FANDOM


Uwaga! Strona może zawierać treści nieodpowiednie dla Twojego wieku.
SzI1
Szkoła z internatem

Sezon pierwszy
Gość "niespecjalny"

Szkoła z internatem
Szkoła z internatem
Logo serii
Twórca: Sebolaaa
Sezon: pierwszy
Numer odcinka: 14 (w sezonie)

14 (w serialu)

64 (w historii)

Angielski tytuł: Non-special guest
Chronologia
Poprzedni: Gra dla arachnofobów
Następny: Szkoła z internatem: Podróż w kosmicznej przestrzeni
Wczoraj, szukając w mojej szufladzie dynamitu, natknęłam się na dokumenty, które podpisywali wasi rodzice, wysyłając was do obozu koncen... znaczy się, szkoły. Było w nich napisane, że nawet w przypadku przeprowadzki do innego kraju, uczeń nie ma prawa zmienić szkoły.
- Moranica

Jest to zwykły odcinek Seboliii.

Opis

G-Tech odwiedza Moranica, która twierdzi, że wszyscy z Dan School nie mogli zmienić szkoły. Wszyscy uczniowie wracają do Dan School. Fineasz odkrywa coś, co może sprawić, że wrócą do Miami.

Bohaterowie

Scenariusz

(G-Tech. Zoltan rozmawia z uczniami w głównym pomieszczeniu szkoły, gdy nagle z windy wysiada kobieta z niesymetrycznym ciałem. Ma ona modne blond włosy, drogie ciuchy, złotą torebkę oraz makijaż)

Kobieta: Witam, witam.

(Wszyscy spoglądają na osobę)

Zoltan: A pani to kto?

Kobieta: Moranica Uglyfoot-Curvehad.

Fineasz: To pani?! Eeee... zmieniła się pani.

Moranica: Tak, bo odkąd ten gówniarz...

(Moranica trąca Zoltana palcem, przewracając go na podłogę)

Moranica: ... zabrał mi najzdolniejszych uczniów, nie miałam komu kraść stypendiów. Banków też nie napadałam, bo już wszystkie okradłam. Musiałam przez to dorabiać sobie jako strach na wróble! Zbankrutowałam, więc przestałam dbać o siebie. Zaczęłam ubierać się w jakieś beznadziejne ciuchy, a moja fryzura to koszmar! Na mojej twarzy osiadł jakiś dziwny kurz, a moje usta zrobiły się dziwnie czerwone.

Ferb: Wygląda pani lepiej niż wcześniej.

Moranica: Siedź cicho. Widać, że dalej nie masz gustu, Gerb.

Ferb: Echh... a tak w ogóle to co u Claire?

Moranica (macha ręką): A, uwięziłam ją wtedy w piwnicy mojej teściowej i zupełnie zapomniałam dawać jej wody, przez co zmarła z wycieńczenia.

(Zoltan wstaje)

Zoltan: Po co tu pani tak w ogóle przyszła?

Moranica: A po to...

(Moranica znowu przewraca Zoltana palcem)

Moranica: ... żeby zabrać stąd moich uczniów. Wczoraj, szukając w mojej szufladzie dynamitu, natknęłam się na dokumenty, które podpisywali wasi rodzice, wysyłając was do obozu koncen... znaczy się, szkoły. Było w nich napisane, że nawet w przypadku przeprowadzki do innego kraju, uczeń nie ma prawa zmienić szkoły.

Zoltan: Co?! Niech pani pokaże te papiery!

(Moranica wyciąga z torebki jakiś samolocik i podaje go Zoltanowi)

Zoltan: To jest dokument?

Moranica: Nudziłam się w drodze do was.

(Zoltan rozkłada samolot i analizuje dokument)

Moranica: Zazwyczaj gdy się nudzę w busie, to kopię w krzesło osoby przede mną. Ale że nikogo na nim nie było, to zrobiłam samolocik i rzucałam nim w innych pasażerów.

(Zoltan siada z wrażenia. Podbiegają do niego Fineasz, Ferb, Izabela, Baljeet, Buford, Fretka, Stefa, Jeremiasz i Jasmine)

Jeremiasz: Faktycznie...

Moranica: Zatem witamy z powrotem w obozie kon... Dan School!

(Czołówka)

Głos: Gdzieś w Stanach Zjednoczonych...

Daleko od Danville,

Gdzieś w Miami,

W szkole miliardera, naukowca Zoltana Davenporta,

Gdzieś w środku ukrywają się,

Najwięksi geniusze świata!

Fineasz i Ferb: To my!

(Pojawia się winda, a na niej narysowane liczby i znaki matematyczne, wychodzi ze środka Fineasz)

(Obok jest winda, na której są narysowane narzędzia, wychodzi ze środka Ferb)

(Piętro niżej na windzie są narysowane instrumenty, ze środka wychodzi Fretka)

(Obok z windy na której narysowane są wynalazki i znaki cechujące zło, wychodzi Dundersztyc)

(Wszyscy wymienieni bohaterowie pojawiają się przed budynkiem szkoły)

Narrator: Szkoła z internatem.

(Koniec czołówki)

Narrator: Gość "niespecjalny".

(Danville, Dan School. Fineasz, Ferb, Izabela, Baljeet i Buford otwierają drzwi wejściowe od szkoły. Wszyscy od razu zatykają nosy)

Fineasz: O, fuj! Co tu tak wali?

Izabela: Zapomniałeś już? Moranica przecież rok temu postawiła sobie basen na środku korytarza!

(Z gabinetu dyrektora wychodzi Moranica w fioletowym bikini. Kobieta ma już fryzurę taką jak kiedyś, nie ma też makijażu)

Moranica: A wy co, bachory?! Lekcji nie macie?

Fineasz: Mamy, ale...

Moranica: To na lekcję!

Baljeet: Ale my nawet nie wiemy, gdzie ją mamy.

Moranica: A co mnie to obchodzi? Obniżę wam zachowania.

Fineasz: Może zajrzymy do każdej sali?

(Fineasz otwiera najbliższe drzwi. Wszyscy zauważają tam nauczycielkę, która jedną ręką przytrzymuje siedzącego na stole kota, a w drugiej trzyma tasak)

Nauczycielka: A teraz pokaż kotku, co masz w środku.

(Nauczycielka robi zamach tasakiem. Kot w ostatniej chwili ucieka)

Nauczycielka: AAAAA!!! CHOLERA, ODCIĘŁAM SOBIE PALCE!!!

(Fineasz zamyka drzwi)

Fineasz: To nie nasza klasa.

(Wszyscy podchodzą do kolejnych drzwi. Fineasz otwiera je i dostrzega tam swoją klasę. Przy biurku siedzi stara nauczycielka, która śpi)

Fineasz: To nasi.

(Cała piątka wchodzi do klasy. Są dwa rzędy ławek - jeden jest czteroosobowych, a drugi - dwuosobowych. Wszyscy uczniowie wstają, podchodzą do przyjaciół i wypytują się ich o G-Tech)

Ferb: Fajnie.

Baljeet: Dużo nowych rzeczy się nauczyliśmy.

Fineasz: Było proczadzikowo!

(Piątka przyjaciół zauważa, że jest wolna czteroosobowa ławka, a w ostatnim szeregu, gdzie jest tylko dwusoobowa ławka, jest jedno miejsce wolne. Przy tej ławce siedzi Jasmine)

Jasmine: Finuś, siadaj. Nagrzałam ci miejsce.

(Jasmine siada na miejscu obok. Buford popycha czerwonowłosego w stronę ławki Jasmine, a on sam razem z Ferbem, Izabelą i Baljeet'em siadają w czteroosobowej ławce. Fineasz patrzy się na nich, po czym niechętnie siada z Jasmine)

Fineasz: Miałem nadzieję, że ten powrót do szkoły będzie lepszy.

(Tymczasem w czteroosobowej ławce)

Izabela: Co jest z panią? Czemu ona śpi?

(Jakiś chłopak z dredami siedzący w ławce przed nimi odwraca się)

Chłopak: Nie pamiętacie jej? To przecież pani Zrzyżerzyrzożaniewska!

Izabela: Ach, no tak!

Chłopak: Nom... istnieją teorie, że zmarła ze starości. Nie bez powodu siedzi na tym fotelu i nie rusza się od dwóch miesięcy.

(Tymczasem w dwuosobowej ławce)

Jasmine: A wiesz, Finuś...

(Jasmine zaczyna smyrać Fineasza po nodze)

Jasmine: ... nie bez powodu wybrałam ławkę w ostatnim szeregu. Tutaj nas nikt nie widzi, możemy sobie trochę... no wiesz, co mam na myśli.

Fineasz: O nie, nie ma mowy!

(Fineasz wychodzi z sali)

Jasmine: A chciałam z nim porozmawiać...

(Tymczasem na korytarzu. Fineasz zamyka za sobą drzwi od klasy. Zauważa, jak do szkoły wchodzi mechanik. Moranica wychodzi z basenu, a mężczyzna piszczy jak dziewczynka na widok kobiety)

Mechanik: To pani... Moranica Uglyfoot-Curvehead?

Moranica: Nie, Emma Watson.

Mechanik: A to przepraszam, pomyliłem adresy.

(Mechanik kieruje się w stronę wyjścia)

Moranica: Zaczekaj, chłoptasiu. Dobrze trafiłeś. Przedwczoraj zepsuła mi się drukarka akurat przed tym, jak musiałam wydrukować masę jakichś papierów. Wczoraj kopnęłam tę drukarkę i cała się rozleciała, nawet zrobiłam dziurę w ścianie ze złota. A ty mi to, cieciu, naprawisz.

Mechanik: A co się pani zepsuło?

Moranica: Nie wiem, ale na wszystkich dokumentach pozostał jakiś dziwny ślad.

(Moranica i mechanik wchodzą do gabinetu dyrektorki)

Fineasz: Hmmm... a zatem Moranica sama porobiła te dokumenty. A więc ją mam!

(Tymczasem w G-Tech'u. Zoltan w czarnym garniturze przegląda się w lustrze w salonie, na kanapie siedzi Brenda i Katy)

Zoltan: Nie wyglądam tak źle...

Brenda: Świetnie wyglądasz!

Katy: Tak, Brendusia ma rację!

Zoltan: Mogę tak iść na spotkanie biznesowe?

Brenda: Pewnie!

Zoltan: To idę, będę wieczorem.

(Zoltan wychodzi z mieszkania. Brenda i Katy wyciągają swoje telefony i coś na nich klikają. Nagle po schodach zbiega Zack. Kobiety chowają swoje urządzenia)

Zack: Mamo!

Brenda i Katy: Tak, synku?

Zack: Eeee... znalazłem ostatnio coś ciekawego, co mogłoby was zainteresować.

(Zack wyciąga z kieszeni telefon i podaje kobietom. Brenda i Katy dostrzegają informację o wyprzedaży)

Katy: Buty przecenione z 80 na 40 dolarów?

Brenda: Katuś, byłam ostatnio w tym sklepie i te buty też kosztowały 40 dolarów, ale nie było informacji o wcześniejszej cenie. I dlatego nie zwróciłam wtedy na to takiej uwagi. Muszę je mieć!

Katy: Te buty są idealne...

Brenda: Tak. Zakochałam się w nich! I to w takiej cenie!

Katy: Muszę je kupić.

Brenda: Ja też!

Zack: To jedźcie razem na zakupy.

Katy: Świetny pomysł! Chodź, Brendzia, pospieszmy się, zanim ktoś nam je wykupi.

Brenda: Jasne, kochana!

(Brenda i Katy wybiegają z mieszkania. Zack dzwoni do kogoś)

Zack: Siema, mordo! Pokazałem im tę stronę, o której mówiłeś. Chata wolna.

(Tymczasem w Dan School. Fineasz skrada się do gabinetu Moranici. Zagląda do środka. Na biurku śpi Sznebuldog, a Moranica i mechanik patrzą na drukarkę stojącą w rogu sali. Fineasz po cichu wchodzi do gabinetu)

Mechanik: O fuj, ale coś zaśmierdziało.

Moranica: To ja, spierdziałam się. Moje bąki wykorzystywali Niemcy podczas II wojny światowej jako broń chemiczną. Jak to naprawisz, to mnie zawołaj. Idę się jeszcze pokąpać.

(Moranica odwraca się. W tej samej chwili Fineasz szybko skacze za biurko. Moranica słyszy, jak chłopak upada na ziemię)

Moranica: Kto to?!

Fineasz (innym głosem): To ja, Sznebuldog! Potrafię mówić!

Moranica: Ta, gadający pies... Nie wierzę w takie durnoty odkąd teść włożył mi dyktafon do d**y i przez dwa miesiące utrzymywał mnie w przekonaniu, że mój odbyt potrafi mówić po rosyjsku. Kto tam jest?

Fineasz (innym głosem): Eeee... poczta głosowa!

Moranica: Od kiedy poczta głosowa rzuca się na podłogę i wmawia mi, że mój pies potrafi mówić?

Fineasz (innym głosem) Eeee... taka jest dzisiaj technologia.

Moranica: No tak, zwłaszcza, że nie mam telefonu.

(Moranica podchodzi do biurka)

Moranica: Kto tam jest? Wyłaź! Liczę do trzech albo wyciągam z szafy mój kałasznikow! Raz!

(Fineasz gwałtownie wstaje, unosząc ręce do góry)

Moranica: Ach, Bryneasz! Co ty tu wyprawiasz? Miałeś być na lekcji.

Fineasz: Ja... szukałem toalety! Nie było mnie w tej szkole tyle czasu, zdążyłem zapomnieć.

Moranica: Od początku roku szkolnego przed szkołą stoi drewniany wychodek, powinieneś był zauważyć, wchodząc do środka.

Fineasz: Jaki wychodek? Nie było żadnego.

Moranica: Hmmm... może ktoś ukradł. Już trzy razy tak było. Nieważne, wynocha mi stąd!

(Fineasz ze spuszczoną głową wychodzi. Tymczasem w Miami, galeria handlowa. Brenda i Katy idą korytarzem)

Brenda: Za te gówniane chwile z tobą powinnam dostać jakieś pieniądze.

Katy: To tutaj!

Brenda: Dobra, bierzmy nasze rozmiary i wyłaźmy, bo im więcej ze sobą przebywamy, tym bardziej boli mnie głowa.

(Katy i Brenda wchodzą do sklepu. Rozglądają się. Wchodzą na dział z butami i szukają wypatrzonej przez nie pary)

Brenda: Widzę je!

(Kobiety podchodzą do stojącego modelu buta na jakimś pudełku)

Brenda: To ostatnia para!

Katy: I będzie moja!

(Katy szybko chwyta za pudełko, zrzucając z niego na podłogę model buta. Kobieta ucieka. Brenda łapie model innego buta, który jest na obcasie, i rzuca nim w swoją rywalkę. Katy przewraca się, a Brenda podbiega do niej i zabiera jej pudełko z rąk)

Brenda: Będą moje!

(Tymczasem w Danville, w Dan School. Fineasz stoi pod drzwiami gabinetu)

Fineasz: Hmmm... muszę wymyślić, jak wejść do środka niepostrzeżenie. I chyba mam pomysł!

(Kilka minut później. Drzwi gabinetu otwierają się, stojąca obok mechanika Moranica odwraca się w ich stronę)

Moranica: Kto to?!

(Do środka wchodzi Fineasz, który zasłania się wysokim lustrem na kółkach)

Moranica: Uuuu... jaka seksowna tygrysica weszła. Mrau!

(Fineasz idzie w stronę biurka, a Moranica nie może oderwać wzroku od swojego odbicia. Fineasz dochodzi do celu i otwiera szufladę. Wyciąga z niej kilka dokumentów. Przegląda je. Są to wcześniej pokazywane Zoltanowi papiery. Każdy z nich ma dziwny czarny ślad w prawym górnym rogu. Fineasz z lustrem wychodzi z gabinetu)

Fineasz: Mam dowód!

(Tymczasem w Miami. Brenda biegnie z pudełkiem w stronę kasy. Nagle zza jednej z półek pojawia się noga. Brenda potyka się o nią, wypuszczając pudełko z rąk. Pudełko ląduje na jednej z wysokich półek po drugiej stronie sklepu)

Katy: To są MOJE buty!

(Katy biegnie do półki, na której wylądowało pudełko. Próbuje je złapać, ale nie dosięga)

Katy: Niech to!

(Nagle obok niej staje drabina, na którą wspina się Brenda)

Katy: Skąd to wytrzasnęłaś?!

Brenda: Nie powiem ci, idiotko.

(Brenda bierze pudełko. Nagle Katy kopie w drabinę, przewracając ją i Brendę na podłogę. Kobieta zabiera rywalce pudełko i biegnie z nim w stronę kasy)

Katy: Nikt mnie nie powstrzyma!

(Brenda wstaje i sięga po bardzo malutką koszulkę zapinaną guzikami. Zakłada ją, a następnie wypycha brzuch. Guziki z gwizdem wystrzeliwują. Jeden z nich trafia Katy w kręgosłup, przewracając kobietę. Brenda szybko do niej podbiega i zabiera pudełko)

Brenda: Chyba że ja.

(Brenda biegnie w stronę kasy. Katy szybko wstaje i dogania ją. Rzuca jej się na barana, próbując rękami wyrwać pudełko z rąk)

Katy: Te buty będą moje!

(Brenda podchodzi do okrągłego stojaka na koszulki, a następnie przerzuca Katy przez siebie. Kobieta wpada do jego środka. Brenda dobiega do kasy)

Brenda: Kupuję to!

(Kasjerka wyjmuje buty z pudełka i przykłada metkę do czytnika)

Kasjerka: 40 dolców.

(Brenda wkłada dłoń do kieszeni, ale nie może znaleźć portfela)

Brenda: Zaraz, gdzie mój portfel?!

(Do kasy podchodzi Katy, która wyciąga z brązowego portfela 40 dolarów)

Katy: Och, jak przykro... Nie masz pieniędzy? Nie martw się, ja kupię te buty.

(Katy kładzie 40 dolarów na ladzie)

Katy: Ale dla siebie.

Brenda: Ukradłaś mój portfel!

Katy: I co z tego?

(Kasjerka zabiera banknoty i podaje Katy buty)

Kasjerka: Chce pani kupić odświeżacz do butów?

Katy: Nie potrzebuję, dziękuję.

Brenda: A mogłabym ja zobaczyć?

(Kasjerka podaje Brendzie odświeżacz)

Brenda: Dziękuję.

(Brenda otwiera odświeżacz i pryska nim w oczy Katy)

Katy: AAAA!!! Nic nie widzę!

(Brenda zabiera Katy buty i wybiega z nimi ze sklepu. Za nią wybiega Katy)

Katy: Ty przebrzydła s**o!

(Katy podchodzi do Brendy i uderza ją pięścią w twarz. Kobieta upada na podłogę)

Brenda: O nie, przesadziłaś!

(Brenda wstaje i oddaje rywalce)

Katy: Chcesz się bić?!

Brenda: Dawaj!

(Katy wbiega do kawiarni, zabiera z niej krzesło i wraca na korytarz. Rzuca przedmiotem w Brendę, przewracając ją na podłogę. Tymczasem w Danville, Fineasz wchodzi do klasy)

Fineasz: Mam dowód na to, że dokumenty Moranici są fałszywe!

(Nagle za nim pojawia się Moranica, która zabiera mu papiery z rąk)

Moranica: Miałeś dowód.

Fineasz: Ej, niech to pani odda!

Moranica: Nie.

Fineasz: Nie ma prawa pani nas tutaj trzymać z fałszywymi papierami. To skończy się rozprawą w sądzie!

Moranica: Pięciolatek grozi mi sądem?

Fineasz: Pietnasto-.

Moranica: Phi... i tak nie wygracie. Przekupię każdego sędziego!

Fineasz: No chyba że... słyszałem o takim jednym.

(3 godziny później, sala sądowa. Na fotelu sędziego siedzi sędzia z odcinka Kim jest Moranica?, który układa kostkę Rubika. Na ławie oskarżonych siedzi Moranica, a na ławie świadków - Fineasz, Ferb, Izabela, Baljeet, Buford, Jasmine, Fretka, Stefa, Jeremiasz i mechanik. Nie ma żadnego prokuratora ani obrońcy. Świadkowie ubrani są w wyprasowane koszule i spodnie, natomiast Moranica siedzi w bikini)

Sędzia: Już za samo zmuszenie do siedzenia po godzinach powinienem przyznać tej koszmarnej babie rację.

Moranica: Ha!

Sędzia: Ale tego nie zrobię.

Moranica: A to niby dlaczego?!

Sędzia: Proszę wstać i mi opowiedzieć o waszej gównoburzy.

Moranica: Phi... wstawać nie będę. Chodzi o to, że tamte bachory chcą odejść z mojej szkoły, a podpisali papiery...

Fineasz: Fałszywe papiery!

Sędzia: Uuuu... zaczyna się dziać. Skąd macie pewność, że fałszywe?

Fineasz: Ponieważ...

(Nagle dzwoni czyjś telefon. Jako dzwonek ustawiona jest piosenka "Poka sowę")

Sędzia: Kto wnosi na salę rozpraw niewyciszony telefon?!

(Jeremiasz robi się czerwony jak burak)

Sędzia: A nie, zaczekajcie, to mój.

(Sędzia wyjmuje z kieszeni telefon i odbiera)

Fretka (szeptem): Jeremiasz, czemu zrobiłeś się taki czerwony?

Jeremiasz (szeptem): Mam taki sam dzwonek.

Sędzia: O, elo, stary! Co u ciebie?

(Chwila ciszy)

Sędzia: A, spoko. Możesz zakopać te zwłoki w ogródku. W razie czego to cię uniewinnię. Dobra, elo, muszę kończyć, bo mam ku*wa rozprawę.

(Sędzia rozłącza się)

Buford: Może się sędzia ku*wa pospieszyć?!

Sędzia: Co to za słownictwo?! I to w sądzie na dodatek? 500 dolarów kary porządkowej! Wracając... skąd wiecie, że fałszywe?

Fineasz: Wszystkie mają w prawym górnym rogu czarny ślad. Słyszałem rozmowę...

Mechanik: Tak. Miałem nieprzyjemność naprawiać drukarkę należącą do tamtej kobiety. Ona sama mi powiedziała, że drukarka popsuła się przedwczoraj.

Moranica: Kłamią! Zawsze kłamię w sądzie i przekupuję sędziego, żebym wygrała rozprawę. Ale to nie tym razem! Drukarka zaczęła się już psuć kilka lat temu. Mogę to udowodnić starymi dokumentami. Mam w kieszeni umowę, którą drukowałam 5 lat temu. Sprzedawałam akurat jakiemuś brodatemu gościowi z Nevady ławkę z parku zasraną przez gołębie.

(Moranica podchodzi do sędziego i wyciąga z kieszeni kartkę)

Moranica: Daj czarny długopis.

(Sędzia daje Moranice czarny długopis. Kobieta rysuje coś w rogu kartki, a po chwili podaje ją sędziemu i wraca na miejsce)

Sędzia: Faktycznie... argument nie do podważenia. Chyba wygrałaś rozprawę.

Moranica: HA!

Stefa: Ale ona dorysowała ślad długopisem!

(Sędzia przygląda się kartce)

Moranica: Znowu kłamią! Ja bym ich skazała na karę śmierci... ale najpierw ich rodziny by zapłaciły mi ogromną karę pieniężną.

Sędzia: Hmmm... kurde, teraz to nie wiem, komu przyznać rację. Zrobię wyliczankę! Wpadła bomba do piwnicy, napisała na tablicy: "SOS głupi pies", tam go nie ma, a tu jest. Jeden oblał się benzyną, drugi dostał w łeb cytryną, trzeci poszedł do łóżeczka, i skończyła się bajeczka! Te dzieciaki i mechanik wygrywają.

(Fineasz, Ferb, Izabela, Baljeet, Buford, Jasmine, Fretka, Stefa i Jeremiasz przybijają sobie piątki)

Moranica: Cieszcie się, cieszcie... Ja jeszcze wrócę.

(Tymczasem w galerii handlowej w Miami. Cały korytarz jest pełen różnych przedmiotów, którymi biły się kobiety. Katy i Brenda leżą obok siebie na podłodze, obie są całe spocone i ubrudzone krwią)

Brenda: Echh... nie mam już siły. Bijemy się już od trzech godzin.

Katy: Ja jeszcze mam siłę na to.

(Katy uderza Brendę z liścia w twarz)

Brenda: Nienawidzę cię.

Katy: Ja ciebie też.

Brenda: Ale musimy wrócić do domu.

Katy: I co, jak zobaczą nas całe we krwi?

Brenda: Powiemy, że miałyśmy wypadek. Idziemy?

Katy: Jeszcze chwila. Złapmy trochę oddechu... Gdzie te buty?

Brenda: Wyrwałam z nich obcasy, żeby cię nimi pobić.

Katy: A... odechciało mi się ich.

Brenda: Mnie też. Po tej walce schudłam chyba z 5 kilo.

(Napisy końcowe)

(Godzina później, G-Tech. Brenda i Katy resztkami sił wysiadają z windy do apartamentu. Widzą szaloną imprezę, na której leje się od alkoholu. Na jakimś stole stoi Zack, który tańczy w samych majtkach)

Brenda: Powinnyśmy zareagować?

Katy: Jestem zbyt zmęczona. Ochrzanimy go jutro.

Brenda: Racja. Chodźmy spać.

(Katy i Brenda idą do swoich sypialni)

KONIEC

Piosenki

Inne informacje

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.