FANDOM


O tym, jak FunnyFranky uratowała święta

No Screenshot 2
Angielski tytuł: About how FunnyFranky saved Christmas
Autor: Samx Yrrem
Opublikowano: 26 stycznia 2017r.
Opowiadanie będące nagrodą dla funnyFranky za wygraną w świątecznych zabawach.

Święty Mikołaj odwiedza funnyFranky, by podziękować jej za uratowanie świąt.

Bohaterowie

Opowiadanie

Wigilijny wieczór to czas, jaki spędza się z rodziną. Tak też było w domu Franky. Dziewczyna biesiadowała z rodzicami, dziadkami, stryjami z Irlandii, ciotkami z Ameryki... Spotkaniu towarzyszyły częste ataki śmiechu i długie historie o przygodach z dzieciństwa członków rodziny, choć czasem zdarzały się też smutne chwile spowodowane przygnębiającymi wieściami.

W środku takiej atmosfery ktoś porządnie zapukał do drzwi. Dźwięk był tak mocny, że aż zagłuszył chrapanie znudzonego życiem pradziadka.

- Ja otworzę! - rzuciła szybko Franky, po czym wstała, przysunęła krzesło i ruszyła w stronę wejściowych drzwi.

Gdy już tam dotarła, spojrzała przez dziurkę od klucza, jednak ujrzała tylko kawałek czerwonego stroju. Niepewnie otworzyła drzwi. Jednak kiedy obejrzała tajemniczego gościa od stóp do głów, nie uwierzyła własnym oczom. Przed drzwiami stał najprawdziwszy Mikołaj!

- Cześć, Franka! - przywitał dziewczynę uprzejmie - Czy mógłbym z tobą chwilę porozmawiać?

- Eee... jasne, jasne - bąknęła nastolatka, po czym zaprosiła gościa do środka.

Mikołaj wszedł do środka i rozejrzał się. Bardzo ładnie przyozdobione i zadbane wnętrze domu zaimponowało mu. Faktycznie, pełno było tu świątecznych lampek czy figurek przedstawiających wizerunek choćby jego samego.

- Dostawię panu krzesło do stołu i...

- Nie, nie - przerwał Mikołaj - Ja bym wolał z tobą porozmawiać w cztery oczy, zaraz muszę uciekać.

- Dobrze, to przyniosę panu coś do jedzenia. Proszę usiąść w salonie.

Mężczyzna skierował się w stronę wskazanego przez Frankę pomieszczenia. Był nim średniej wielkości salon. Największą uwagę zwracała olbrzymia choinka stojąca w rogu. Pełna bombek, lampek, łańcuchów... Mikołaj uśmiechnął się i podszedł do (sztucznego) drzewa, uważnie przyglądając się każdej wiszącej ozdobie.

Tymczasem Franky była w kuchni i szykowała coś dla tak ważnego gościa. W końcu to był Mikołaj! Dziewczyna zajrzała do szafki i chwyciła paczkę czekoladowych ciastek, które wysypała na niebieski talerz. Było ich bardzo mało, a większość była albo nadgryziona, albo zaśliniona. No cóż, ale do Mikołaja z pustymi rękami nie warto iść. Jeszcze mleka trzeba było nalać. Franky otworzyła lodówkę i chwyciła karton mleka. Otworzyła go, przechyliła nad szklanką i... zaraz, to pusty karton! Dziewczyna w popłochu rozejrzała się i dostrzegła jej kotkę pijącą mleko z miski. Szybkim ruchem zabrała zwierzakowi napój, po czym przelała go do szklanki. Nastolatka wzięła ciastka i mleko, po czym poszła do salonu, gdzie gość obmacywał ręką złote bombki.

- Bardzo ładna choinka - pochwalił dziewczynę Mikołaj.

- Ach, dziękuję. Ubierałam ją z mamą - odparła Franka.

Mężczyzna usiadł na fotelu, a dziewczyna na kanapie. Położyła talerz i szklankę na stoliku. Mikołaj natychmiast wziął się za jedzenie i picie mleka.

- Wiesz, chciałbym ci bardzo podziękować - powiedział gość, odkładając pustą szklankę na miejsce.

- Ale za co? - odparła zdziwiona Franky, jednak Mikołaj tylko cicho zaśmiał się.

- No za twój wysiłek włożony w świąteczną zabawę... Dziękuję, że mogłaś mi pomóc. Dzięki takim osobom wiem, że ludzie doceniają moją pracę. Twój obrazek był przecudowny! A te wszystkie prezenty, które znalazłaś... Wyobrażasz sobie, co by było, gdyby dzieci ich nie dostały?

- Ach, no tak... - westchnęła Franky.

- Gdyby nie ty, to by tegoroczne święta nie istniały! Uratowałaś święta! Dziękuję...

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.