FANDOM


Uwaga! Strona może zawierać treści nieodpowiednie dla Twojego wieku.
SzI2
Szkoła z internatem

Sezon drugi
Huczna uczta Część 3

Szkoła z internatem
Szkoła z internatem
Logo serii
Twórca: Sebolaaa
Sezon: drugi
Numer odcinka: 22 (w sezonie)

47 (w serialu)

97 (w historii)

Angielski tytuł: The best feast Part 3
Chronologia
Poprzedni: Huczna uczta Część 2
Następny: Huczna uczta Część 4
Problem w tym, że on nie wie, co to jest autobus, więc powiedziałem, że to to samo, co G-Bus. Się zdziwi, jak zobaczy, że w autobusie nie ma słuchawek dołączonych do każdego siedzenia i jacuzzi na końcu pojazdu...
- Fineasz o Zoltanie

Jest to trzecia część pięcioczęściowego odcinka Seboliii.

Opis

Proczadzikowość Polska przejmuje rządy w Polsce. Brenda i Jasmine chcą objąć kontrolę nad obecnym prezydentem Rzeczypospolitej, EkawekąDxC, by dokończyć swój plan przejęcia władzy nad światem. W tym celu za pomocą masek i odpowiednich przebrań postanawiają wcielić się w rolę ministrów. Fineasz, Ferb, Izabela i Zack postanawiają ochraniać panią prezydent, przez co wpadają na ten sam pomysł. Tymczasem Jeremiasz musi zdecydować, czy lekarze uratują Fretkę, czy ich dziecko, a Zoltan musi dostać się do Warszawy.

Bohaterowie

Scenariusz

(Brenda i Jasmine opowiadają o wydarzeniach z poprzednich odcinków)

Brenda: Wczoraj odbył się finał 61. Konkursu Piosenki Eurowizji, przed którym Disco Bis rozpadł się. Moranica wystąpiła w barwach Australii, a Wieśka, Wieśka, Wieśka, Wieśka i Wieśka stworzyły zespół Wieśka Band i zaśpiewały jako reprezentantki swojego kraju.

Jasmine: Równocześnie Fineasz i Ferb weszli do głowy Zack'a, by dowiedzieć się, gdzie się ukrywamy. W ten sposób z Pragi przez Warszawę dotarli do Wilkowyj.

Brenda: Tam też w lesie została stoczona bitwa na moce - ja, Jasmine i Buford kontra reszta. Na skutek śmiertelnej substancji Moranica trafiła do szpitala, gdzie umarła, trzymając Zoltana za rękę.

Jasmine: Fretka też trafiła do szpitala, jednak tam się da ją jeszcze uratować. Albo dziecko. Wszystko zależy od Jeremiasza.

Brenda: Bitwa w wilkowyjskim lesie zakończyła się nierozstrzygniętym wynikiem, gdyż okazało się, że rządy w Polsce przejęła Proczadzikowość Polska, a prezydentem kraju została EkawekaDxC.

Jasmine: Ten odcinek będzie o użytkownikach naszej Wikii i o polityce, więc szykujcie się na... zresztą, sami zobaczycie.

(Czołówka)

Głos: Gdzieś w Stanach Zjednoczonych...

W znanym wam mieście,

Gdzieś w Danville,

W szkole miliardera, naukowca Zoltana Davenporta,

Gdzieś w środku ukrywają się,

Najwięksi geniusze świata!

Fineasz i Ferb: To my!

(Pojawia się winda, a na niej narysowane liczby i znaki matematyczne, wychodzi ze środka Fineasz)

(Obok jest winda, na której są narysowane narzędzia, wychodzi ze środka Ferb)

(Piętro niżej na windzie są narysowane instrumenty, ze środka wychodzi Fretka)

(Obok z windy na której narysowane są wynalazki i znaki cechujące zło, wychodzi Dundersztyc)

(Wszyscy wymienieni bohaterowie pojawiają się przed budynkiem szkoły)

Narrator: Szkoła z internatem.

(Koniec czołówki)

Narrator: Huczna uczta Część 3.

(G-Tech, szpital. Jeremiasz stoi przed lekarzem)

Lekarz: Nie mamy wiele czasu. Słabnie z każdą chwilą. Proszę mówić szybciej.

Jeremiasz: Proszę... proszę... proszę uratować Fretkę.

Lekarz: Tyle chciałem od pana usłyszeć. Przyniosę zaraz panu odpowiednie papiery do podpisania.

(Lekarz wchodzi na salę, a załamany Jeremiasz siada na krześle. Obok niego siada Stefa)

Stefa: Będzie dobrze...

(Tymczasem w pokoju Baljeet'a i Buforda. Baljeet rozmawia przez telefon. Chłopakowi przygląda się Summer)

Baljeet: Okej... cześć.

(Baljeet rozłącza się)

Summer: Co się dzieje?

Baljeet: Pojechali do Warszawy, by ochronić panią prezydent. Teddy został zniszczony, a Moranica zmarła w szpitalu.

(Na twarzy Summer pojawia się smutek)

Summer: Bal... Baljeet... pozwolisz, że już... pójdę?

Baljeet: Emm... tak.

Summer: Przyjdę wieczorem, pa.

(Summer wychodzi z pokoju)

Baljeet: Co się jej stało?

(W Polsce, w Warszawie. Brenda, Jasmine i Buford stoją przed drzwiami wejściowymi kamienicy, w której mieszkają dziewczyny. Cała trójka rozgląda się. Ulice są puste)

Brenda: Powinny tędy zaraz przechodzić.

Jasmine: Czy to nie dziwne, że jest tu tak pusto? Ani żywej duszy.

Brenda: Krzyknęłam, że w parku, który jest kilka ulic dalej, jest legendarny Pokemon do zebrania.

Jasmine: Aaaa...

Brenda: Patrz, idą!

(Brenda pokazuje palcem na idące chodnikiem Tu wstaw kreatywny nick i Risę Serduchkę. Brenda, Jasmine i Buford szybko wchodzą do środka kamienicy i przez szybę w drzwiach podglądają)

Brenda (szeptem): Jeszcze momencik... Teraz!

(Jasmine teleportuje się. Pojawia się tuż za panią minister i rzeczniczką prasową. Strzela w ich głowy plazmogranatami. Kobiety upadają na chodnik. Buford szybko wybiega z kamienicy i chwyta Tu wstaw kreatywny nick i Risę Serduchkę za nogi, po czym wciąga je do środka. Jasmine ogląda się, czy nikt nie widział, po czym wbiega do kamienicy)

Jasmine: Co teraz?

Brenda: Ty się przebierasz za panią minister, a ja za rzeczniczkę.

(Tymczasem po drugiej stronie miasta, w jakimś starym ciemnym magazynie, gdzie jedynym źródłem światła jest latarka w telefonie zielonowłosego. Ferb, Izabela i Zack siedzą na pudłach i myślą. Fineasz rozmawia z kimś przez telefon. Chłopak rozłącza się)

Ferb: I co?

Fineasz: Pytał się, gdzie jesteśmy. Zoltan ma niedługo do nas przyjechać.

Izabela: Niedługo to znaczy kiedy?

Fineasz: No nie wiem... kazałem mu przyjechać tutaj autobusem. Problem w tym, że on nie wie, co to jest autobus, więc powiedziałem, że to to samo, co G-Bus. Się zdziwi, jak zobaczy, że w autobusie nie ma słuchawek dołączonych do każdego siedzenia i jacuzzi na końcu pojazdu...

Ferb: Nie możemy tyle zwlekać. Musimy zapewnić EkaweceDxC jakąś ochronę przed Brendą i Jasmine. A nie spotkamy jej tak po prostu na mieście.

Izabela: A może jakichś ministrów? Może udałoby się spotkać jakiegoś ministra i z nim pogadać.

Fineasz: Mam nawet lepszy pomysł. Znajdziemy jakichś ministrów i przebierzemy się za nich.

Izabela: Ale jak znajdziesz ministrów w takim wielkim mieście?

Fineasz: Coś wymyślę...

(Tymczasem w Lublinie, przed szpitalem, w którym zmarła Moranica. Zoltan stoi na przystanku autobusowym, a wraz z nim kilka starszych pań, które rozmawiają ze sobą)

Kobieta 1: Jadźka, a wiesz, że Ziutek kończy dzisiaj 70 lat?

Jadźka: Naprawdę? Ojej, po tej operacji już mi się wszystko w głowie popierniczyło... Ledwo chodzić mogę, wstać mi ciężko! A myśleć o takich rzeczach...

(Nadjeżdża autobus. Wszystkie staruszki gwałtownie wstają i chwytają stojące na ławce siatki pełne zakupów. Autobus zatrzymuje się na przystanku, po czym drzwi otwierają się. Zoltan wchodzi i zauważa dwa wolne miejsca. Podchodzi do nich i już prawie siada na jednym z nich, gdy nagle za ramię chwyta go Jadźka i przewraca go na podłogę)

Jadźka: MOJE!

(Jadźka kładzie swoje zakupy na siedzeniu przy oknie, a sama siada na drugim miejscu. Zoltan wstaje)

Zoltan: Nie mogłaby pani położyć zakupów pod nog...

Jadźka: NIE! Pan młody jest, to się jeszcze zdąży wysiedzieć.

Zoltan: Na młodego to ja tylko wyglądam.

Jadźka: Idź sobie! Co za niekulturalne to pokolenie...

(Tymczasem w G-Tech'u. Jeremiasz i Stefa siedzą przed salą. Wychodzi z niej lekarz)

Lekarz: Może pan się z nią spotkać.

(Jeremiasz wymienia spojrzenie ze Stefą, po czym wchodzi do sali. Widzi leżącą na łóżku Fretkę)

Fretka: Je... Jeremiasz?

(Jeremiasz siada na krześle obok łóżka)

Jeremiasz: Cieszę się, że żyjesz.

Fretka: Ale nasze dziecko...

Jeremiasz: Wiem, Fretka. Ale decyzję trzeba było podjąć.

(Fretka łapie Jeremiasza za rękę)

Fretka: Ale będziemy mieć kiedyś dziecko. Obiecujesz?

Jeremiasz: Tak...

(W Warszawie, w starym magazynie. Fineasz wchodzi do środka, ciągnąc za nogi nieprzytomnych 3patryka3 i Sarę124)

Fineasz: Znalazłem ich!

Zack: To są ci maxistrowie?

Izabela: Ministrowie... gdzie ich w ogóle znalazłeś?

Fineasz: Eeee... tajemnica. Ja i Ferb przebierzemy się za nich.

Izabela: A ja i Zack?

Fineasz: Zostaniecie tutaj i poczekacie na nas.

(Po drugiej stronie miasta. Z kamienicy wychodzi Brenda przebrana za Tu wstaw kreatywny nick i Jasmine przebrana za Risę Serduchkę)

Brenda: Jak ja dawno nie chodziłam bez obcasów...

Jasmine: Też mam problem z butami. Albo ja mam wielkie stopy, albo ta rzeczniczka ma strasznie małe buciki!

Brenda: Znam ten ból. Gdy mieszkałam na wysypisku, chodziłam w znalezionych butach po lalkach. Nieważne, zachowuj się poważnie i jak Risa Serduchka.

Jasmine: Co? Przecież to dwie różne rzeczy!

(Do Jasmine dzwoni telefon. Kobieta wyciąga go i zauważa, że dzwoni Sebolaaa)

Brenda: To przecież premier dzwoni! Odbieraj!

(Jasmine odbiera)

Jasmine (głosem Risy Serduchki): Halo?

Z telefonu: Aga, słyszałaś te nowe piosenki na Eurowizję?

Jasmine (głosem Risy Serduchki): Eeee...

(Jasmine przegląda w głowie Internet)

Jasmine (głosem Risy Serduchki): Ach, te piosenki! Są świetne!

Z telefonu: Dzisiaj ci pokażę moją TOPkę, bo ją zaktualizowałem i dodałem oceny w skali od 1 do 10 do każdej piosenki! A, pamiętaj, że za godzinę posiedzenie Rady Ministrów.

(Sebolaaa rozłącza się. Jasmine chowa telefon do kieszeni)

Jasmine: No, idziemy do Gmachu Kancelarii Prezesa Rady Ministrów!

(Tymczasem w autobusie jadącym do Warszawy. Pojazd zatrzymuje się na przystanku. Jadźka wstaje, bierze swoje zakupy i wysiada. Zoltan rozgląda się, po czym siada na jej miejsce. Do autobusu wchodzi inna starsza kobieta z zakupami, która ustawia się tuż obok siedzącego Zoltana. Kobieta głośno dyszy)

Zoltan: Prze...

Kobieta: A MOŻE BYĆ USTĄPIŁ MIEJSCA SCHOROWANEJ STARUSZCE?!

(Kobieta chwyta Zoltana za rękę, po czym zrzuca go z siedzenia. Mężczyzna upada na podłogę, a staruszka siada na jego miejsce, a na siedzeniu obok kładzie swoje torby. Zoltan wstaje i strzepuje piach ze spodni)

Zoltan: Co za niekulturalny kraj...

Jakiś mężczyzna: Kontrola biletów!

Zoltan (szeptem): O cholera, zapomniałem kupić... Muszę coś wymyślić.

(Do Zoltana podchodzi kontroler)

Kontroler: Bilet do kontroli!

Zoltan: Ale... ale ja jestem kierowcą!

Kontroler: Naprawdę? Udowodnij!

Zoltan: To chodź za mną.

(Zoltan idzie w stronę miejsca kierowcy, szukając czegoś w kieszeniach. Gdy dochodzi do celu, wyjmuje z kieszeni mały blaster i strzela nim w kierowcę. Mężczyzna znika)

Zoltan: Proszę! Nie ma tutaj kierowcy.

Kontroler: Faktycznie, miał pan rację. Ale czemu pan stał na tyłach, a nie siedział tutaj?

Zoltan: Eeee... bo coś się tam zepsuło. No, a teraz iść tam dalej kontrolować!

(Kontroler odchodzi)

Zoltan: Pytanie tylko jak kierować takim starożytnym pojazdem...

(Tymczasem w Gmachu Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, przed wejściem do sali im. Andrzeja Frycza Modrzewskiego. Fineasz i Ferb stoją przed drzwiami. Fineasz jest przebrany za 3patryka3, a Ferb za Sarę124)

Fineasz: I pamiętaj, zachowuj się poważnie!

(Fineasz i Ferb otwierają drzwi. W sali odbywa się głośna impreza. Ministrowie tańczą i piją wódkę. Do chłopców podchodzi Sebolaaa)

Sebolaaa: O, Pati, Sara! Bałem się, że nie przyjdziecie! Impreza, znaczy się posiedzenie, niedawno się zaczęło. Chodźcie.

Ferb (żeńskim głosem): Eeee... dlaczego mielibyśmy nie przyjść?

Sebolaaa: A bo ja wiem? Btw, stało ci się coś z głosem?

Fineasz (niskim głosem): Sara ma lekką chrypkę.

Sebolaaa: O, Pati, przeszedłeś mutację? Gratuluję!

(Sebolaaa odchodzi)

Ferb: Musimy znaleźć Brendę i Jasmine...

(Tymczasem po drugiej stronie sali. Brenda pije drinka. Jasmine zbliża rękę do stojącego na stole kieliszka, jednak Brenda uderza ją w dłoń)

Brenda: Ani mi się waż! Jak będziesz pełnoletnia, to się napijesz.

(Do Brendy i Jasmine podchodzi Sebolaaa)

Sebolaaa: Licia, mogłabyś ze mną na chwilkę?

Brenda: Eeee... tak, mogę.

(Sebolaaa kieruje się w stronę wyjścia z sali, a Brenda idzie za nim. Wychodzą z sali, a potem wkraczają do niedużego gabinetu. Sebolaaa zamyka drzwi na klucz, po czym siada na swoim miejscu)

Sebolaaa: Wiem, że to nie ty!

Brenda: To znaczy?

Sebolaaa: Ty udajesz Licię. Kim naprawdę jesteś?

(Tymczasem w G-Tech'u, w apartamencie Zoltana. Claire ogląda telewizję)

Claire: Hmmm... ciekawe, co słychać u mojej mamy...

(Tymczasem na sali w Gmachu Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Jasmine podchodzi do stolika i bierze z tacy ciastko, po czym je zjada. Fineasz również podchodzi do tego stolika, ale bierze chipsa z salaterki obok)

Fineasz (niskim głosem): Dzień dobry.

Jasmine (głosem Risy Serduchki): Ummm... dzień dobry.

(Jasmine odchodzi)

Fineasz (szeptem): Gdzie ta Jasmine i Brenda są?

(Do sali wchodzi Sebolaaa. Tak naprawdę jest to Brenda przebrana za premiera)

Brenda (męskim głosem): Okej, koniec imprezy! Możecie już iść.

(Wszyscy ministrowie kierują się do wyjścia, natomiast Fineasz i Ferb wtapiają się w tłum. Nagle szybko wskakują pod stoliki. Brenda podchodzi do Jasmine)

Jasmine: Niezłe przebranie.

Brenda: Dzięki. Trochę się dziwnie czuję, będąc przebraną za faceta.

Głos Ferba: A co ja mam powiedzieć?

(Jasmine i Brenda spoglądają w prawo. Zauważają Fineasza i Ferba wychodzących spod stołu)

Brenda: Tak myśleliśmy, że uraczycie nas swoją obecnością.

Fineasz: Siedź cicho!

Brenda: Synek, wyrażaj się do matki!

Ferb: Przyszliśmy tu po to, żeby zakończyć tę waszą zabawę.

Brenda: Tiaaaa... Jasmine, zajmij się nimi, a ja pójdę złożyć wizytę pani prezydent.

(Brenda wychodzi z sali. Tymczasem w autobusie. Pojazd szybko pędzi, pomijając przystanki i potrącając kosze na śmieci stojące przy drodze)

Zoltan: Ta maszyna jest straszna! Jak można tutaj...

(Koło autobusu wjeżdża w leżącą na drodze puszkę Red Bull'a. Pojazdowi wyrastają skrzydła, a po chwili autobus wznosi się w powietrze)

Zoltan: O ja pierniczę...

(Autobus przelatuje nad Wisłą)

Zoltan: O, jestem już w Warszawie. A właściwie to "nad".

(Skrzydła zanikają, a autobus zaczyna spadać. Ludzie zaczynają krzyczeć. Tymczasem w warszawskim magazynie. Zażenowana Izabela trzyma dłonie na twarzy, podczas gdy Zack bawi się ciałami nieprzytomnego 3patryka3 i Sary124. Chłopak co chwilę styka ich usta ze sobą)

Zack: Cmok, cmok!

Izabela: Czemu oni mnie z tym niedorozwojem zostawili...

(Izabela słyszy rozmowę dwóch ludzi)

Izabela: Ktoś tu idzie, chowajmy się!

(Izabela otwiera pudło i podtrzymuje jej wieko)

Izabela: Wrzucaj ich!

Zack: Kogo?

Izabela: Tych dwóch ministrów.

Zack: Aaaaa...

(Zack wrzuca do pudła Sarę124, a potem 3patryka3. Izabela zamyka pudło, po czym łapie Zack'a za rękę i biegnie z nim za jakąś dużą stertę pudeł. Do środka wchodzi dwóch mężczyzn, a po chwili światło w magazynie zapala się)

Izabela (szeptem): Tutaj był włącznik światła?! Co to w ogóle za magazyn?

(Izabela po cichu otwiera najbliższą skrzynię. W środku jest siano)

Izabela (szeptem): To są skrzynie z sianem?

(Izabela zaczyna szperać ręką w skrzyni. Po chwili wyjmuje blaster)

Izabela (szeptem): Oho, chyba znaleźliśmy magazyn z nielegalną bronią...

(Tymczasem w Gmachu Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Jasmine stoi naprzeciwko Fineasza i Ferba)

Jasmine: Zabawmy się!

(Ferb szybko odwraca się, po czym chwyta naczynie z ponczem i całą jego zawartość wylewa na Jasmine. Dziewczyna jest cała mokra)

Jasmine: To miało mi coś zrobić?

(Jasmine wysuwa rękę w stronę palącego się światła naściennego. Pobiera z niego całe ciepło, przez co dziewczyna osusza się, a żarówka wybucha. Jasmine wystawia rękę w stronę stojących na stoliku butelek wódki, które z szybką prędkością lecą w stronę chłopców. Fineasz i Ferb gwałtownie kładą się na podłodze, a butelki rozbijają się o ścianę. Chłopcy wstają. Fineasz rzuca w Jasmine serią plazmowych granatów, jednak każdy z nich zostaje złapany przez dziewczynę)

Jasmine: Na tyle was stać? Błagam was, już lepiej walczy Grażynka spod piątki, co w naszej kamienicy mieszka. A właśnie, od czasu naszego ostatniego spotkania dostałam kilka nowych mocy. Zaprezentować jedną z nich?

(Jasmine powoli unosi się w powietrze, a w okolicach jej stóp pojawia się fioletowa elektryczna chmura. Ręce dziewczyny zaczynają drżeć, a po chwili z dłoni wystrzeliwują fioletowe promienie w kształcie podwójnej helisy. Trafiają one w chłopców, którzy upadają na podłogę. Jasmine schodzi na podłoże)

Jasmine: O.... już koniec? A myślałam, że zaprezentuję jeszcze trochę moich umiejętności...

(Tymczasem przed Pałacem Prezydenckim. Brenda idzie w stronę budynku, jednak zatrzymuje ją ochroniarz)

Ochroniarz: Zaraz, zaraz. Dowód osobisty proszę.

Brenda (męskim głosem): Nie poznajesz mnie? To ja, Sebolaaa, pan premier!

Ochroniarz: Tak, a ja Jennifer Lopez. Widzę i słyszę...

(Brenda wyjmuje z kieszeni jakieś urządzenie i wystawia go w stronę ochroniarza, po czym klika guzik)

Brenda: Wpuść mnie!

Ochroniarz: Wpuszczam cię.

(Brenda wchodzi do Pałacu. Tymczasem w Gmachu Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Jasmine, Fineasz i Ferb walczą. Dziewczyna wytwarza kulę energii, po czym rozszczepia ją na dwie. Jedną rzuca w Fineasza, a drugą w Ferba. Chłopcy wylatują przez okna, rozbijając szyby. Fineasz i Ferb lądują na ulicy. Jasmine teleportuje się i pojawia się między leżącymi na drodze przeciwnikami)

Jasmine: Czas kończyć to przedstawienie!

(Jasmine zaczyna wytwarzać w rękach kule energii)

Fineasz: Ferb...

(Prąd zaczyna przechodzić po rękach Jasmine)

Ferb: Fineasz...

(Dziewczyna powoli unosi ręce)

Fineasz: Jeśli zginiemy, to wiedz...

(Kule w dłoniach Jasmine stają się coraz większe)

Fineasz: ... że zawsze byłeś dla mnie...

(Nagle na Jasmine spada z nieba autobus. Po chwili na ziemi ląduje z założonym spadochronem Zoltan)

Zoltan: Jak to dobrze, że ten kierowca miał pod siedzeniem spadochron... Fineasz, Ferb!

(Fineasz i Ferb powoli wstają)

Zoltan: Nic wam się nie stało?

Fineasz: Nie... wszystko w porządku.

(Autobus zaczyna się lekko ruszać. Po chwili unosi się, a bohaterowie dostrzegają, iż to Jasmine trzyma go na rękach. Dziewczyna rzuca autobus wysoko w górę. Pojazd ląduje na dachu Gmachu Kancelarii Prezesa Rady Ministrów)

Ferb: Wow, jakbym cię nie znał, to bym powiedział, że jesteś po sterydach.

Jasmine: Mam was dość!

(Jasmine wytwarza kilkanaście centymetrów przed sobą ogromną chmurę energii. Ręka Ferba zaczyna drżeć, po chwili widać, jak otacza ją zielona poświata)

Fineasz: Stary, to chyba jakaś twoja nowa umiejętność!

(Ferb robi szybki zamach ręką. Chmura zanika, a Jasmine odlatuje kilka metrów do tyłu i ląduje na masce zaparkowanego czerwonego samochodu)

Fineasz: Świetny rzut! Co to za moc?

Ferb: Nie wiem, ale nazwę ją "Zaburzenie równowagi".

Zoltan: A gdzie Brenda?

Fineasz: Właśnie! Zoltan, zadzwoń na policję, ja z Ferbem się nią zajmiemy.

(Fineasz łapie Ferba za rękę. Chłopcy znikają. Tymczasem w Pałacu Prezydenckim. Brenda wchodzi do pokoju, gdzie za biurkiem siedzi EkawekaDxC i podpisuje papiery)

EkawekaDxC: O, hejka.

(Brenda zamyka drzwi, wyjmuje z kieszeni hipnotyzujące urządzenie, kieruje je w stronę pani prezydent i wciska guzik)

Brenda: Zrobisz wszystko, co każę.

EkawekaDxC: Zrobię wszystko, co każesz.

(Tymczasem w kosmosie, w wielkiej marionetce, w której Dundersztyc uwięził Pepe w odcinku Podwójne szaleństwo. Agent jest już w przedostatniej pułapce, jaką jest wielka metalowa kula. Pepe wyjmuje z kapelusza specjalną latarkę i kieruje jej promienie na kulę, wytapiając w jej powierzchni dziurę w kształcie koła. Pepe wyskakuje przez nią i zauważa leżący tam skafander kosmiczny, plecak odrzutowy i kartkę, na której napisane jest charakterem pisma Heinz'a "Na wypadek, gdybym wpadł we własną pułapkę". Tymczasem w Polsce, w Pałacu Prezydenckim. Do pokoju, gdzie stoi Brenda i EkawekaDxC, teleportują się Fineasz i Ferb)

Brenda: Spóźniliście się. Już ją zahipnotyzowałam. Tak samo każdego innego światowego przywódcę.

(Ferb wysuwa rękę w stronę Brendy i wyrywa jej urządzenie z ręki. Maszyna przelatuje do dłoni zielonowłosego)

Brenda: Ej! Asia, zrób coś!

(EkawekaDxC rzuca spinaczem w oko Ferba. Chłopakowi urządzenie wypada z ręki i ląduje na biurku EkawekiDxC)

Ferb: Ała!

(Ferb masuje poszkodowane oko. EkawekaDxC bierze maszynę w rękę i wstaje)

Brenda: No, dobra pani prezydent.

Ferb: Czas stop!

Brenda: Szlag...

(Świat dookoła zatrzymuje się, a Ferb podchodzi do EkawekiDxC i zabiera jej maszynę z ręki. Staje obok Fineasza)

Ferb: Czas start!

(Czas ponownie płynie)

Brenda: I tak nie usuniecie ze wszystkich efektu hipnozy, gdy zniszczycie maszynę. Można to zrobić tylko znając hasło.

(Ferb ustawia maszynę w stronę Brendy i wciska guzik)

Ferb: To to zrób.

(Ferb podrzuca Brendzie urządzenie, a kobieta wpisuje jakieś hasło)

EkawekaDxC: Zaraz, Seba, co to za dzieci?

Fineasz: To nie jest Seba. To...

EkawekaDxC: Zaraz, zaraz... wiem! To Brenda Riverhawk-Davenport. A wy to Fineasz i Ferb... Jak ja was mogłam nie poznać?! A jest z wami Zoltan?

Brenda: Czemu hipnoza nie działa?!

Ferb: Eeeee...

(EkawekaDxC przystawia usta do stojącego na biurku mikrofonu biurowego)

EkawekaDxC: Wezwać mi tu ochronę!

Brenda: O, nie! To jeszcze nie jest koniec!

(Do pomieszczenia wchodzi ochroniarz, który łapie Brendę. Kobieta próbuje się wyrwać)

Brenda: Puść mnie! Śmierdzisz kiełbasą krakowską!

(Ochroniarz wychodzi z Brendą)

EkawekaDxC: Fineasz, Ferb, zabierzcie mnie do Zoltana!

Fineasz: Emmm... okej...

(Fineasz łapie dłonie Ferba i EkawekiDxC, po czym teleportują się pod Gmach Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Specjalne służby prowadzą zakutą w antybioniczne kajdanki śpiącą Jasmine. Zoltan przygląda się temu wszystkiego. Obok niego stoi Buford. Podchodzą do niego Fineasz, Ferb i EkawekaDxC)

Fineasz: Co z Bufordem?

Zoltan: Aaaa... znaleźli go gdzieś. Okazało się, że narzuconej na niego bionicznej hipnozy Jasmine nie da się zdjąć, ale działa tylko, gdy Jasmine jest blisko. I gdy jej moce działają...

EkawekaDxC: To ty jesteś tym bogaczem, którego shipam z Moranicą! A więc powiedz mi, dlaczego jej nie kochasz? No i czy kochasz jeszcze Brendę? Posłuchasz ze mną Chopina? Albo lepiej, olej te dwie panny i wyjdź za mnie!

Zoltan: Eeee...

EkawekaDxC: I gdzie w ogóle Moranica? Słyszałam, że po występie w ramach Australii została zdyskwalifikowana. To samo z Wieśka Band. A wygrała Ukraina...

Zoltan: Eeee... Moranica nie żyje.

(EkaweceDxC wypadają z zaskoczenia oczy)

EkawekaDxC: CO?! Ale... ale jak to? Przecież ty i Moranica to jedno z moich ulubionych OTP!

Zoltan: Wiesz, zmarła kilka godzin temu. Może jest dalej w tym lubelskim szpitalu...

EkawekaDxC: Jedziemy tam!

(Godzinę później, w Lublinie. Zoltan, EkawekaDxC, Fineasz i Ferb wchodzą do pomieszczenia, gdzie na łóżku leży martwa Moranica)

EkawekaDxC: Brrr... nieżywa wygląda jeszcze gorzej. Fineasz, Ferb, dacie radę ją ożywić tymi swoimi czarami?

Fineasz: To bionika, a nie czary... I nie, nie damy. Żaden z nas tak nie umie.

Ferb: Zaraz, zaraz... ale Moranica jest bioniczna. Pamiętam, że jak nas atakowała, nosząc maskę, to użyła bioniki nieraz. Może dałoby się ją ożywić. A nawet i dzieci...

EkawekaDxC: ZOLTAN, MACIE DZIECI?! DO ROBOTY Z TYM OŻYWIANIEM!!!

Zoltan: Bioniczny chip w niej nie umarł. Można by go zmusić do wytworzenia energii, która doprowadziłaby do pobudzenia wszystkich komórek w jej ciele. Ale nie wiadomo, czy to by się udało. Chip mógłby wybuchnąć i zniszczyć jej ciało, mógłby na zawsze przestać działać, a Moranica i jej dzieci byliby żywi, albo plan po prostu by nie wypalił. Tylko opcja druga jest dobra. Dla niej.

EkawekaDxC: To do roboty, co tak stoicie jak gołębie na słupie?!

(Kilka godzin później, w G-Tech'u. Baljeet uczy się w pokoju. Ktoś puka do drzwi)

Baljeet: Proszę.

(Do środka wchodzi Summer z łzami w oczach)

Summer: Baljeet...

Baljeet: Tak?

Summer: Wracam do domu, do Waszyngtonu.

(Zaskoczony Baljeet wstaje)

Baljeet: Co? Ale... ale na ile?

Summer: Na zawsze.

(Tymczasem na mieście. Stephanie idzie chodnikiem. Nagle zauważa leżący na chodniku banknot)

Stephanie: O, pieniądze!

(Stephanie schyla się i podnosi banknot. Staje wyprostowana i ogląda go)

Stephanie: Wygląda na podrabian...

(Nagle Stephanie dostaje w tył głowy szklaną butelką. Dziewczyna upada na chodnik, a po chwili zza krzaków wynurzają się ręce, które ją do tych krzaków wciągają. Tymczasem kilka kilometrów dalej. Fineasz i Ferb idą chodnikiem i rozmawiają)

Fineasz: Współczuję Zoltanowi, będzie musiał się teraz użerać z Moranicą...

Ferb (szeptem): Ej, spójrz! To ten typek, co nas śledzi!

(Ferb pokazuje Fineaszowi śledzącego mężczyznę, który idzie chodnikiem po drugiej stronie ulicy)

Ferb: Mam pomysł.

(Lewa ręka Ferba zaczyna świecić zieloną poświatą, a po chwili chłopak robi zamach tą ręką. Mężczyzna przewraca się, a Fineasz łapie Ferba za rękę i teleportuje się z nim. Pojawiają się po drugiej stronie ulicy tuż obok śledzącego mężczyzny. Fineasz klęka przed nim i wytwarza w ręce plazmogranat)

Fineasz: Okej, masz 10 sekund, żeby powiedzieć, kim jesteś!

(Tymczasem w G-Tech'u, w pokoju Baljeet'a. Zaskoczony chłopak stoi tuż przed swoją dziewczyną)

Summer: Baljeet, rozmawiałam z rodzicami. To, co się tutaj dzieje, jest straszne. Rodzice się o mnie tutaj boją, bo przez tę całą bionikę szkoła jest niebezpieczna. Też się boję chodzić po tym budynku. Dlatego chcę wrócić do szkoły w Waszyngtonie i do moich rodziców. Baljeet, przepraszam.

(Summer przytula się do chłopaka)

Baljeet: Ale co będzie z nami?

Summer: Coś wymyślimy...

(Napisy końcowe)

(Izabela siedzi w swoim pokoju i odrabia lekcje. W pewnym momencie odrywa się od pracy domowej i nad czymś myśli)

Izabela: Hmmmm... chyba o czymś zapomniałam...

(Tymczasem w Polsce, w magazynie. 3patryk3 i Sara124 budzą się. Zauważają, że są zamknięci w pudle, gdzie światło dochodzi tylko przed jedną z dziur w bocznej ścianie)

3patryk3: Co ja tutaj robię?

Sara124: Kto nas tutaj zamknął? Na pomoc!

3patryk3: Czemu mam takie wilgotne usta?

Sara124: Ja też mam...

3patryk3: Czy myślisz, że ktoś nas...?

Sara124: Oby nie.

Narrator: Część dalsza nastąpi.

KONIEC

Piosenki

Inne informacje

  • Dopiero pod koniec odcinka autor zorientował się, że Amerykanie mieliby problemy z dogadaniem się z Polakami (ze względu na język), więc tak też odcinek zostawił;
  • Początkowo Moranica miała zostać ożywiona na jej własnym pogrzebie przez ministrów Proczadzikowości Polskiej;
  • Po opublikowaniu odcinka autor zorientował się, że zapomniał o wątku Izabeli i Zack'a, którzy znaleźli w magazynie nielegalną broń
Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.