FANDOM


Opowieść o Baljeecie

Bez tytułu
No Screenshot 2
Twórca: IHMPN
Sezon: 1
Numer odcinka: 3
Angielski tytuł: Story about Baljeet
Opublikowano: 18.01.2017
Chronologia
Poprzedni: Wszyscy mają problemy
Następny: Nowy uczeń

Opowieść o Baljeecie - trzeci odcinek BT.

Bohaterowie

Fabuła

Baljeet stał nad przepaścią.
- Możesz skoczyć. Wszystko się skończy - powiedział stojący za nim mężczyzna.
Chłopak popatrzył w dół. - Wysoko - rzekł mężczyzna jakby czytał w jego myślach. - Nic nie poczujesz.
- Yyy... - zająknął się chłopak. - Nie?
- Zupełnie.
- Nieee... nie wiem...
- Decyduj się... Musisz... Skusisz...
- Co?
- DECYZJA!
. . .
- Baljeet!
- Mmm... Co?
- Nie śpij. Pan dyrektor i ja ustaliliśmy już wszystko.
- Ale co?
- Baljeet, synu myśl. Uderzyłeś Fineasza - rzekł pan Tjinder i wskazał na drugiego chłopca, który siedział na kanapie.
Fineasz, jak to Fineasz, siedział na kanapie w pozycji "wasz Król i Władca".
- Co z tego - burknął hindus. - Kogo on, do cholery, obchodzi!
- Baljeet! - Wykrzyknęła Rasha Tjinder. Jej syn nigdy się tak nie zachowywał.
- Mamo, naprawdę. Jeśli chcecie to usłyszeć, bardzo mi przykro, ale tak naprawdę nic mnie to nie obchodzi.
Chłopak wstał, wziął kurtkę i wyszedł z gabinetu.
. . .
- NIE POTRAFIĘ! - Ryknął Baljeet.
- Oczywiście, że potrafisz - złagodniał mężczyzna.
Chłopak oddalił się od przepaści i odwrócił się.
- Pozwól mi coś ci pokazać - rzekł nieznany człowiek.
. . .
Baljeet szedł. Nie wiedział gdzie.
Jego umysł był skupiony tylko na tej czynności.
- Ola! - usłyszał jakby z oddali. - Heeej! Baljeet!
Chłopak zwrócił na to uwagę. Zobaczył Nazz Jefferson, machającą do niego.
- Cześć - powiedział zmęczonym głosem. - Słuchaj, Nazz nie mam...
- Nie masz luzu! Czy jak to się tam mówi. Chodź ze mną! Poznałam ostatnio świetne miejsce...
. . .
Mężczyzna był dość podobny do Baljeeta. Miał ciemną karnację, takie same włosy i oczy. Dla ułatwienia nazwijmy go... X.
- Przed tobą świat cudów - rzekł X.
- Jasne - mruknął Baljeet.
- Nie rozumiem. Jak mogłeś go do tej pory nie otworzyć? Twoje życie jest takie nudne...
- Spada...
- Nie przerywaj. Świat cudów to genialne miejsce. Jest tam wszystko, co byś chciał. O - wrota!
. . .
- Baljeet! - Krzyknęła Nazz.
- AAAA! Tak, słucham?
- Jesteśmy na miejscu.
Stanęli pod odrapanymi drzwiami.
- Czy jesteś...
- Tak, jestem pewna!
Nazz otworzyła drzwi.
Weszli do przejścia. Niebieska przeszła do samego końca i stanęła przed innymi drzwiami.
ŚWIAT CUDÓW - głosiła kartka. WSZYSTKO CZEGO ZAPRAGNIESZ.
Nazz pchnęła drzwi.
- Hej Nazzy - powiedział mięśniak przy wejściu.
Nazz zaśmiała się.
- Hej Robb - odpowiedziała.
Podeszła do baru. Baljeet szedł za nią zdumiony.
- Co chcesz, Baljeet? - zapytała.
- Pi...
- Napojów alkoholowych nie podajemy! - Zapiszczał barman. Jak na mężczyznę, miał bardzo wysoki głos.
- Colę.
- Tak lepiej - rzekł barman.
Baljeet usiadł na stołku i patrzył na całującą się parę.
Barman podał im colę.
- No - powiedziała Nazz. - Zdradź dr Jefferson swoje problemy!
- Moje co?
- Problemy. Daj spokój, myślałeś że nie zauważyłam? Głupia nie jestem!
Co do tego Baljeet nie miał stuprocentowej pewności, ale nie zamierzał się spierać.
Nagle coś zauważył.
Para, która się całowała, nie była heteroseksualna. Właściwie nikt oprócz nich w tym klubie nie był heteroseksualny.
- Nazz - szturchnął ją.
Jefferson była pochłonięta rozmową z barmanem.
- NAZZ! - szturchnął ją mocniej.
- NIE PCHAJ MNIE FRAJERZE! Tak, słucham?
- To jest... - szepnął - to jest gejowski klub!
- Serio? No, trudno.
- JA wychodzę.
Baljeet rzeczywiście wyszedł, a Nazz wybiegła za nim.
- Baljeet! - krzyknęła.
. . .
- To jest Świat Cudów - rzekł X.
Baljeet wszedł do Danville, ale lepszego.
Zobaczył swój dom, a naprzeciw niego dom Fineasza. Był spalony. Przed nim stał Fineasz. Na szubienicy.
Następnie z domu obok wybiegła Izabela i rzuciła mu się na szyję.
- Zawsze kochałam cię bardziej - szepnęła mu do ucha.
Ale nagle wszystko zniknęło. A chłopak znów stał nad przepaścią.
. . .
Nazz dogoniła Baljeeta.
- Baljeet... Tak naprawdę nie po to chciałam z tobą wyjść. Chodzi o to, że... Od dawna jesteśmy przyjaciółmi i zaczęłam coś do ciebie czuć.
Nagle Niebieska pocałowała chłopaka. Baljeet nie wyrywał się, ale nie oddawał pocałunku.
- Baljeet?
Nie odpowiadał.
- BALJEET!
. . .
- Ale taki świat nie istnieje - rzekł X. - Nie możesz w takim żyć. DECYDUJ. Wracasz do szarego życia... lub skaczesz. Nie wiadomo, co wtedy będzie.
- Nie wiem.
- W takim razie zdecyduję za ciebie.
X podszedł do Baljeeta.
- Nie... nie pchaj. - wyjąkał chłopak.
- Za późno.
. . .
Baljeet osunął się na ziemię.
- NIE! - krzyknęła Nazz. - POMOCY!
Trzy godziny później.
- Baljeet jest w krytycznym stanie. Prawdopodobnie od około roku bierze narkotyki - rzekł lekarz. - Zaraz jak odzyska przytomność, trzeba go wysłać na odwyk.
- Dobrze, panie doktorze - chlipała pani Tjinder.
- A ty? - zwrócił się doktor do Nazz. - Jesteś jego dziewczyną?
Niebieska zawahała się.
- Tak.

CDN

Ciekawostki

  • Prawdopodobnie jest to najpoważniejszy odcinek w całym pierwszym sezonie.
  • Pisałem ten odcinek bez przerwy ok. 2 godziny.

Linki

t - b - eI Hate My Previous Nickname
Serie
Bez tytułu
Pierwszy dzień w szkole | Wszyscy mają problemy | Opowieść o Baljeecie | Nowy uczeń | Opowieść o Nazz | - | Ferb ma problem | - | Cheerleadering | Ustawka | Problem z PRem | Wzloty i upadki
Kod 323
Killer king | Lęk | Obcy? | Wykonać! | Eksterminacja
Woźny
Ja już nie wytrzymię | Pieseł mój zjadł kiełbasę | Szanowny pan dyro
Pełnometrażowe
Short story
Ciasteczkowa wojna | Dziwny Dzień | Co się wydarzyło na Marsie?
Inne
Zaginiona księga | Pozornie normalny dzień | Internety | Nieprzygotowane historie | California Dreamin'
Bohaterowie
Pierwsze pokolenie
Ken Khottlett | Mike Dagger | Riley Berd|Woźny Stevenson
Historia IHMPN
Bez tytułu | Woźny | Kod 323 | Pozornie normalny dzień
Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.