FANDOM


Uwaga! Strona może zawierać treści nieodpowiednie dla Twojego wieku.
SzI1
Szkoła z internatem

Sezon pierwszy
I weź tu nie zgłupiej

Szkoła z internatem
Szkoła z internatem
Logo serii
Twórca: Sebolaaa
Sezon: pierwszy
Numer odcinka: 12 (w sezonie)

12 (w serialu)

62 (w historii)

Angielski tytuł: So don't grow stupid
Chronologia
Poprzedni: Vida após a morte
Następny: Gra dla arachnofobów
Słuchajcie, wy jednożyciowe trójwymiarowe pięciozmysłowe pacynki! Przez miliardy lat tkwiłem we własnym śmierdzącym wymiarze, czekając aż będę mógł zasiedlić nowy świat! Jestem Bill Literka, ale możecie mnie nazywać "Panem i Władcą Całej Nieskończoności"!
- Bill Literka

Jest to zwykły odcinek Seboliii.

Opis

Miami nawiedza Bill Literka, który zakazuje mieszkańcom używania litery "a" w swoich wypowiedziach.

Bohaterowie

Scenariusz

(Miami. W mieście jest ciemno, a niebo jest brązowe. Na nim jest ogromna kolorowa dziura w kształcie litery "X". Na środku tej dziury widać jednooką istotę w kształcie kwadratu, która nosi kapelusz i ma założoną muszkę. Istota ta śmieje się złowieszczo)

Istota: Och, nareszcie! To się nareszcie, nareszcie dzieje!

(Istotę otaczają czerwone tkanki, a po chwili wokół niej pojawia się żelazna "zbroja")

Istota: Czyżbym zmieniał formę? Nie mam nic przeciwko!

(Istota znika, pozostawiając po sobie jedynie białą kwadratową figurę, wytwarzającą białe oślepiające światło. Tymczasem na dachu G-Tech'u. Wszyscy bohaterowie z przerażeniem spoglądają na niebo. Nagle nad budynkiem pojawia się ta istota, śmiejąc się złowieszczo)

Istota (niskim głosem): Słuchajcie, wy jednożyciowe trójwymiarowe pięciozmysłowe pacynki! Przez miliardy lat...

(Głos istoty zmienia się na wysoki, a sama postać staje na dachu)

Istota: ... tkwiłem we własnym śmierdzącym wymiarze, czekając aż będę mógł zasiedlić nowy świat! Jestem Bill Literka, ale możecie mnie nazywać "Panem i Władcą Całej Nieskończoności"!

(Przerażeni uczniowie i pracownicy G-Tech'u odsuwają się do tyłu)

Bill: Teraz to moje miasto!

(Na przód grupy wychodzi Zoltan)

Zoltan: Posłuchaj mnie uważnie, ty czworokątny kolego! Jako właściciel największej firmy na świecie domagam się, abyście wynieśli się stąd!

Katy: No! Nie chcemy tu jednookich!

Brenda: Nie lubimy nietutejszych!

(Bill śmieje się, a po chwili z jego oka wydostaje się macka, która chwyta Zoltana i wciąga go do oka Bill'a)

Brenda i Katy: ZOLTAN!!!

(Bill odwraca się i spogląda na miasto)

Bill: Pora tutaj trochę przemeblować. Przydałby mi się jakiś własny potężny zamek!

(Bill unosi ręce do góry, a w centrum miasta spod ziemi uwalnia się olbrzymi sześcian. Robiąc potężną dziurę w ziemi i niszcząc okoliczne budynki, unosi się w niebo i zatrzymuje się tuż pod dziurą na niebie)

Bill: I co powiecie na bąbelki czystego szaleństwa?

(Bill znowu unosi ręce do góry, a znikąd pojawiają się kolorowe kule. Jedna z kul przelatuje przez Buforda. Buford zaczyna krzyczeć, a po chwili zrywa koszulkę)

Bill: To będzie impreza bez końca! Czas nie istnieje...

(Wszystkie zegarki zatrzymują się, a lecące ptaki stają w powietrzu)

Bill: ... a znaczenie nie ma znaczenia! Egzystencja wywinęła orła, a ja rządzę niepodzielnie! Jako król i władca tego wymiaru, zakazuję wymawiania wszystkiemu, co w nim jest, pierwszej litery alfabetu! Witajcie wszyscy w prawdziwym Szałmageddonie!

(Czołówka)

Głos: Gdzieś w Stanach Zjednoczonych...

Daleko od Danville,

Gdzieś w Miami,

W szkole miliardera, naukowca Zoltana Davenporta,

Gdzieś w środku ukrywają się,

Najwięksi geniusze świata!

Fineasz i Ferb: To my!

(Pojawia się winda, a na niej narysowane liczby i znaki matematyczne, wychodzi ze środka Fineasz)

(Obok jest winda, na której są narysowane narzędzia, wychodzi ze środka Ferb)

(Piętro niżej na windzie są narysowane instrumenty, ze środka wychodzi Fretka)

(Obok z windy na której narysowane są wynalazki i znaki cechujące zło, wychodzi Dundersztyc)

(Wszyscy wymienieni bohaterowie pojawiają się przed budynkiem szkoły)

Narrator: Szkoła z internatem według Billa Literki.

(Koniec czołówki)

Narrator: I weź tu nie zgłupiej.

(Przed G-Tech'em. Na ulicy stoi stoi samochód. Na miejscu kierowcy siedzi Katy, a Brenda stoi obok samochodu. W stronę pojazdu biegnie Zack i idzie Briana)

Brenda: Synek, szybciej! Musimy stąd uciec!

(Zack wskakuje na tylne siedzenia)

Brenda: Córciu, pospiesz się! Nie możemy tyle tu być.

(Briana w końcu dochodzi do samochodu i wsiada do tyłu. Brenda wsiada do przodu i zamyka drzwi)

Brenda: Jedź!

(Samochód rusza i z olbrzymią prędkością jedzie. Brenda odwraca się do tyłu)

Brenda: Okej, dzieci, nie mówcie nic! Tobie, córciu, nie muszę mówić. Synek, nie wolno ci buzi... kurde, synonim, szybko!

Katy: Wietrzyć?

Brenda: O! Synek, nie wolni ci buzi wietrzyć!

Zack: Wietrzyć? Co to zn...

Brenda: SIEDŹ CICHO! Nie próbuj jej otworzyć. Rozumiesz?

(Zack nie reaguje)

Brenda: Ufff...

Brenda (w myślach): Teraz muszę coś zrobić, by ta głupia małpa powiedziała "a".

Brenda: Kejt, gdzie jedziemy?

Katy: Nie wiem, gdziekolwiek! Ukryjemy się gdzieś i zrobimy nowy język bez tej litery.

Brenda (w myślach): Skubana...

Katy: Brenduś?

Brenda: Hmmm?

Katy: Może pojedziemy... kurde, wyszło mi z głowy pojęcie. To są ulice, przy których nie są umieszczone domy i inne budynki, i się nimi szybko jedzie.

Brenda (w myślach): Autostrada? Gówniara jedna z niej...

(Brenda chwilę się zastanawia)

Brenda: Hmmm... chodzi ci o drogę ekspresową?

(Tymczasem na dachu G-Tech'u. Fineasz, Ferb, Izabela, Baljeet i Buford stoją i patrzą się na sześcienny pałac na niebie. Niedaleko nich lata sobie Bill)

Buford: E, Bill! Lub może - debil!

(Bill odwraca się w stronę budynku i podlatuje do piątki bohaterów)

Bill: Czego?

Buford: Co niby będzie, jak powiem tę wzbronioną literę?! Analfabeta, adrenalina, Australia, akacja!

Baljeet: Wow, Buford, ty wiesz o istnieniu tych słów? Umiesz w ogóle w ich definicje?

Buford: Nie. No, panie kwadracie, to co mi zrobisz?

Bill: Hmmm... w moim pałacu jest naprawdę dużo miejsca dla więźniów.

(Z oka Bill'a wydostaje się macka, która łapie Buforda. Bill leci do swojego pałacu)

Fineasz: Musimy szybko wymyślić, co zrobić, by zniszczyć tego czworokątnego.

Ferb: Chyba tutaj nie słyszy, co mówimy.

Bill: SŁYSZĘ CAŁY ŚWIAT!

(Z pałacu wydostaje się macka, która dociera do dachu G-Tech'u, gdzie łapie Ferba i zaciąga go do pałacu)

Fineasz: FERB!!!

Izabela: Musimy się do tego budynku wedrzeć! Tylko potrzebny pomysł... Skoro Bill słyszy wszystko, to...

(Fineasz wyjmuje z kieszeni kartkę i długopis)

Izabela: Fin, ty geniuszu!

(Tymczasem niedaleko Miami. Samochód Katy jedzie. Mijają znak "Miami żegna i zaprasza ponownie", na którym mazakiem jest dopisane przed "zaprasza" słowo "nie". Katy w samochodzie odwraca się do Zack'a i Briany)

Katy: Wszystko dobrze?

Briana: Może być.

Brenda: Kejt...

Katy: Niczego nie potrzebujecie?

Brenda: SPÓJRZ PRZED SIEBIE!

(Katy spogląda na drogę i zauważa, że wjeżdżają w kilka kolorowych kul. Nagle Brenda, Katy i Briana zamieniają się w mężczyzn, a Zack staje się kobietą)

Brenda: To dziwne.

(Po chwili wszyscy wracają do swoich płci, ale stają się postaciami z Minecraft'a. Chwilę później stają się prawdziwymi postaciami, ale Brenda z Katy oraz Zack i Briana zamieniają się twarzami. Po chwili wszyscy wracają do normalności i wyjeżdżają z ostatniej kuli. Katy skręca i uderza w znak drogowy. Wszyscy oprócz Briany wysiadają, ciężko oddychając.

Katy: Ojeju, to było potworne!

Briana: Mnie to było obojętne.

Brenda: Ale...

Katy: NARESZCIE! POWIEDZIAŁAŚ "A"!

Brenda: Kuźwa...

Zack (kicha): A... psik!

(Bohaterowie dostrzegają zmierzającą z Miami w ich stronę mackę, która po chwili chwyta Brendę, Katy i Zack'a, po czym zabiera ich do pałacu)

Briana: Meh, wszystko mi jedno.

(Tymczasem na dachu G-Tech'u. Fineasz, Izabela i Baljeet rozmawiają. Baljeet staje na krawędzi budynku, a tuż za nim Fineasz i Izabela)

Baljeet: Ataratanamapana!

(Z pałacu wychodzi macka, która chwyta Baljeet'a. Fineasz i Izabela szybko łapią się macki i we trójkę lecą nad miastem w stronę pałacu. Gdy wlatują do niego, Fineasz i Izabela puszczają się macki i lądują na podłodze jakiegoś bardzo wysokiego, ale wąskiego korytarza)

Izabela: Jesteśmy w środku. I co potem?

Fineasz: Kurde... nie wymyśliliśmy nic. Improwizujemy?

Bill: Proszę, proszę... ktoś się wdarł do mojego pałacu.

Izabela: Eeee... nie, my przybyliśmy, bo... eee... ktoś dzwonił po pizzę!

Bill: To niby gdzie jest ta pizza?

Fineasz: Kiepsko improwizujesz.

Izabela: Dopiero się uczę.

(Z oka Bill'a wydostaje się macka, która chwyta Fineasza i Izabelę)

Bill: Pozwolicie, że wsadzę was do przytulnej celi.

(Bill wsadza Fineasza i Izabelę do niskiej i drobnej celi)

Fineasz: Mogłeś się bardziej postarać z tymi celami. Strasznie tu ciasno.

Bill: Wiem. W tym korytarzu chcę pomieścić cały świat.

(Bill znika)

Fineasz: Bill! Czekaj, mam jedno ważne pytanie!

(Bill pojawia się znowu)

Bill: Czego? Gadaj!

Fineasz: Czy jako istota znajdująca się w tym wymiarze nie powinieneś też nie wymawiać litery "a"?

(Bill robi się czerwony jak burak)

Bill: To wcale tak nie działa.

(Bill zamienia się w sześciokąt foremny)

Bill: Zaraz, co się dzieje?

(Bill rozpada się na kawałki, jednak po chwili wraca do kształtu kwadratu)

Bill: Zaraz wybuchnę!!!

(Bill wybucha, niszcząc cały pałac)

(Napisy końcowe)

(Brenda budzi się)

Brenda: Uffff! Całe szczęście, że to był tylko zły sen. Prześpię się jeszcze trochę.

(Brenda kładzie się z powrotem spać. Tymczasem za oknem odbywa się prawdziwy Szałmageddon)

KONIEC

Piosenki

Inne informacje

  • Początek odcinka jest inspirowany początkiem odcinka Dziwnogeddon część 1 serialu "Wodogrzmoty Małe";
  • Pomysł na odcinek pochodzi ze snu autora
Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.