FANDOM


Nadzieja dla dłużników

Nasze królestwo
Seba x alex
by XDemon666
Twórca: EkawekaDxC
Numer odcinka: 2
Opublikowano: 30.08.2017
Chronologia
Poprzedni: Hej krzyżaku!
Następny: Przed obliczem śmierci po raz drugi

Nadzieja dla dłużników - drugi odcinek serii "Nasze królestwo"

Bohaterowie

  • Królowa Paulina
  • Królewna Franciszka
  • Królewna Joanna
  • Pan Aleksander
  • Medyk Aleksandra
  • Lichwiarka Agata
  • Krzyżak Sebastian
  • Wieśniak

Opis

Troll wciąż grasuje na wolności. Aleksandra ma plan na uwolnienie się od długów. Sebastian i Joanna spotykają w tajemnicy przed światem. Paulina natomiast zmaga się z kłopotliwymi poddanymi, a Franciszka gra w Simsy.

Fabuła

Sebastian zamknął oczy. Nie chciał widzieć jak zęby potwora rozrywają jego ciało. Czuć też z resztą nie chciał.
Gdy odczuwał już jego język pod swoimi stopami, usłyszał znajomy głos.
- Sebastian!
I on i troll spojrzeli za siebie. Ku nim na koniu gnał Aleksander, na którego twarzy malował się pewny siebie uśmiech. Gdy jednak dojechał dostatecznie blisko, zwolnił, a na jego licu pojawił się strach.
- Kurde. Z daleka myślałem, że utknąłeś na górze.
Korzystając z chwilowej nieuwagi potwora, krzyżak zaczął się szamotać. Na jego szczęście, peleryna zaczepiona była o paznokieć. Zaczęła tworzyć się dziura, która poszerzała się z każdą sekundą. W końcu materiał nie wytrzymał, urywając się. Sebastian spadał na ziemię, a przed oczami stanęła mu nowa wizja śmierci. Roztrzaskanie się.
Aleksander widząc co się dzieje, szybko ruszył ku niemu. Nie wiedział, czy uda mu się go złapać, jednak przecież nie mógł pozwolić mu umrzeć ot tak.
Wszystko działo się w ułamku sekundy. Sebastian przestał krzyczeć, gdy poczuł, że jednocześnie już nie spada i wciąż żyje.
Siedział dosłownie między nogami Aleksandra. Goniec obejmował go ramieniem, podczas gdy krzyżak oddychał ciężko, starając się przyswoić to, co się właśnie stało.
- Wiejmy. - wydyszał. - Nie ma sensu, wyjaśnimy wszystko królowej. Nie pokonamy go teraz.
- Nie spróbujemy chociaż?
W odpowiedzi troll ryknął tak potężnie, że resztki jego śniadania wylądowały na plecach i włosach Aleksandra.
- Dobra, nie głupio gadasz. - stwierdził szybko goniec. - Wiejemy.
Po tych słowach ruszyli na koniu szatyna. Nie odwracali się, jednak wciąż czuli na karkach oddech trolla.
- A gdzie mój koń?! - krzyknął Sebastian, pozostając w objęciach Aleksandra.
- Dawno uciekł!
Rycerz instynktownie objął Aleksandra w szyi. Nie patrzył na drogę, już zbytnio napatrzył się smierci w oczy. Miał tylko nadzieję, że potwór ich nie goni.
- Możesz otworzyć oczy.
Sebastian wykonał jego polecenie. Ku jego uldze, dotarli do miasta bez szwanku. Jedynie trochę brudni.
Szatyn poczuł na sobie spojrzenia wszystkich. Dopiero po chwili zorientował się, że wciąż siedzi przy kroczu Aleksandra, obejmując go wokół szyi. Goniec roześmiał się, gdy krzyżak zaczerwienił się po uszy, zeskakując z konia.
Ale jeszcze głośniej śmiała się Aleksandra.
- Oj, Sebastian, Sebastian, Sebastian. - podeszła do nich, a na jej twarzy widniał złośliwy uśmiech. - Czyli jednak jesteś gejem.
Aleksandra była wysoką, dobrze zbudowaną kobietą, o kręconych rudych włosach. Ubierała się w długą, ciemno-zieloną suknię, a na głowie miała czarny kaptur.
- Nie znasz całej sytuacji, a wyciągasz błędne wnioski. - odpowiedział.
- Znam sytuację. Królowa wysłała cię żebyś pokonał trolla i Aleksander musiał cię ratować.
Sebastian miał dość jej dogryzek. Wyraz jej twarzy sprawiał, że musiał posunąć się do czegoś, czym szczerze gardził. Do grzechu kłamstwa.
- Sama zobacz co udało mi się zdobyć.
To mówiąc, wyciągnął z kieszeni naszyjnik. Na widok błękitnego diamentu, oczy Aleksandry zabłysły. Przyglądała się biżuterii z zachwytem, a uśmiech zszedł z jej twarzy.
Aleksander splątał ręce na piersi, obserwując całą tę sytuację z zainteresowaniem.
- Jak ty to... - wyjąkała. - To musi być warte fortunę!
- Oczywiście. Ciężko było zabrać to z jaskini potwora, ale ja miałbym nie dać rady?
- Ej, Sebastian. - wtrącił Aleksander. - Ja na twoim miejscu traktowałbym to jako amulet szczęścia.
Krzyżak w pierwszej chwili przestraszył się, że ten mógłby donieść o jego kłamstwie prawdziwej byłej właścicielce naszyjnika. Szybko jednak przypomniał sobie, że jego przyjacielowi daleko do skarżypyty.
- Dobra, mniejsza. - Aleksandra jakby otrząsnęła się z transu. - Muszę iść. Trzymaj się Aleksander.
Po tych słowach odeszła. Sebastian spojrzał na przyjaciela, który kręcił nieznacznie głową.
- Nie martw się, nie powiem bro. - powiedział, na co ten odetchnął z ulgą. - Jakby się dowiedziała, to wyrwałaby ci ten naszyjnik razem z ręką. No nic, będę wracać. O i ty też nie mów mojej bro, że za tobą ruszyłem. Bo wiesz, jest kochana, ale strasznie nadopiekuńcza. Niech Odyn będzie z tobą!
Odjechał do zamku. Było południe, więc do spotkania z Joanną, Sebastian miał jeszcze sporo czasu. Postanowił wrócić do domu, by tam postawić sobie włosy na wodę.

Aleksandra zapukała do drzwi niewielkiego pałacyku. Gdy usłyszała "proszę", otworzyła je, wchodząc do środka.
Pomieszczenie, choć ciemne, wydawało jej dość przyjazne. Ściany były brązowe, ale słońce przebijało się przez szyby, dodając trochę życia izbie. Pod ścianą naprzeciwko stało biurko, przed którym siedziała Agata, która na jej widok uśmiechnęła się przyjaźnie.
- Witaj. Przyszłaś spłacić długi?
Na te słowa, medyczka uśmiechnęła się przepraszająco. Podeszła bliżej, po czym usiadła po drugiej stronie mebla.
- Właściwie... - zaczęła, jednak lichwiarka szybko jej przerwała.
- Aleksandra, wiesz, jak bardzo cię lubię, ale twoje długi powoli sięgają poziomu mojej sympatii do ciebie. - już się nie uśmiechała. Patrzyła na nią z troską i niezadowoleniem jednocześnie. - Nie wiem co takiego robisz, że wciąż potrzebujesz pieniędzy, ale twój dług rośnie. Nie mogę udzielić ci pożyczki, póki nie spłacisz chociaż jednej.
- Ale...
- Nie ma ale. Po prostu nie mogę. Przykro mi.
Rudowłosa zdała sobie sprawę, że dalsze dyskusje nie mają sensu. Poza tym, Agata miała rację. Już i tak zadłużyła się tak, że największe, co przepisze swym potomkom, to właśnie długi.
Pożegnała przyjaciółkę, po czym wyszła. Opuściwszy pomieszczenie przypomniała sobie o naszyjniku, który pokazał jej Sebastian. Gdyby go miała, mogłaby rozwiązać wszystkie swoje problemy.
Wtedy ją oświeciło. Przecież może go zdobyć! Szybko ułożyła sobie plan, po czym pognała do siebie.

Franciszka i Joanna w najlepsze zajęły się grą w Simsy. Sługa, który musiał ściąć wszystkie swoje włosy, był już cały mokry, a to dlatego, że blondynka pokazywała siostrze jak obmyśliła topienie.
- A da się zrobić tak, żeby miał dziecko? - zapytała szatynka.
- Jasne! Ale najpierw musimy mu laskę poznać. Tworzymy, czy znajdujemy mu jakąś randomową?
- Nie chce mi się za bardzo tworzyć, weźmy randoma.
- To musimy iść na miasto poszukać jakieś simki. Zbieramy się.
Gdy podniosły się z miejsc, drzwi komnaty otworzyły się, a do środka weszła Paulina. Na jej widok, uśmiechy księżnych poszerzyły się.
- Cześć Paulinko! - ucieszyła się Joanna. - Co taka niezadowolona? Coś się stało?
- Szukałam mojego ulubionego sługi. I znalazłam.
- O, czyli to twój ulubiony sługa? - zapytała Franciszka, po czym zwróciła się do mężczyzny. - Janie, zwalniam cię z posady sima!
Królowa spojrzała ze zdziwieniem na scenę. Dopiero w tym momencie zauważyła, że podłoga jest mokra, a ściana lekko przypalona. Ponad to pod sufitem wisiał głaz, a jej sługa był łysy.
- Co wyście mu zrobiły?!
- A, bo wymyśliłam taką grę. - odpowiedziała spokojnie blondynka. - Chcesz zagrać?
Paulina niechętnie usiadła na fotelu, który przysunął inny służący, co szczęśliwie uniknął posady sima. Królowa uznała, że jeżeli ta gra faktycznie jest zła, to musi się o tym przekonać. Inaczej wyszłaby na hipokrytkę, a tego pragnęła za wszelką cenę uniknąć.
- Miałyśmy szukać z sis nowej dziewczyny dla naszego sima, ale skoro tak. Janie, jednak cię nie zwalniam. Wracaj. - mężczyzna westchnął ciężko, niechętnie wracając na miejsce. - To pokażemy ci o co ogólnie chodzi. To taki symulator życia. Nazwałam to Simsy. Chcesz zobaczyć jak wygląda utopienie? Bo to moja ulubiona śmierć.
Kobieta ze zdziwieniem pokiwała głową. Franciszka pstryknęła palcami, na co Jan wziął miskę z wodą, po czym wszedł do niej i stał nieruchomo.
- Za godzinę się utopi. - wyjaśniła blondynka. - Mamy czas na ploteczki. Kogo poobgadujemy?
Królowa nie potrafiła odnaleźć się w sytuacji. Patrzyła to na siostrę, to na sługę, nie mając pojęcia co się dzieje. Oczywiście, od zawsze wiedziała, że jej rodzina do normalnych nie należała, jednak nigdy nie osiągnęło to takiego stopnia.
- Ale jak on ma się niby tu utopić? Przecież woda sięga mu kostek.
Joanna i Franciszka wymieniły porozumiewawcze spojrzenia. Obie były zgodne. Nadszedł czas, by uświadomić siostrę o brutalnej prawdzie. Może i zniszczy jej to dzieciństwo, jednak uznały, iż powinna dorosnąć.
- Paulinko. - zaczęła blondynka, układając dłoń na jej ramieniu. - Musisz o czymś wiedzieć.
Królową nieco zdziwił jej poważny, a jednocześnie przesiąknięty troską ton głosu. Tym bardziej przestraszyła się tego, co ta miała jej do powiedzenia. Ostatni raz bowiem widziała ją taką, gdy Franciszka mówiła jej o klęsce głodu w królestwie.
- To tak naprawdę tylko gra. To nie dzieje się naprawdę. I w rzeczywistości Jan nie umrze.
- A świętego Mikołaja tak naprawdę nie ma. - dodała równie poważnie Joanna.
Paulina uderzyła się w czoło.
- Ja chyba jestem adoptowana.

Aleksandra cicho zamknęła za sobą drzwi. Uśmiechnęła się do stojącego na środku pokoju pustego kotła.
Mieszkała ona z dala od miasta. Jej chatka stała na dalekim wzgórzu, co było prawdziwym utrapieniem dla jej pacjentów. Żadne z nich jednak nie znało prawdziwego powodu takiej, a nie innej lokalizacji.
Nie była ona zwykłą medyczką. Po cichu zajmowała się czarną magią, którą często wykorzystywała do celów prywatnych, takich jak hodowanie jaszczurki, która miała wyrosnąć na smoka, lub omamianie sławnych muzyków.
Dlatego potrzebowała pieniędzy - składniki były coraz droższe, a ona jakby za każdym kolejnym razem uzależniała się od czarów. Chciała osiągać nowe poziomy, poznawać coraz to nowsze zaklęcia, a bez pieniędzy było to wręcz niemożliwe.
Całe szczęście, zostało jej jeszcze kilka składników, z których mogła przyrządzić jeden z prostszych eliksirów. Podeszła więc do kociołka, obok którego stała półka ze składnikami.
Regały nie były pełne. Wyraźnie brakowało sporo fiolek, a połowa tych, która zajmowała miejsce, była pusta.
Zanim przystąpiła do działania, sprawdziła, czy oby ma to, co potrzebne. Ku jej uldze, miała.
Złapała za zapałki, po czym zapaliła ogień pod kociołkiem. Następnie wlała do niego kilka mikstur, po czym dokładnie wymieszała. Następnie odsunęła się krok dalej, unosząc ręce nad gotującą się cieczą. Gdy ta zabłysnęła, kobieta uśmiechnęła się triumfująco.
- Gdy to wypijesz, stracisz swą wolną wolę. - wypowiedziała, zamykając oczy. - Wszystko co powiem, będzie dla ciebie święte.
Odetchnęła. Wszystko było już gotowe. Wzięła więc jedną z pustych fiolek, po czym nalała do niej nieco substancji. Co ciekawe, wyglądała ona jak zwyczajna woda.
Czyli była idealna.
Nie myśląc długo, szybko pognała z napojem do miasta mając nadzieję, że znajdzie gdzieś tam Sebastiana.

Krzyżak przemierzał targ. Słońce chyliło się ku zachodowi, więc czasu pozostało niewiele. Uznał jednak, że skoro królewna dała mu tak drogi prezent, powinien odwdzięczyć się jakimś prezentem. A jako, iż na swoją wypłatę narzekać nie mógł, poddał się zakupom. Nie miał tylko pojęcia co mogłoby jej się spodobać, a na pierwszej randce, o ile to w ogóle miała być randka, nie wypada podarować pieniądze.
Gdy kupował już kolczyki, poczuł, jak ktoś stuka go w ramię. I ku jego zdziwieniu, była to Aleksandra.
- Nie mam nastroju. - odparł, po czym, schowawszy zakup do kieszeni, podszedł do swojego konia. - Śpieszę się.
- Nie przyszłam tu po to, żeby być niemiłą. Naprawdę masz o mnie takie zdanie?
- Emmm... No tak. - powiedział zbity z tropu, unosząc jedną brew.
Rudowłosa wywróciła oczami.
- Pomyślałam, że czas zakopać topór wojenny. - oznajmiła, siląc się na przyjazny uśmiech. - Pomiędzy naszymi religiami powinien zapanować pokój. Co ty na to?
Mówiąc to, podała mu rękę. Mężczyzna początkowo nie mógł uwierzyć, jednak po chwili uśmiechnął się promiennie. Wbrew pozorom, na niczym innym, jak na zgodzie z mieszkańcami królestwa, nie zależało mu bardziej Bez wahania więc podał jej dłoń.
"Idzie świetnie" ~ pomyślała.
- Mam dla ciebie coś na zgodę. - to powiedziawszy, wyjęła z torby, którą zawsze miała przy sobie, fiolkę z eliksirem.
Sebastian zmarszczył brwi, jednak uśmiech nie opuszczał jego twarzy.
- Woda?
- Chyba nie pogardzisz? Pewnie chce ci się pić. Tak ciężko pracujesz dla królestwa.
Musiał przyznać, faktycznie był spragniony. Skinął więc głową w akcie wdzięczności, po czym wziął fiolkę w dłonie, by następnie wypić całą jej zawartość za jednym razem.
Po chwili upuścił ją. Jego twarz nie wyrażała zupełnie nic, jakby sekunda wystarczyła, by wyprać go z wszelkich emocji. Aleksandra pomachała mu przed oczami, na co ten nie zareagował.
Pochwaliła się w myślach za tak genialne czary, po czym przystąpiła do działania.
- Sebastianie. - zaczęła powoli, by ten usłyszał każde jej słowo. - Oddaj mi naszyjnik.
Bez żadnych oporów wykonał jej polecenie. Rudowłosa popatrzyła z niedowierzaniem na biżuterię, ciesząc się niewyobrażalnie. Teraz mogła rozwiązać wszystkie swoje problemy. I to dzięki Sebastianowi.
"Postoi tak z pięć minut. - stwierdziła, przyglądając mu się. - Chyba."
Nie myśląc nad tym dłużej, jak najszybciej pognała do jubilera.

Paulina zasiadła na tronie. Na jej twarzy widniał delikatny uśmiech, który spowodowany był grą w Simsy. Musiała przyznać, chociaż jej siostry bywały dziwne, tak jak nikt inny potrafiły poprawić jej humor. I zepsuć też, ale tym razem im się udało.
Z takim nastawieniem mogła spokojnie wysłuchiwać próśb swojego ludu. Nikt nie mógł wyprowadzić ją w tej chwili z równowagi, ani tym bardziej zasmucić. Warunki idealne.
Skinęła dłonią, a strażnicy otworzyli drzwi. Do sali tronowej wszedł prosty wieśniak, ubrany w stare ubrania, składające się z pozszywanej kilka razy koszuli i spodni sięgających mu ledwo po kolana. Nie miał butów, a jego twarz brudna była od okruszków jedzenia.
Niechętnie uklęknął przed tronem, spuszczając spojrzenie.
- Miłościwa Pani. - zaczął ochrypłym głosem. - Zarabiam na życie jako rolnik. Żyję z moich upraw, a moim bogactwem są zwierzęta. Niestety, ostatnio mój sąsiad kupił sobie krowę, która zjadła mojego psa. Potrzebuję dziesięć miliardów w ramach odszkodowania.
Kobieta zmarszczyła brwi. Co, jak co, ale w to na pewno nie uwierzy.
- Słucham?
- Jeżeli nie dasz mi tych pieniędzy, umrę z głodu.
- Nie jestem głupia.
Nie znosiła kłamstwa. Była to jedna z niewielu spraw, które potrafiły ją zdenerwować. Obiecała sobie jednak nie dać ponieść się emocjom, więc zachowała spokój.
- Wynoś się zanim zrobię coś, czego mogłabym żałować. - dodała.
Mężczyzna podniósł wzrok. Wyraźnie nie tego się spodziewał. Królowa natomiast nie mogła uwierzyć w to, że mógł chociażby pomyśleć w to, że dałaby się nabrać na coś takiego.
- Jesteś bez serca! - krzyknął. Podniósł się szybko, a straż w mgnieniu oka złapała go za łokcie. - Nic mi nie dasz?! Jak ty traktujesz poddanych? Jesteś królową egoistką!
Strażnicy wyprowadzili go. Paulina nie potrafiła nic z siebie wydusić. Jej dobry humor momentalnie się ulotnił. Wpatrywała się w drzwi, rozmyślając nad sensem jego słów.
Nie mogła uwierzyć, że mogłyby zaboleć ją słowa zwykłego kłamcy.

Aleksandra rzuciła na biurko Agaty sporej wielkości worek z pieniędzmi. Monety zabrzęczały, podczas gdy lichwiarka spojrzała na swoją dłużniczkę z politowaniem.
- Przelicz. - rzuciła czarownica, zakładając ręce na biodra.
Ta tylko pokręciła głową, po czym otworzyła sakiewkę. Szybko zorientowała się, że nie jest to kolejny blef, ani spłata długo jedynie w marnym procencie. Przed jej oczami było prawdziwe złoto. I to niemałej ilości.
- To cały mój dług. - dodała rudowłosa. - Więcej nie potrzebuję pożyczek. Chyba ustawiłam się na całe życie. Bywaj kochana! Dzięki za wszystko!
Brązowowłosa nie mogła oderwać wzroku od pieniędzy, które weszły w jej posiadanie. Jedynie uniosła dłoń w odpowiedzi, co miało być czymś w rodzaju pomachania na pożegnanie.

Czas mijał. Na niebie świecił już księżyc w pełni. Joanna obserwowała go przez swoje okno, wyczekując swojego krzyżaka. Zaczynała obawiać się, że ten jednak nie przyjdzie. Może ma inną wybrankę? Albo zabił go troll? Jakby się zastanowić, nie miała od niego wieści cały dzień.
"Niepotrzebnie oddałam naszyjnik" ~ pomyślała ze smutkiem.

Sebastian zakradł się pod pałac, starając się znaleźć okno, gdzie czekała królewna. Nigdy wcześniej tam nie był. Ba, samą Joanną rzadko widywał. Nie mniej, bardzo chciał ją zobaczyć. Chociaż na chwilę.
Uniósł głowę wysoko, wypatrując znaku. I znalazł. Jedna z wierz opleciona była gałęziami, a z jej okna paliło się światło. Mężczyzna mógłby przysiąść, że widzi z niego znajomą sylwetkę.
Uśmiechnął się do siebie, po czym rozpoczął wspinaczkę. Na jego szczęście, gałęzie były dość stabilne. On sam zapomniał o możliwości złamania się jednej z nich, co zakończyłoby się śmiercią, czy ewentualnym złamaniem kości. Skupił się na swoim celu.

- Sebastianie, ah, Sebastianie. - mówiła królewna, wpatrując się w księżyc. - Czemuż ty jesteś Sebastianem? Serio pytam, to takie mehowe imię. Rodzice cię chyba nie kochali.
Z rozmyślań wyrwała ją czyjaś dłoń na krawędzi okna. Instynktownie odskoczyła, jednak po chwili uspokoiła się, a na jej twarz wstąpił uśmiech.
Sebastian wdrapał się. Był zmęczony, jednak wyraźnie zadowolony.
- Jesteś. - ucieszyła się. - Już się bałam, że nie przyjdziesz.
- Gdzież bym śmiał?
Przedostał się przez okno, dostając się tym samym do jej komnaty. Oboje stali naprzeciwko, patrząc sobie głęboko w oczy. Żadne z nich nie wiedziało co powiedzieć, jednak cisza w żadnym stopniu im nie przeszkadzała.
- Oh, zapomniałbym. - odezwał się mężczyzna, sięgając po kolczyki. - Proszę. Kupiłem je z myślą o tobie.
Na widok biżuterii, kąciki ust kobiety uniosły się.
- Nie musiałeś. - odparła, biorąc je w dłonie.
- Ależ musiałem. Dla ciebie wszystko.
Romantyczny nastrój przerwał odgłos czyiś kroków. Krzyżak i królewna wymienili się przerażonymi spojrzeniami. Jeżeli nie chcieli być nakryci, musieli coś zrobić.
- Schowaj się pod łóżko. - syknęła szybko Joanna, łapiąc go za ramiona. - Prędko! Zanim cię ktoś zobaczy!
Pokiwał twierdząco głową, po czym bezzwłocznie wykonał jej polecenie. Gdy drzwi otworzyły się, mężczyzna był już niewidoczny.
Do środka weszła Paulina. Gdyby nie fakt, że Joanną targały w tym momencie skrajne emocje, od razu zauważyłaby, że jej siostra jest czymś zasmucona.
- Paulinka! - wysiliła się na uśmiech, przyklaskując głośno. - Co za miła niespodzianka!
Królowa usiadła na łóżku. Sebastian przyległ do podłogi mając nadzieję, że ta go nie wyczuje. Królewna natomiast oblał zimny pot.
- Miałaś kiedyś tak, że jedno słowo sprawiło ci przykrość, chociaż nie powinno?
- Nie, ale raz czyjeś wejście sprawiło, że dostałam zawału.
Paulina zdawała się nie dosłyszeć w tym ironii. Westchnęła smutno, na co Joanna usiadła obok niej.
- A coś się stało? - zapytała.
- Nic takiego. Po prostu jakiś kłamca stwierdził, że jestem egoistką. Wiesz, sam nie jest ode mnie lepszy, ale kurcze. Smutno mi jakoś. To chyba źle. Nie powinnam brać tego do siebie.
- Tak, zdecydowanie. - mówiąc to, brązowowłosa poklepała ją entuzjastycznie po plecach. - Czyli problem rozwiązany?
- Czasem zastanawiam się, czy oby na pewno dobrze postąpiłam biorąc na siebie ciężar władzy.
"Kobieto, ja cię wysłucham. - myślała Joanna. - W każdej chwili, ale kurcze, nie teraz!"
Sebastian bał się oddychać, jednak dłużej nie wytrzymywał. Robił to najciszej jak tylko mógł.
- Nie no, co ty! Świetnie sobie radzisz jako królowa! Władcy innych krain mogliby ci pozazdrościć.
- Tak myślisz?
- Jasne! Czy ja cię kiedyś okłamałam? - zanim ta zdążyła odpowiedzieć, Joanna przerwała jej. - Poza tym pamiętnym razem, który się nie liczy?
- No to nie.
- No właśnie! Wiesz co mi zawsze poprawia humor? Ciepłe kakałko! Tobie też polecam.
Paulina uśmiechnęła się lekko.
- Masz rację. Każę przyrządzić nam po porcji i wypijemy razem. Zapytam Franciszkę czy też by chciała.
- Nie! - królowa spojrzała na siostrę ze zdziwieniem. Ta na moment zamilkła, nie mając pojęcia jak to wytłumaczyć. - Po prostu uważam, że najlepiej zrobi ci wypicie kakałka w ciszy. Wiesz, żebyś miała jak to wszystko na spokojnie przemyśleć.
- Chyba masz rację. - odparła. - Dzięki.
Mówiąc to, posłała jej ciepły uśmiech, po czym wyszła. Gdy tylko drzwi zamknęły się za nią, królewna odetchnęła z ulgą, a Sebastian wyszedł spod łóżka.
Otrzepał się szybko z kurzu, po czym zwrócił się do kobiety:
- Było blisko.
- Ale nic się całe szczęście nie stało. Widać, że twój amulet szczęścia nas broni.
Ten tylko uśmiechnął się lekko. Nie wierzył w takie zabobony, jednak nie chciał mówić tego na głos przy niej, by nie zrobić jej przykrości.
- A właśnie, masz go jeszcze przy sobie? - zapytała.
- Jasne. Mam go w kieszeni. - odpowiedział, po czym złapał się za jedną z nich. - Znaczy, w drugiej kieszeni. - jednak tam też było pusto. Gdy upewnił się, że biżuterii nigdzie nie ma, nieco pobladł, przy czym niczym oszalały zaczął obmacywać się po całym ciebie.
Widząc to, kobieta szybko podniosła się, łapiąc go za ramiona.
- Spokojnie, może zostawiłeś w domu?
- Niemożliwe. Nie wyjmowałem go.
- A może ci wypadł?
Krzyżak nie pamiętał sytuacji z Aleksandrą. Magia sprawiła, że zapomniał całkowicie o ich spotkaniu.
- Nie, na pewno nie. - na moment zamilkł, starając się przypomnieć co z nim robił, jednak nic nie przychodziło mu do głowy. A to mogło oznaczać tylko jedno. - Ktoś musiał mi go ukraść.
Na te słowa Joanna odsunęła się. Nie mogła pozwolić, by ktoś hańbił prezenty od niej. Szczególnie, że ten miał być amuletem szczęścia. No i był też bardzo drogi.
Nakazała mu ręką, by na nią zaczekał, po czym pośpiesznie opuściła komnatę.
Sebastianowi natomiast nie tyle co zależało na amulecie, a na samym naszyjniku. Miło było dostać coś od kogoś, komu wyraźnie na nim zależy.
Królewna zamknęła za sobą drzwi, po czym podeszła do jednego ze strażników.
- Ty!
Była wściekła. Służba dawno nie widziała jej w takim stanie, więc wiedzieli, że coś się stało. Mężczyzna stanął na baczność, gotów na jej rozkazy.
- Każ postawić całe miasto na nogi. - nakazała zdecydowanie. - Ktoś ukradł mi mój naszyjnik. Chcę jego głowy. W sensie, głowy złodzieja, a nie naszyjnika. Naszyjnik chcę z powrotem.

t - b - eEkawekaDxC
Serie
Żyj i pozwól żyć
Nowe przyjaźnie | Pierwsza miłość, pierwsza nienawiść | Diretio
Bądźmy poważni
Wrześniowy bal | Sport to udręka | Poznaj wymiar Nyo | Kandydat do serca Stefy | Chwała Złemu Trio
Gloria i Slava
Prolog | Utopia | Wrak człowieka
Elektryczność
Ekstrawagancki Egipt | Apokalipsa | Ziemia Obiecana
Zakochany Ślązak
Ślązak w wielkim mieście
Niepowstrzymani
Wiadomość | Derpy roku | Tam, gdzie latają akumy | Dzieje Plaggi i Ed
Nasze królestwo
Hej krzyżaku! | Nadzieja dla dłużników | Przed obliczem śmierci po raz drugi | Nowe problemy | Kolacja z królem | Poradnik vs. miecz | Gastronomia i Świeżaki | Fandomowa gościnność
Pełnometrażowe
Twórczość własna
Zwykła historia miłosna | Rozkwitały pąki białych róż | O jeden kieliszek za daleko | Urodzinowe maliny | Największy sekret | Dwa światy, dwie płcie | Czekoladowa zdrada o posmaku krwi i siana | Tak bardzo cię nienawidzę | Sierpniowy krajobraz na Ziemi i Diretio | Rodzina doprowadzi cię kiedyś do grobu, lub na spotkania AA | Proczadzikowe konwersacje | W szponach fanonu | Malinki | Drogi Austrio | Challenge to miłość, challenge to nadzieja | Słowiańskie one-shorty | Citytalia | Zostań | A wygrała Portugalia! | Bella ciao Diretio | Proczadzikowa rocznica w wymiarze Nyo | Biały kot | Jarosław Kaczyński ratuje Gwiazdkę i Europę
Pisane z Sara124
Lemury, pistolet i proszek - czyli jak rozzłościć Stephanie | Ogórki, wesele i lekarz - czyli jak wytrącić Fretkę z równowagi | Miłość i krew - czyli jak przetrwać wojnę | Dwuwymiarowe zamieszanie | Nieobecność | Obecność | Strach | Granica wymiarów i wytrzymałości psychicznej]
Bohaterowie
Fineasz i Ferb
Pierwsze pokolenie
Hermiona Ulaniuk | Sophie Adventure | Loren Rarity | Scott Milton | Jeremi Rarity | Tatiana Milton | Amy Milton | Cassidy Monogram | Jully Aga | Jolie Martin | Romano Accardi | Tayler Stevenson | Colin McAdam | Charlie Flynn | Gabriella Flynn | Logan Chaves | Lucas Neumayer
Inne pokolenia
Lilith Rakastava | Crimson Monogram | Anette Wilson | Valmira Dziobak | Ridguś Pan Kot |
Drugi wymiar
Sophie Adventure | Logan Chaves
Miraculum
Pierwsze pokolenie
Edith Frasinati | Tomasz Płaszewski | Jeanne Cressey
Inne pokolenia
Zabb
Hetalia
Państwa
Kim Sang Hyeon
Miasta
Lesława Wasiluk | Władysław Gęsiorowski
Nasze królestwo
Pierwsze pokolenie
Królowa Paulina | Królewna Franciszka | Królewna Joanna | Wielki Mistrz Krzyżacki Sebastian | Lichwiarka Agata | Piratka Rebeca | Julian | Medyczka Aleksandra | Książę Trebor
Inne pokolenia
Królowa Radosława | Królowa Olena
Inne
Piosenki
Hymn Proczadzikowców | Przepis na proczadzikowe grzanki
Miejsca
Wymiar Nyo | Diretio | Pokój Taylerka | Królestwo Fandomu
Organizacje
Złe Trio | Proczadzikowcy | Sojusz Krwi | La Rossa
Rodziny
Rodzina Adventure | Rodzina Stevenson | Dynastia Fanowskich
Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA o ile nie wspomniano inaczej.