
- To twój nowy amulet szczęścia.
Słysząc to, krzyżak uśmiechnął się z politowaniem.
- Nie wierzę w takie zabobony. Poza tym, to grzech.
Mówiąc to, podał mu naszyjnik. Aleksander spojrzał na niego jak na idiotę.
- Po pierwsze, to nie ode mnie. Ja tylko przekazuję. - odparł. - Po drugie, na twoim miejscu bym nie zwracał, bo możesz skończyć źle. To prezent od księżnej.
Sebastian momentalnie pobladł. Ześlizgnął się z konia, ledwo utrzymując się na nogach. Goniec nie miał pojęcia co się z nim dzieje. Jego pierwszą teorią było to, że ma gorączkę.
- Nie wierzę. - wydusił w końcu. - Królewna się zakochała? We mnie? Czyli, że była dla mnie niemiła, żeby ukryć swoje uczucia względem mnie? Przez cały ten czas, gdy rzucała pod moim adresem nieprzychylne wyzwiska, darzyła mnie szczerą miłością?
- Ogarnij się Shekspirze. Prędzej nawrócisz Aleksandrę, niż Franciszka się w tobie zakocha. To prezent od Joanny.
To już bardziej pasowało. Sebastian przyjrzał się naszyjnikowi raz jeszcze. Widać było, że był drogi. Gdyby go sprzedał, mógłby pospłacać długi, które zaciągnął u Agaty. Wtedy naprawdę przyniósłby mu szczęście.
Aleksander poklepał go po ramieniu, czym skutecznie odwrócił jego uwagę.
- Powodzenia stary. - powiedział. - Przyda ci się.
Po tych słowach wrócił do pałacu, zostawiając krzyżaka samego. Dopiero gdy poukładał sobie to wszystko w głowie, zauważył liścik. Pośpiesznie rozwinął go, czytając jego treść.

Drogi Sebastianie.
Mówił ci ktoś, że ładnie ci w tej zbroi z czarnym krzyżem? Mam nadzieję, że nie, bo jeżeli nie, to jestem pierwsza. Nie ściągaj go, bo wyglądasz w nim sexy. Znaczy, w końcu go ściągniesz. Ale to później.
Długo byłeś na tej wyprawie krzyżowej. Zdążyłam się troszkę stęsknić. A ty?
W skali od jednego do dziesięciu, jak bardzo jestem ładna?
Lepiej dla ciebie żebyś odpowiedział dobrze.
Żartuję! Nie wrzucę cię do padołu jeżeli stwierdzisz, że mniej, niż dziewięć.
Zrobię coś innego, ale jeszcze nie wiem co. Planuję skrytobójstwo. Sis mi pomoże <3
Ale wracając - chcesz się spotkać? Jeżeli tak, to bądź pod moim oknem jak już pokonasz trolla. I będziesz żywy.

Przeczytał to po kilka razy. Mimo zawartej groźby, zrobiło mu się całkiem miło. Schował prezenty do kieszeni, po czym ruszył ku miejscu, gdzie powinny być trolle o tej porze. Do lasu.

Joanna otworzyła drzwi komnaty Franciszki. W środku była scena, na której stała dwójka sług - mężczyzna i kobieta. Nie wyglądali na zadowolonych, wprost przeciwnie. Panicznie się bali.
Królewna siedziała na fotelu naprzeciw, jakby była widownią. Szatynka podeszła do niej, z niepokojem obserwując całą tę sytuację.
- O, jesteś sis! - ucieszyła się blondynka, gdy ta podeszła bliżej. - Zobacz jaką grę wymyśliłam. To taki symulator życia. Nazwałam to Simsy. Co ty na to? - zanim ta zdążyła odpowiedzieć, Franciszka przerwała jej. - Z resztą, sama w to zagraj. Siadaj i patrz na to cudeńko.
Joanna usiadła na fotelu obok, obserwując scenę. Służba wymieniła zmartwione spojrzenia, jednak nic więcej nie byli w stanie zrobić.
- Włączcie tryb tworzenia sima! - rozkazała blondynka, po czym zwróciła się do szatynki. - Tak nazwałam ludzi w tej grze. Simowie. Fajnie, nie?
- No, całkiem wpada w ucho.
- Dzięki sis. O, załadowało się!
Joanna prawie spadła z fotela, gdy zobaczyła, że "simowie" stoją przed nią w samej bieliźnie. Spojrzała z przerażeniem na siostrę, która oparła się wygodnie o oparcie.
- Sis, tworzysz najpierw dziewczynę, czy faceta? - zapytała.
- Emm... - z jednej strony to wszystko wydawało jej się nieco dziwne, a z drugiej chciała spróbować. Bo czemu nie? Kto zabroni? - Niech będzie facet.
Na jej słowa, kobieta usunęła się ze sceny. Mężczyzna natomiast złapał za grzebień, trzymając go w gotowości.
- Jaką fryzurę mu dajesz? - spytała Franciszka.
Joanna zaczynała powoli rozumieć zasady tej gry. Przyjrzała się dokładniej mężczyźnie, po czym stwierdziła:
- Zawsze uważałam, że najlepiej by mu było bez włosów.
Na te słowa, sługa pobladł, oblewając się zimnym potem. Blondynka jedynie przyklasnęła.
- Na co czekasz? - zapytała królewna. - No ogól się!
Jak to mówią, pan każe - sługa musi. Mężczyzna niechętnie odłożył grzebień, po czym złapał za nożyczki. Z bólem serca ścinał swoje ukochane, czarne włosy. Jako, że szło mu to opornie, siostry postanowiły zająć się rozmową.
- Czyli ogólnie chodzi tu o to, że sterujemy życiem simów? - zapytała Joanna, na co Franciszka pokiwała twierdząco głową. - Super! A zabić się da?
Sługa na moment odstąpił od poprzedniej czynności, przysłuchując się rozmowie.
- Jasne sis! Co to za życie bez śmierci? Pokażę ci wszystkie, jakie wymyśliłam!
Mężczyzna miał nadzieję, że uda mu się umrzeć za pierwszym razem.

Koń Sebastiana zatrzymał się przed ogromną jaskinią. Był to otwór w górze, która sięgała chmur. Dochodziły z niej złowieszcze odgłosy takie jak wycie, czy czyjeś jęki.
Rycerz zbliżył się do wejścia, jednak instynktownie odskoczył, gdy dosłownie wyleciał stamtąd ludzki szkielet. Opadł na ziemię, a kości wydały klasyczny dla siebie odgłos.
- Cholera. - tylko tyle był w tym momencie z siebie wydusić. - Cholera, cholera, cholera, cholera, cholera. Matko Boska, módl się za mną. - gdy usłyszał ryk tak potężny, że ślina potwora dosięgła jego policzek, dodał. - I wszyscy święci.
Nie mógł jednak uciec. Obiecał, a słowo złożone przez niego było święte.
Troll musiał wyczuć jego obecność, gdyż doszedł do niego odgłos mocnych kroków, przez które zatrzęsła się pod nim ziemia. Było to tak silne, że rycerz przewrócił się.
Po chwili zobaczył przed sobą ogromnego potwora o ciemno-fioletowej barwie. Jego ciało pokrywało coś, co przypominało łuski. Głowa była ledwo widoczna, gdyż, jak się okazało, przerastał on nawet zamek królewski.
Sebastian miał nadzieję, że różnica wzrostu sprawi, że ten go nie zauważy, jednak pomylił się. Troll złapał go za pelerynę swoimi ostrymi pazurami, przybliżając go do swojej twarzy. Rycerz uścisnął swój miecz, jednak strach na chwilę sparaliżował go. Na jego szczęście, lub nieszczęście, szybko odzyskał władzę nad ciałem. Zamachnął się, uderzając mieczem prosto w wargę przeciwnika.
Troll zawył, a jego oddech okazał się bardziej śmierdzący, niż rozkładające się zwłoki niewiernych. I chociaż ostrze zalało się krwią, tak potwora nic, a nic to nie osłabiło. Bardziej rozwścieczyło.
Krzyżak zbliżał się do jego paszczy. Nie dość, że z każdą sekundą coraz bardziej śmierdziało, tak uświadamiał sobie, że za chwilę jego życie może dobiec końca.
A nie tak chciał umrzeć.

t - b - eEkawekaDxC
Serie
Żyj i pozwól żyć
Nowe przyjaźnie | Pierwsza miłość, pierwsza nienawiść | Diretio
Bądźmy poważni
Wrześniowy bal | Sport to udręka | Poznaj wymiar Nyo | Kandydat do serca Stefy | Chwała Złemu Trio
Gloria i Slava
Prolog | Utopia | Wrak człowieka
Elektryczność
Ekstrawagancki Egipt | Apokalipsa | Ziemia Obiecana
Zakochany Ślązak
Ślązak w wielkim mieście
Niepowstrzymani
Wiadomość | Derpy roku | Tam, gdzie latają akumy | Dzieje Plaggi i Ed
Nasze królestwo
Hej krzyżaku! | Nadzieja dla dłużników | Przed obliczem śmierci po raz drugi | Nowe problemy | Kolacja z królem | Poradnik vs. miecz | Gastronomia i Świeżaki | Fandomowa gościnność
Pełnometrażowe
Twórczość własna
Zwykła historia miłosna | Rozkwitały pąki białych róż | O jeden kieliszek za daleko | Urodzinowe maliny | Największy sekret | Dwa światy, dwie płcie | Czekoladowa zdrada o posmaku krwi i siana | Tak bardzo cię nienawidzę | Sierpniowy krajobraz na Ziemi i Diretio | Rodzina doprowadzi cię kiedyś do grobu, lub na spotkania AA | Proczadzikowe konwersacje | W szponach fanonu | Malinki | Drogi Austrio | Challenge to miłość, challenge to nadzieja | Słowiańskie one-shorty | Citytalia | Zostań | A wygrała Portugalia! | Bella ciao Diretio | Proczadzikowa rocznica w wymiarze Nyo | Biały kot | Jarosław Kaczyński ratuje Gwiazdkę i Europę
Pisane z Sara124
Lemury, pistolet i proszek - czyli jak rozzłościć Stephanie | Ogórki, wesele i lekarz - czyli jak wytrącić Fretkę z równowagi | Miłość i krew - czyli jak przetrwać wojnę | Dwuwymiarowe zamieszanie | Nieobecność | Obecność | Strach | Granica wymiarów i wytrzymałości psychicznej]
Bohaterowie
Fineasz i Ferb
Pierwsze pokolenie
Hermiona Ulaniuk | Sophie Adventure | Loren Rarity | Scott Milton | Jeremi Rarity | Tatiana Milton | Amy Milton | Cassidy Monogram | Jully Aga | Jolie Martin | Romano Accardi | Tayler Stevenson | Colin McAdam | Charlie Flynn | Gabriella Flynn | Logan Chaves | Lucas Neumayer
Inne pokolenia
Lilith Rakastava | Crimson Monogram | Anette Wilson | Valmira Dziobak | Ridguś Pan Kot |
Drugi wymiar
Sophie Adventure | Logan Chaves
Miraculum
Pierwsze pokolenie
Edith Frasinati | Tomasz Płaszewski | Jeanne Cressey
Inne pokolenia
Zabb
Hetalia
Państwa
Kim Sang Hyeon
Miasta
Lesława Wasiluk | Władysław Gęsiorowski
Nasze królestwo
Pierwsze pokolenie
Królowa Paulina | Królewna Franciszka | Królewna Joanna | Wielki Mistrz Krzyżacki Sebastian | Lichwiarka Agata | Piratka Rebeca | Julian | Medyczka Aleksandra | Książę Trebor
Inne pokolenia
Królowa Radosława | Królowa Olena
Inne
Piosenki
Hymn Proczadzikowców | Przepis na proczadzikowe grzanki
Miejsca
Wymiar Nyo | Diretio | Pokój Taylerka | Królestwo Fandomu
Organizacje
Złe Trio | Proczadzikowcy | Sojusz Krwi | La Rossa
Rodziny
Rodzina Adventure | Rodzina Stevenson | Dynastia Fanowskich
Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.