FANDOM


Uwaga! Strona może zawierać treści nieodpowiednie dla Twojego wieku.
SzI2
Szkoła z internatem

Sezon drugi
Huczna uczta Część 2

Szkoła z internatem
Szkoła z internatem
Logo serii
Twórca: Sebolaaa
Sezon: drugi
Numer odcinka: 21 (w sezonie)

46 (w serialu)

96 (w historii)

Angielski tytuł: The best feast Part 2
Chronologia
Poprzedni: Huczna uczta Część 1
Następny: Huczna uczta Część 3
Ja robię zbyt idealne maszyny, żeby się mogły mylić!
- Zoltan o samym sobie

Jest to druga część pięcioczęściowego odcinka Seboliii.

Opis

Moranica wraca do Stanów Zjednoczonych, podczas gdy Zoltan, Fineasz, Ferb, Izabela, Baljeet, Buford, Zack, Claire i Summer lecą do Pragi. Tymczasem uczniowie ostatnich klas licealnych zmagają się z ostatnimi maturami.

Bohaterowie

Scenariusz

(Baljeet i Summer opowiadają o wydarzeniach z poprzedniego odcinka)

Summer: W poprzedniej części dowiedzieliśmy się wielu zaskakujących rzeczy.

Baljeet: Między innymi odbył się 61. Konkurs Piosenki Eurowizji, w którym USA debiutowało i było reprezentowane przez Disco Bis. Jednak nie zdążyliśmy poznać zwycięzcy przed końcem odcinka.

Summer: A kto wygrał?

Baljeet: A nie wiem... czekaj, sprawdzę w Internecie.

(Baljeet wyjmuje telefon i coś sprawdza)

Summer: To ja powiem, co było dalej. Ja z Baljeet'em oraz z Fineaszem, Ferbem, Izabelą, Bufordem i Zack'iem weszliśmy do głowy samego Zack'a, żeby znaleźć miejsce, gdzie mieszkają Brenda i Jasmine. W ten sposób dowiedzieliśmy się, że mieszkają w Pradze.

Baljeet: O, znalazłem!

Summer: I kto wygrał?

Baljeet: Zwycięzca to...

(Czołówka)

Głos: Gdzieś w Stanach Zjednoczonych...

W znanym wam mieście,

Gdzieś w Danville,

W szkole miliardera, naukowca Zoltana Davenporta,

Gdzieś w środku ukrywają się,

Najwięksi geniusze świata!

Fineasz i Ferb: To my!

(Pojawia się winda, a na niej narysowane liczby i znaki matematyczne, wychodzi ze środka Fineasz)

(Obok jest winda, na której są narysowane narzędzia, wychodzi ze środka Ferb)

(Piętro niżej na windzie są narysowane instrumenty, ze środka wychodzi Fretka)

(Obok z windy na której narysowane są wynalazki i znaki cechujące zło, wychodzi Dundersztyc)

(Wszyscy wymienieni bohaterowie pojawiają się przed budynkiem szkoły)

Narrator: Szkoła z internatem.

(Koniec czołówki)

Narrator: Huczna uczta Część 2.

(Samolot. Rozwścieczona Moranica siedzi na miejscu)

Moranica: Jak tak można, no! Przecież to jest jakiś dramat!

(Do Moranici podchodzi stewardessa)

Stewardessa: Przepraszam, pozostali pasażerowie skarżą się na panią. Czy mogłaby pani być trochę ciszej?

(Moranica wstaje i szykuje pięści)

Moranica: Słuchaj, laleczka... Jak im przeszkadzam, to niech wyskoczą z tego samolotu, bo ja nie mam zamiaru być ciszej.

Stewardessa: Przeszkadza pani pozostałym pasażerom swoim głośnym zachowaniem!

Moranica: Za to ty mi przeszkadzasz swoją krzywą mordą.

(Stewardessa skrzywia się)

Stewardessa: Za to ty mogłabyś zgolić tego brzydkiego wąsika pod nosem.

Moranica: O nie, nikt mnie nie będzie dissował...

(Moranica uderza stewardessę pięścią w twarz. Kobieta upada i ląduje głową na jakiegoś śpiącego mężczyznę)

Moranica: Załatwione...

(Moranica siada na fotelu, po czym zakłada nogi na siedzenie z przodu)

Moranica: Aż mi się humor poprawił.

(Noc, w G-Tech'u. Pokój Fretki, Stefy i Jeremiasza. Stefa i Jeremiasz sprawdzają coś na telefonach. Nagle do pokoju wchodzi spocona Fretka)

Fretka: Ojeju, to było straszne! Bałam się mu powiedzieć, że Moranica jest w ciąży.

Jeremiasz: A jak zareagował?

Fretka: Nie powiedziałam mu.

Stefa: Wyobrażacie sobie, co będzie, gdy Zoltan się dowie?

Jeremiasz: Trzeba to nagrać.

(Niedzielny poranek. Zoltan wychodzi z windy i siada na kanapie. W pomieszczeniu nikogo nie ma. Zoltan wyciąga telefon)

Zoltan (do siebie): Zobaczmy, co piszą o tej Eurowizji w Internecie...

(Zoltan wpisuje coś w telefonie)

Zoltan (do siebie; czyta tytuł artykułu na stronie internetowej): "Moranica Uglyfoot zdradział na wizji, że jest w..."

(Z jakiegoś pokoju wychodzą Fineasz i Ferb)

Fineasz: Emmm... panie Zoltan?

(Zoltan gasi ekran telefonu i wkłada urządzenie do kieszeni)

Zoltan: Tak?

(Fineasz i Ferb siadają na kanapie)

Fineasz: Wiemy, gdzie są Brenda i Jasmine. Mieszkają w Pradze.

Zoltan: Ożeż ty! Musimy tam jak najszybciej się dostać. Ostatnio pracowałem nad urządzeniem, które mogłoby wykryć obecność bionicznego chip'a w odległości nawet 80 kilometrów. Za 10 minut czekam na was tutaj!

(10 minut później. Zoltan i Teddy stoją obok windy. Z jednego pokoju wychodzi Fineasz, Ferb, Izabela, Buford trzymający siekierę i Zack z pustą szklaną butelką)

Fineasz: Jesteśmy gotowi.

Zoltan: Ale po co bierzecie przyjaciół? Przecież to niebezpieczne!

Ferb: Nie wiem, przyczepili się do nas jak muchy do gówna.

Izabela: Chcemy pomóc.

Zoltan: No dobra, chodźcie tutaj.

(Piątka bohaterów podchodzi do Zoltana. Mężczyzna wręcza im drobne urządzenia)

Buford: Co to?

Zoltan: Invisibleatory. Gdy klikniesz czerwony przycisk, będziesz niewidzialny. Gdy wciśniesz niebieski - my wszyscy będziemy.

(Słychać, jak winda nadjeżdża)

Fineasz: O nie, to Moranica!

(Fineasz wciska niebieski przycisk na urządzeniu. Cała siódemka znika)

Zoltan: Skąd wiesz, że to ona?

Fineasz: Czuć.

(Z windy wysiada rozwścieczona Moranica)

Moranica: Co za barany z tych ochroniarzy! Naśmiewają się ze mnie, że tak mi poszło na Eurowizji... Aż chyba zaraz coś rozwalę!

(Moranica podchodzi do stolika i chwyta wazę. Rzuca nią w drzwi. Przedmiot rozbija się)

Zoltan (szeptem): Do windy, szybko!

(Bohaterowie po cichu przemieszczają się do windy. Moranica coś wyczuwa)

Moranica: Hmmm... wyczuwam zapach bogatego mężczyzny. Zoltan?

(Moranica spogląda w stronę windy. Powoli podchodzi do niej. Zoltan zaczyna się pocić)

Moranica: Zoltan, czuję cię...

(Siódemka bohaterów stoi już w windzie. Moranica jest coraz bliżej drzwi. Stoi tuż przy nich i wyciąga rękę przed siebie. Zoltan nerwowo przełyka ślinę. Izabela wciska przycisk, a drzwi zamykają się, przycinając Moranice palce)

Moranica: CHOLERA!!!

(Moranica wyciąga rękę, po czym kopie w drzwi, które wykrzywiają się. Kobieta z całej sił rozsuwa je i chce wskoczyć do środka, jednak w ostatniej chwili powstrzymuje się przed wskoczeniem do szybu. Spogląda w górę i zauważa jadącą na szczyt budynku windę)

Moranica: Co za gałgany jedne!

(Do Moranici dzwoni telefon. Moranica odbiera go)

Moranica: CZEGO?!

(Chwila ciszy)

Moranica: O, Brenda...

(Chwila ciszy)

Moranica: Już? No dobra, zaraz tam będę...

(Kilkadziesiąt minut później, Praga. Hiperodrzutowiec Zoltana krąży nad miastem)

Zoltan: Jesteśmy gdzieś nad centrum miasta. Lądujmy.

(Hiperodrzutowiec ląduje na szczycie jakiegoś budynku. Siódemka bohaterów wychodzi z niego, a Zoltan kładzie na podłożu urządzenie wyglądające jak tablet)

Zoltan: Namierzanie może chwilę potrwać.

(Wszyscy poza Zoltanem rozchodzą się, by oglądać widoki. Fineasz i Izabela podchodzą do krawędzi budynku i obserwują miasto)

Izabela: Ale tutaj ładnie.

Fineasz: No...

Izabela: Na więcej cię nie stać? Tylko na jakieś nędzne "no"...

(Fineasz chwilę myśli)

Fineasz: No, racja...

Zoltan: Nie ma ich tutaj!

(Bohaterowie odwracają się w stronę Zoltana, który trzyma urządzenie)

Zoltan: Oszukaliście mnie?

Ferb: Co, nie?! Jesteśmy w stu procentach pewni, że Jasmine i Brenda mieszkają w Pradze!

Zoltan: Ale urządzenie nie wykryło obecności ich chipów. A ja robię zbyt idealne maszyny, żeby się mogły mylić!

Zack: A może chodzi o inną Pragę?

Fineasz: Kurde, Zack, ty jesteś deb...

Ferb: Racja! Wydaje mi się, że Praga to też nazwa jednej z dzielnic Warszawy, stolicy Polski.

Fineasz: ...eściakiem!

Zoltan: To jest myśl. Wow, Zack, nie spodziewałbym się tego po tobie. Dobra, chodźmy, nie mamy czasu do stracenia!

(Siódemka bohaterów wsiada do hiperodrzutowca i rusza w stronę Polski)

Izabela: Polska. To bardzo dziwny kraj. Słyszałam, że działa tu jakaś legalna organizacja zajmująca się kradzieżą pieniędzy od obywateli.

Fineasz: Jaka?

Izabela: Zakład Ubezpieczeń Społecznych, czy jakoś tak.

Zoltan: Jak już mowa o organizacjach... Polska to jedyny kraj, w którym nie ma siedziby G-Tech'u. Nawet Sealand ma!

Buford: Dlaczego nie ma w Polsce?

Zoltan: Zaczęliśmy budowę, ale już po 5 minutach ktoś ukradł dźwig budowlany.

Zack: Długo jeszcze?

Zoltan: Za dwie minuty powinniśmy być. To cacko śmiga lepiej niż prototyp, który mi Moranica rozwaliła w Niemczech.

(Bohaterowie dostrzegają, że powietrze za oknami hiperodrzutowca robi się szare)

Izabela: Co się dzieje? Gdzie my jesteśmy?!

Zoltan: Spokojnie, po prostu lecimy nad Krakowem. O, za 10 sekund będziemy.

(Po 10 sekundach hiperodrzutowiec zwalnia. Bohaterowie zauważają, że lecą nad Warszawą)

Ferb: O, jak tu ładnie.

(Hiperodrzutowiec zatrzymuje się na jakimś budynku. Bohaterowie wysiadają z niego, a Zoltan kładzie na podłożu urządzenie)

Zoltan: Jeśli okaże się, że ich tutaj nie ma, to wracamy do domu!

(Urządzenie zaczyna wibrować)

Zoltan: O, patrzcie, są! Jakieś 65 kilometrów stąd. Są nieopodal jakiejś wsi Wilkowyje.

Fineasz: O, podobno stamtąd jest obecny prezydent Polski, jak on... Piotr Kozioł?

Ferb: Nie, on Paweł chyba był.

Zoltan: Nieważne! Lecimy do Wilkowyj!

(Tymczasem na plebanii w Wilkowyjach. Pani Michałowa wchodzi z tacą, na której są trzy talerze z zupą. Kobieta trochę się trzęsie i prawie wylewa zupę, kładąc tacę na stole przy którym siedzi ksiądz biskup Kozioł, proboszcz Robert i ksiądz Maciej)

Piotr: Pani Michałowo, co się dzieje?

Michałowa: To, co wyprawia brat księdza biskupa w tej Warszawie to jakieś szaleństwo! Ludzie się śmieją, bo to najgorszy prezydent. A Fabian mi mówił, że w tym Internecie to pełno o bracie księdza biskupa tych tak zwanych mememów!

Piotr: Co się dziwić, ludzie zawsze śmieją się z polityków.

Michałowa: Ale o księdzu biskupie też są mememy.

Piotr: Słucham?!

Michałowa: No tak, śmieją się, że prezydent ateista, a jego brat duchowny.

Piotr: Przecież to jest skandal!

Michałowa: Właśnie! Tu o dobre imię księdza biskupa chodzi. Ten Kozioł to powinien abdykować!

Maciej: Ale nie zrobi tego tak po prostu. Jedynie po narodowym buncie lub czymś podobnym.

Michałowa: O, i to jest świetny pomysł!

(Biskup załamuje się)

Piotr: Nie, proszę...

Michałowa: No co? A jakieś inne wyjście jest? Obiad jest w kuchni.

(Michałowa wychodzi)

Piotr: Zwariował ksiądz Maciej?!

Maciej: Nie chciałem.

Piotr: Echh... przy pani Michałowej to lepiej siedzieć z buzią na kłódkę.

Robert: Oj, tak...

(Przed sklepem "U Krysi". Halina idzie w stronę sklepu, jednak jest otoczona przez dziennikarzy z TVP)

Jakiś dziennikarz: Co sądzi pani o ostatniej sytuacji w sejmie?

Jakiś inny dziennikarz: Hej, spójrzcie! To tamte bioniczne dzieciaki z USA!

(Obok sklepu przechodzą Zoltan, Fineasz, Ferb, Izabela, Buford, Zack i Teddy. Gdy zauważają biegnących w ich stronę dziennikarzy z kamerami i mikrofonami, wbiegają do sklepu. Dziennikarze ustawiają się przy oknach i robią zdjęcia. W sklepie obsługuje Weronka, która szuka czegoś na półce. Przy kasie stoi jedna osoba, jest to Solejukowa. Weronka odwraca się w stronę drzwi)

Weronka: Co się dzieje za oknem?

Zoltan: Napad dziennikarzy!

(Weronka odwraca się z powrotem w stronę półek)

Solejukowa: Aaa, to łodkąd Kozioł prezydentem jest, to ich tutaj jak mrówków, aż czarno!

(Weronka zdejmuje z półki opakowanie cukru i kładzie na ladę)

Weronka: To tyle, pani Kaziu?

Solejukowa: Coś na "ł" jeszcze miałam brać, ale zapomniałam, co.

Weronka: Na "ł"? Łój? Łakotki?

Solejukowa: Nie, to co innego.

Weronka: A wy to kim jesteście?

Izabela: My. Eeee...

Zack: Jesteśmy ze Stanów.

Teddy: Zack!

Solejukowa: Ze Stanów? Jak pani Lucy. A z jakigo stanu?

Izabela: Kryzysowego! Można stąd jakoś wyjść, by dziennikarzy nie spotkać? Zależy nam na czasie.

Weronka: Można wyjść przez zaplecze i...

Fineasz: Przecież ja potrafię się teleportować. Złapcie mnie za ręce.

(Bohaterowie łapią się za ręce, po czym znikają. Zaskoczona Weronka patrzy na miejsce, gdzie jeszcze przed chwilą stało siedem osób)

Solejukowa: Wiem! Łogórków nie wzięłam!

(Tymczasem na ławeczce przed sklepem. Pietrek, Solejuk, Hadziuk i Stach piją piwo)

Pietrek: A widzieliśta te dzieci?

Hadziuk: Te z kolorowymi włosami?

Pietrek: Tak.

Solejuk: A to pewnie z Ameriki. To coraz więcej ich jest stamtąd. Niedługo ta cała wieś będzie zasrana od Amerykańców.

Hadziuk: Może jakbyśmy z Unii wyszli, to by ich tyle nie przyjeżdżało.

Pietrek: A Amerika to gdzie w Ełuropie jist?

Stach: Chyba gdzieś tam obok Francji i Serbii.

(Ze sklepu wychodzi Solejukowa)

Solejukowa: Solejuk! Zakupy! Do domu zaniś!

(Solejuk wstaje)

Solejuk: Będziesz mi rozkazywać, babo jedna?!

Solejukowa: Solejuk, Solejuk! Pamintaj, z czyich ty piniendzy żyjesz! Więc rusz d**ę i zanieś te zakupi do domu.

(Solejukowa podchodzi do Solejuka i wpycha mu siatkę do rąk)

Solejukowa: I uważaj, by się jajka nie rozpierniczyły.

(Tymczasem w Warszawie, w willi rządowej. Czerepach siedzi na biurku przy komputerze. Słucha radia)

W radiu: Wiadomość z ostatniej chwili. Ulicami Warszawy przechodzą wściekli mieszkańcy domagający się usunięcia urzędującego prezydenta Pawła Kozioła.

(Zaskoczony Czerepeach wstaje)

Czerepach: To niemożliwe!

(Do pokoju wchodzi Lodzia)

Lodzia: Aruś, ludzie są pod naszą willą i krzyczą!

(Czerepach odsłania roletę i zauważa stojących na ulicach ludzi z widłami i płonącymi pochodniami. Czerepach mdleje)

Lodzia: Arek!

(Tymczasem w wilkowyjskiej plebanii. Piotr, Robert i Maciej słuchają radia)

W radiu: Sytuacja w Warszawie jest dramatyczna. Obecnie wejście do stolicy jest praktycznie niemożliwe. Wszystkie urzędy pracy organizują strajki włoskie. Podobna sytuacja jest w większych miastach w pozostałych częściach Polski.

Piotr: Co ta Michałowa narobiła...

W radiu: Oprócz tego, według ostatnich sondaży poparcie Polskiej Partii Uczciwości spadło aż o 40%. Wzrosło za to poparcie nowo powstałej partii Proczadzikowość Polska.

(Tymczasem w lesie. Brenda i Jasmine stoją pod drzewem. Podchodzi do nich zakapturzony mężczyzna, który zdejmuje kaptur. Okazuje się nim Paweł Kozioł)

Paweł: Jestem.

Brenda: I dobrze.

(Jasmine wyciąga przed siebie rękę. Spod ziemi wysuwa się jakaś kapsuła)

Brenda: W tej kapsule zyskasz bioniczne moce, dzięki którym staniesz się potężniejszy i będziesz mógł przejąć władzę.

Zoltan: Nie tak prędko!

(Brenda i Jasmine odwracają się i zauważają stojących między drzewami siódemkę bohaterów)

Brenda: O, Zoltan. Kopę lat...

Jasmine: Odprowadź pana do kapsuły.

(Brenda idzie z Pawłem w stronę kapsuły)

Fineasz: Co wy kombinujecie?

Jasmine: To proste. Przejmujemy władzę nad światem.

(Brenda zamyka Pawła w kapsule i wraca do Jasmine)

Brenda: A dokładnie to oszukujemy światowych przywódców. Zapewniamy ich, że dostaną władzę nad całym światem i bioniczne moce, a tak naprawdę wszczepiamy im do mózgu mechanizm, który sprawi, że będą nam bezwzględnie posłuszni. Nie można dać każdemu bioniki. Zdolność do posiadania bionicznych mocy to naprawdę rzadka cecha genetyczna.

Ferb: Nie uda wam się.

Brenda: Już się udało. Kozioł jest ostatnią osobą, którą oszukaliśmy. Ostatnim punktem gry będzie wyeliminowanie was.

Teddy: Nie uda wam się. Nas jest więcej.

Brenda: Siedmiu do dwóch. To się zaraz zmieni. Zack, Buford!

(Zack i Buford stają po stronie Brendy i Jasmine)

Zoltan: Zack!

Fineasz: Buford!

Brenda: Buford został zahipnotyzowany już na początku roku szkolnego.

Jasmine: Tak nie łamiąc czwartej ściany, to było w odcinku Nieudana lekcja muzyki.

Brenda: Natomiast Zack... Zack to po prostu Zack!

Izabela: Ale nadal jest pięć do czterech.

(Słychać czyjeś kroki. Siódemka bohaterów odwraca się i zauważa zamaskowaną osobę)

Zoltan: Kim jesteś?

(Zamaskowana osoba zdejmuje maskę. To Moranica)

Zoltan: Co... jak to możliwe?!

Brenda: I teraz jest równo. Pięć do pięciu. Możemy walczyć.

Zoltan: Zaraz, zaraz...

(Zoltan odwraca się w stronę Zack'a)

Zoltan: Zack, dlaczego walczysz po ich stronie?

Zack: Bo... Jasmine to moja dziewczyna!

(Zoltan prawie upada na ziemię z zaskoczenia, jednak w ostatniej chwili łapią go Fineasz i Izabela. Stawiają go na nogi)

Zoltan: Ale... ale jak to możliwe?!

Zack: Zakochaliśmy się i jesteśmy razem.

(Fineasz i Izabela przytrzymują Zoltana, by nie upadł)

Zoltan: Nie, poradzę sobie. Zack, ale... jestem twoim ojcem. Jak tak możesz przeciwko ojcu?!

Zack: Bo jestem po stronie mamy.

Zoltan: To nie jest twoja mama! Wzięliśmy rozwód.

Zack: Naprawdę?!

Zoltan: Tak. Zack, masz do nas wrócić, bo dostaniesz szlaban na telefon!

(Zack staje obok Zoltana)

Zoltan: Dobry synek.

Brenda: To chyba jakiś żart!

(Zoltan odwraca się w stronę Moranici)

Zoltan: A ty czemu z nimi jesteś?

Moranica: Obiecały, że mi wszczepią bioniczne moce i dadzą 20 miliardów dolarów, jeśli im pomogę.

Zoltan: Jak staniesz po naszej stronie, to dostaniesz 40 miliardów.

(Moranica zrzuca z siebie strój zamaskowanej osoby i staje obok Zoltana, który odwraca się w stronę Brendy, Jasmine i Buforda)

Zoltan: I teraz są równe składy? Siedmiu do trzech.

Brenda: Oj, nie... Moranica, nie dotrzymałaś umowy. A chyba pamiętasz o jej warunkach?

(Brenda wyjmuje z kieszeni mały pilot i wciska guzik. Moranica upada na ziemię)

Izabela: Co się jej stało?

Jasmine: Do jej krwi dostała się trująca substancja, która w ciągu najbliższych dwóch godzin spowoduje zgon.

Fineasz: Zoltan, zabierz ją do szpitala! My sobie poradzimy.

Brenda: Warto również powiedzieć, że inteligentny syn Zoltana wykonał dla nas pewne zadanie, które polegało na wszczepieniu do krwi pewnej osoby podobnego mechanizmu. Fineasz, Ferb... mowa o waszej siostrze.

(Fineasz i Ferb wymieniają się przerażonymi spojrzeniami. Tymczasem w G-Tech'u. Fretka, Stefa i Jeremiasz uczą się do matury. Fretka, która siedziała na łóżku, nagle upada głową na poduszkę)

Stefa: Ej, Fretka, nie śpij! Wiemy, że to nudne.

Fretka: Stefa. Nie o to chodzi... Nie mogę poruszać ciałem, a z każdą sekundą mi coraz gorzej. Zróbcie coś!

Jeremiasz: Ja pierniczę! Stefa, musimy ją zabrać do G-Hospital!

(Tymczasem w wilkowyjskim lesie. Fineasz, Ferb, Izabela, Teddy i Zack stoją naprzeciwko Brendy, Jasmine i Buforda)

Fineasz: Teddy, ty bierz Jasmine. Ja z Ferbem weźmiemy Buforda, a Izabela i Zack wezmą Brendę.

(Teddy rzuca w Jasmine plazmogranatem, jednak dziewczyna robi wysoki skok, unikając pocisku. Odchodzą walczyć trochę dalej od pozostałych)

Fineasz: Buford, nie masz z nami szans!

Ferb: Czas stop!

(Świat dookoła zatrzymuje się, a Ferb kopie Buforda z całej siły w krocze)

Ferb: Ciekawe, czy to poczuje... Czas start!

(Świat wraca do normalnego tempa. Buford łapie się za krocze i przewraca się na ziemię)

Buford: Ałłł...

(Brenda wyciąga z kieszeni rękawiczki i zakłada je)

Zack: Po co ci rękawiczki o tej porze roku?

(Brenda wytwarza w rękach kulę energii, po czym rzuca nią w drzewo, które przewraca się)

Zack: Nadal nie rozumiem.

(Tymczasem kilkaset metrów dalej. Zoltan ciągnie Moranicę po ziemi)

Zoltan: Szkoda, że mam dobre serce, bo inaczej zostawiłbym cię w tym lesie na pastwę losu.

(Zoltan z Moranicą dochodzą do drogi. Zauważają nadjeżdżający samochód. Zoltan macha ręką. Samochód zatrzymuje się, a przednia szyba otwiera się. Z samochodu wygląda łysy dres palący papierosa)

Dres: Tak?

Zoltan: Potrzebujemy pomocy. Zawiezie nas pan do jakiegoś najbliższego szpitala?

Dres: Jadę akurat do Lublina. Mogę was podwieźć.

Zoltan: To nas zabierz. Prosimy!

Dres: To wskakujcie do tyłu.

(Zoltan otwiera tylne drzwi i wciąga Moranicę do środka. Po chwili sam wsiada, samochód odjeżdża)

W radiu: Marihuana leczy, żywi nas i ubiera. W Albańskim Gangu łatwo natknąć się na dilera.

Zoltan: O nie, błagam, wycisz tego Popka!

Moranica: Nie! Chcę przed śmiercią usłyszeć te kojące moje uszy dźwięki...

(Dres podgłaśnia radio)

Zoltan: No nie...

(Tymczasem w lesie. Trwa bitwa. Teddy bije się z Jasmine)

Jasmine: Taki z ciebie robot, a nawet dziewczyny nie umiesz pokonać?!

(Jasmine strzela w stronę Teddy'ego swoimi fioletowymi laserami. Chłopak wystrzeliwuje ze swoich oczu czerwonymi laserami. Czerwone i fioletowe promienie spotykają się w środku odległości między walczącymi. Wokół miejsca spotkania się promieni powstaje niebieska kula energii, która przesuwa się raz w stronę Teddy'ego, a raz w stronę Jasmine)

Teddy: Przypomina mi to scenę z Harry'ego Potter'a.

(Kula szybko zbliża się w stronę Teddy'ego. Teddy odwraca wzrok w stronę drzewa. Kula uderza w to drzewo. Roślina wybucha, a liście sąsiednich drzew zaczynają płonąć. Tymczasem u Fineasza, Ferba i Buforda. Chłopcy biją się)

Fineasz: Buford, nie chcemy ci zrobić krzywdy.

Buford: Ja też wam nie chcę nic zrobić, ale muszę być posłuszny Brendzie i Jasmine.

Ferb: Nic nie musisz! Zostałeś przez nie zahipnotyzowany, nawet tak powiedziały!

Buford: To sterta bzdur!

Fineasz: To dlaczego jesteś im posłuszny?

(Cała trójka zatrzymuje się. Buford myśli)

Buford: Bo... bo...

(Buford kopie Ferba w brzuch, a Fineasza uderza w twarz. Bracia przewracają się)

Buford: Bo muszę!

(Tymczasem u Brendy, Zack'a i Izabeli. Zack i Izabela siedzą pod drzewem, a tuż przed nimi stoi Brenda, która wytwarza w rękach ogromną kulę energii)

Brenda: Lepiej pożegnajcie się ze sobą zanim...

(W głowę Brendy ktoś trafia kamieniem. Brenda spogląda w lewo i zauważa zielarkę Zofię)

Zofia: Kto ty jesteś?

Brenda: Nie powinno cię to interesować.

(Brenda wystawia rękę w stronę Zofii. Zielarka zamienia się w kamienny posąg. Po chwili Brenda robi zamach drugą ręką, a posąg Zofii rozpada się na kawałki. Brenda spogląda z powrotem na drzewo, jednak okazuje się, iż Zack i Izabela uciekli)

Brenda: A oni to gdzie?!

(Nagle na Brendę od tyłu skaczą Zack i Izabela. Przewracają kobietę i wyrywają jej rękawiczki. Izabela zakłada lewą rękawiczkę, a Zack prawą rękawiczkę na lewą dłoń. Brenda wstaje)

Brenda: I tak mnie nie załatwicie.

(Izabela wytwarza w ręce plazmogranat, po czym strzela nim w Brendę. Kobieta upada na ziemię. Tymczasem na plebanii. Przerażeni księża oglądają telewizję. Nagle do środka wchodzi Michałowa)

Robert: Pani Michałowa zwariowała? Takie rzeczy się w Warszawie dzieją... Aż strach oglądać!

Michałowa: No co? Musiałam coś zrobić.

Maciej: To niech pani Michałowa spojrzy w telewizor.

(Michałowa spogląda w telewizję. Z przerażenia siada na krzesło)

Michałowa: Co ja narobiłam?!

Piotr: No właśnie. Marsze, protesty w stolicy... A to wszystko zasługa pani Michałowej!

(Tymczasem w Lublinie, w szpitalu. Zoltan stoi przy recepcji, podtrzymując bladą Moranicę)

Zoltan: Ona umiera! Proszę nam pomóc.

Recepcjonistka: Dobrze. Zapiszę was do lekarza na... 17 lipca 2031 roku. Może być?

Zoltan: Słucham?! Tak długo? Co to w ogóle za szpital?!

Recepcjonistka: Narodowy Fundusz Zdrowia: Lubelski Oddział Wojewódzki.

(Tymczasem w USA, w G-Tech'u, około 10. piętra, w nowoczesnym szpitalu. Doktor wychodzi z sali. Na korytarzu czeka Jeremiasz ze Stefą)

Jeremiasz: Co jej jest?

Doktor: Doktor Świntuszek ją jeszcze bada. Z każdą sekundą organizm dziewczyny słabnie. Obawiamy się najgorszego.

(W Lublinie, w innym szpitalu. Zoltan siedzi na korytarzu starego szpitala. Z sali wychodzi doktor)

Doktor: Przykro mi.

(Zoltan wstaje)

Doktor: Naprawdę mi przykro. Nie zdołamy ocalić ani jej, ani dwójki dzieci, które nosi pod sercem.

Zoltan: Dzie... dzieci?

Doktor: Tak. Ona jest w ciąży. To pańska żona?

Zoltan: Eeee... tak.

Doktor: W takim razie może pan się pożegnać z żoną. Zostało jej kilka minut życia.

(Tymczasem w wilkowyjskim lesie. Brenda ucieka przed Izabelą i Zack'iem, którzy gonią ją i rzucają w jej stronę plazmogranatami. Brenda zatrzymuje się przy kapsule, w której siedzi Paweł)

Izabela: Nie uciekniesz nam!

(Rękawiczki Izabeli i Zack'a nagle topnieją. Izabela i Zack spoglądają w lewo. Zauważają Jasmine, obok której leży zniszczony Teddy)

Jasmine: Pokonanie tego robocika było proste. A was mogę załatwić w trzy sekundy.

(Zza drzew wychodzą Fineasz i Ferb, którzy ciągną za ręce nieprzytomnego Buforda. Kładą go na ziemi)

Brenda: Widzę, że pokonaliście swojego przyjaciela.

Fineasz: Tak. Na szczęście żyje, ale wy za chwilę już nie będzie.

Brenda: Nie polecałabym. Paweł jest już nam posłuszny i wypełni każdą naszą prośbę)

(Brenda otwiera kapsułę. Wychodzi z niej Paweł, który ma żółte świecące oczy)

Brenda: Więc skoro już przejęłyśmy kontrolę nad wszystkimi światowymi przywódcami...

Jasmine: O nie.

Brenda: Co?

Jasmine: Mój bioniczny chip otrzymał sygnał, że coś się stało. Polska ma nowego prezydenta.

Brenda: Co?! Jak to? Kogo?!

Jasmine: Prezes Proczadzikowości Polskiej - EkawekęDxC...

(Tymczasem w Lublinie. Zoltan wchodzi do sali. Zauważa tam bladą i wychudzoną Moranicę, która leży na łóżku podpięta do aparatury podtrzymującej życie. Urządzenie co chwilę wydaje dźwięk piknięcia i rejestruje bicie serca kobiety. Zoltan siada obok Moranici)

Zoltan: Moranica... Dlaczego nie powiedziałaś mi, że jesteś w ciąży?

(Cisza)

Zoltan: Słuchaj, wiem, jaką jesteś kobietą. Bywasz czasami nieznośna i denerwująca. Ale gdybyś miała szanse przeżyć, to mógłbym ci obiecać, że zająłbym się z tobą tymi dziećmi.

Moranica: Zol... Zoltan...

(Moranica lekko unosi rękę. Porusza palcami. Zoltan szybko łapie jej dłoń. Moranica zaciska mocno dłoń Zoltana i bierze głęboki wdech)

Moranica: Żegnaj...

(Moranica robi ostatni wydech, a po chwili aparatura wydaje ciągły wysoki dźwięk, a na ekranie widać prosta linię. Moranica umarła. Zoltan opuszcza głowę)

(Napisy końcowe)

(Szpital w G-Tech'u. Zdenerwowani Jeremiasz i Stefa siedzą na korytarzu. Z sali wychodzi doktor. Jeremiasz i Stefa gwałtownie wstają)

Stefa: Co z nią?

Doktor: Możemy ją uratować, ale dziecko będzie musiało umrzeć. Lub na odwrót. Ocalimy dziecko, ale kobieta nie przeżyje.

Jeremiasz: Nie można uratować i Fretki, i dziecka? Jestem zaręczony z Fretką.

Doktor: Bardzo mi przykro. Ale skoro pan jest z nią zaręczony... do pana należy decyzja, kogo uratować.

Narrator: Część dalsza nastąpi.

KONIEC

Piosenki

Inne informacje

  • W tym odcinku umiera trzech bohaterów - Moranica, Teddy i zielarka Zofia
Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.