FANDOM


Uwaga! Strona może zawierać treści nieodpowiednie dla Twojego wieku.
SzI1
Szkoła z internatem

Sezon pierwszy
Dwie przyłapiaczki

Szkoła z internatem
Szkoła z internatem
Logo serii
Twórca: Sebolaaa
Sezon: pierwszy
Numer odcinka: 6 (w sezonie)

6 (w serialu)

56 (w historii)

Angielski tytuł: Catch x2
Chronologia
Poprzedni: Wizyta
Następny: Szablą i sercem
Już raz dyrektorowałam szkołę i nie wyszło mi najlepiej. Tym razem będzie dobrze.
- Fretka

Jest to zwykły odcinek Seboliii.

Opis

Brenda i Zoltan wyjeżdżają na weekend do Paryża. W tym czasie szkoła G-Tech zostaje pod opieką uczniów. Fretka zauważa, jak Jasmine używa supermocy, więc dołącza do Izabeli, która chce ją załatwić. Tymczasem Fineasz, Ferb i Zack namawiają Brianę do zrobienia czegoś szalonego.

Bohaterowie

Scenariusz

(Windopokój Fineasza i Ferba. W pokoju znajduje się zielonowłosy, który rozmawia z kimś przez telefon. Do windopokoju wchodzi Izabela)

Ferb: Nie, nie ma go! To pomyłka, do widzenia.

(Ferb rozłącza się i wkłada telefon do kieszeni)

Izabela: Hej, jest Fineasz?

Ferb: Nie, poszedł gdzieś.

Izabela: Dasz mu to potem?

(Izabela kładzie jakąś kopertę na biurku)

Izabela: Kto do ciebie dzwonił?

Ferb: Echh... ktoś się uczepił i cały czas dzwonią i chcą rozmawiać z jakimś Włodkiem Pozłotkiem.

Izabela: Miałam kiedyś podobny problem, ale powiedziałam, że nie żyje. Więcej nie zadzwonili.

Ferb: O dobre, zapamiętam!

(Do Ferba ktoś dzwoni)

Ferb: O, to pewnie znowu oni!

(Ferb wyciąga telefon i odbiera. Odzywa się Linda)

Linda (po drugiej stronie): Hej, Ferb. Dasz mi do telefonu Fin...

Ferb: Przepraszam, nie ma go. Umarł dzisiaj rano.

Linda (po drugiej stronie): Ferb?

Ferb: Mama? Eeee...

(Izabela wybucha śmiechem)

(Czołówka)

Głos: Gdzieś w Stanach Zjednoczonych...

Daleko od Danville,

Gdzieś w Miami,

W szkole miliardera, naukowca Zoltana Davenporta,

Gdzieś w środku ukrywają się,

Najwięksi geniusze świata!

Fineasz i Ferb: To my!

(Pojawia się winda, a na niej narysowane liczby i znaki matematyczne, wychodzi ze środka Fineasz)

(Obok jest winda, na której są narysowane narzędzia, wychodzi ze środka Ferb)

(Piętro niżej na windzie są narysowane instrumenty, ze środka wychodzi Fretka)

(Obok z windy na której narysowane są wynalazki i znaki cechujące zło, wychodzi Dundersztyc)

(Wszyscy wymienieni bohaterowie pojawiają się przed budynkiem szkoły)

Narrator: Szkoła z internatem.

(Koniec czołówki)

Narrator: Dwie przyłapiaczki.

(Zoltan i Brenda stoją z walizkami w windzie. Przed drzwiami windy stoi Fretka)

Zoltan: Pamiętaj, że ty teraz tu rządzisz. I nie zapomnij karmić Teddy'ego.

Fretka: To jego się karmi?! Czym? Przecież to komputer!

Zoltan: Jak to "czym"? Ciasteczkami.

Brenda: Jestem taka podekscytowana. Jeszcze nigdy nie byłam w Paryżu!

Zoltan: Tak, dlatego cię tam zabieram zanim to będzie jakaś "Abu Pari" czy "Ad-Pariha", misiu.

(Zoltan całuje Brendę w policzek. Winda zamyka się, a oboje zjeżdżają. Fretka rzuca się na kanapę)

Fretka: No, to teraz ja tu dyrektoruję. Już raz dyrektorowałam szkołę i nie wyszło mi najlepiej. Tym razem będzie dobrze.

(Fretka słyszy głośną kłótnię. Dziewczyna wstaje i idzie w stronę drzwi prowadzących do jednego z windopokoi)

Fretka: O nie, nikt nie będzie się kłócić, gdy ja tu rządzę. Jeszcze się pobiją i będę miała przechlapane!

(Fretka wciska guzik, a drzwi otwierają się. Zauważa tam Izabelę siedzącą w kącie, a przed nią stojącą Jasmine, która trzyma plazmogranat. Obie nastolatki spoglądają na gościa, po czym Jasmine teleportuje się gdzieś)

Fretka: Izabela! Nic ci się nie stało?

(Izabela wstaje)

Izabela: Na szczęście nie...

Fretka: Co to w ogóle było?!

Izabela: Jasmine ma jakieś nadludzkie moce.

Fretka: No nie, NA MOJEJ ZMIANIE?! Trzeba donieść Zoltanowi.

Izabela: Próbowałam, ale mi nie wierzy.

Fretka: A pokazywałaś mu jakieś nagranie?

(Tymczasem w domu Zoltana i Brendy, który znajduje się niedaleko Miami. Zack gra na konsoli, a Briana stoi przy oknie i obserwuje miasto. Nagle do domu wchodzą Fineasz i Ferb z zapakowaną torbą)

Zack: Fineasz? Ferb? Co wy tu robicie?

Fineasz: No przecież nas zaprosiłeś na maraton gier wideo. Mamy w tej torbie wszystko, co trzeba.

(Fineasz rzuca torbę na kanapę)

Fineasz: Piżama, śpiwory i mnóstwo energetyków...

(Fineasz i Ferb siadają na kanapie, po czym chwytają G-Pady i dołączają do gry)

Ferb: Co robi twoja siostra?

Zack: Jaka siostra?

Ferb: Echhh... Briana.

Zack: Aaaa, ona! Stoi przy oknie.

Ferb: Nie nudzi jej się to?

Zack: Ona tak codziennie.

Ferb: Ma naprawdę nudne życie...

(Rozentuzjazmowany Fineasz wstaje)

Fineasz: HA! ZABIŁEM WAS! Będę teraz wyżej w rankingu!

Zack: Ale ja żyję. Nie mogłeś mnie zabić.

Fineasz: Ale w grze.

Zack: Aaaaa...

Ferb: A może by spróbować ją przekonać do zrobienia czegoś szalonego? Fineasz, wiem co będziemy dzisiaj robić!

Fineasz: Ej, to mój tekst!

(Tymczasem w G-Tech'u. Fretka umieszcza kamerę w rogu głównego pomieszczenia szkoły, a przygląda się temu Izabela)

Fretka: Okej, przymocowane. Oby jej nie zauważyła.

Izabela: Ale po co umieszczałaś tę kamerę? Chyba ten budynek jest wyposażony w monitoring.

Fretka: Tak, ale z Teddy'm, który to wszystko nagrywa i trzyma w pamięci, ciężko jest się dogadać.

(Fretka staje obok Izabeli)

Fretka: To ja idę. Jasmine nie może mnie zobaczyć.

(Fretka wchodzi do swojego windopokoju. Po kilkunastu sekundach z windy wychodzi Jasmine)

Jasmine: Witaj, koleżanko. Chyba nie dokończyłyśmy naszego spotkania...

(Jasmine wytwarza w rękach kulę ognia, którą rzuca w kanapę. Przedmiot zaczyna płonąć. Tymczasem nad miastem. Niewielki samolot pilotują Fineasz i Ferb. Przy wyjściu z samolotu siedzi Briana ubrana w strój spadochroniarski, a obok niej Zack. Fineasz i Ferb wychodzą z kabiny pilotów i stają obok rodzeństwa)

Fineasz: Pamiętaj o otworzeniu spadochronu. Gotowa do skoku?

Briana: Wszystko mi jedno.

Ferb: Skacz!

(Briana stoi w miejscu)

Fineasz: Ech...

(Fineasz popycha Brianę. Dziewczyna wylatuje z samolotu, a Fineasz i Ferb wystawiają głowy, by zobaczyć jej lot)

Ferb: Ciekawe, czy rozłoży ten spadochron...

Fineasz: Ej, z tej perspektywy to miasto jest naprawdę ładne.

Ferb: Faktycznie. Wcześniej nie zwróciłem na to uwagi...

(Tymczasem w G-Tech'u. Pomieszczenie jest całe zniszczone, wszystkie meble leżą w kilku kawałkach, a w ścianach są dziury. Izabela leży przed Jasmine, która ją kopie)

Jasmine: Trzeba było mnie tak dzisiaj nie wkurzać!

(Jasmine idzie do swojego windopokoju, a Izabela wstaje i strzepuje z siebie kurz. Spogląda w kąt pomieszczenia i zauważa, że kamera jest w nienaruszonym stanie)

Izabela: Ufff... przynajmniej wszystko się nagrało. Szkoda tylko, że mnie lewa ręka strasznie boli. Ała...

(Z windopokoju wychodzi Fretka)

Fretka: Oł... Jasmine chyba była porządnie wkurzona. Przynajmniej będziemy mieli bardziej wiarygodny materiał dowodowy.

(Nagle z windy wysiadają Zoltan i Brenda)

Zoltan: AAAAAA!!! Mój G-Tech! FRETKA! Co tu się stało?!

Fretka: Co pan tu robi?!

Zoltan: Odwołali lot! Ale coś ty zrobiła z tym miejscem?! Przecież... przecież... to trzeba będzie wyremontować! Ech, odwołali lot, teraz to... gorzej być już chyba nie może.

(Nagle w G-Tech uderza samolot Fineasza i Ferba. Zoltan, Izabela i Fretka przewracają się, a pokój zasypuje kurz. W bocznej ścianie pojawia się ogromna dziura, z której widać czubek samolotu. Bohaterowie wstają)

Zoltan: AAAAAA!!! To już jest skandal!

(Z samolotu wysiadają Fineasz, Ferb i Zack. Spoglądają na nich zdenerwowani Zoltan i Brenda)

Fineasz: Ooo... pomyliliśmy budynki. Hehe...

Fretka: Moja kamera!

(Fretka podbiega do samolotu i spod jego czubka wyciąga zniszczoną kamerę)

Fretka: Nieee! A tak bardzo chciałam kogoś przyłapać...

Zoltan: Fineasz, Ferb, Fretka, macie szlaban!

Ferb: Szlaban? Nie jest pan naszym tatą.

Zoltan: To... to cokolwiek!

(Zoltan zaczyna ryczeć i staje w windzie. Brenda wchodzi do windy i przytula się do męża)

Brenda: Zoltuś, nie płacz. To się odremontuje. Przecież masz dużo pieniędzy...

(Winda zamyka się i powoli rusza w górę)

(Napisy końcowe)

(Briana spada)

Briana: Hmmm... chyba powinnam otworzyć spadochron.

(Chwila ciszy, Briana spada coraz szybciej)

Briana: Ech, wszystko mi jedno.

(Tymczasem przed jakimś sklepem. Rolnik stoi obok swojej żony, która się z nim kłóci. Obok nich jest stera materacy)

Kobieta: Jak mogłeś sprzedać farmę, żeby kupić sklep z materacami, nie załatwiając ani jednego pracownika?! Co ty, myślisz, że jakiś pracownik spadnie ci tak po prostu z nieba?!

(Na stertę materacy spada Briana)

Kobieta: Poddaję się...

KONIEC

Piosenki

Inne informacje

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.