FANDOM


Uwaga! Strona może zawierać treści nieodpowiednie dla Twojego wieku.
SzI1
Szkoła z internatem

Sezon pierwszy
Przerażająca Avery: Wizyta w internacie

Szkoła z internatem
Szkoła z internatem
Logo serii
Twórca: Sebolaaa
Sezon: pierwszy
Numer odcinka: 17 (w sezonie)

17 (w serialu)

67 (w historii)

Angielski tytuł: Creepy Avery: Visit in Miami
Chronologia
Poprzedni: NYO
Następny: Sztuka przetrwania
Odrobina środków podniecających nie zaszkodzi...
- Katy podczas robienia herbaty dla Zoltana

Jest to zwykły odcinek Seboliii.

Opis

W Danville ktoś wmawia Avery, że Irving dostał się do szkoły z internatem, więc przylatuje do Miami, żeby wymusić od Fineasza i Ferba coś na ten temat. Ten dzień przemienia się w piekło.

Bohaterowie

Scenariusz

(Miami. Obok G-Tech'u stoi ogromny dźwig budowlany, a na szczycie G-Tech'u znajduje się wiele metalowych płyt. Pracuje tam mnóstwo budowlańców. Na środku apartamentu Davenportów stoi bieżnia, na której biegnie Zack. Nagle do apartamentu wchodzi Zoltan ubrudzony farbą)

Zoltan: Zack? Co ty wyprawiasz?

Zack: Kumpel zaprosił mnie na maraton.

Zoltan: Z tego, co słyszałem od jego rodziców, jest to maraton filmowy.

Zack: Czyli co? Będziemy oglądać filmy, równocześnie biegnąc?

(Nagle ze swoich sypialni wychodzą Brenda i Katy)

Brenda: Zoltan? Czemu jesteś cały w farbie?

Zoltan: Byłem na górze zapytać się o kilka elementów budowy. No i zleciała na mnie z góry farba. W puszcze. I teraz głowa mnie boli.

Katy: Oooo... chodź, Zoltuś, pomogę ci, rozmasuję ci główkę, wypiorę ci rzeczy.

(Katy podchodzi do Zoltana. Jedną ręką łapie jego dłoń, a drugą - masuje jego głowę. Razem idą do łazienki. Kiedy przechodzą obok Brendy, Katy pokazuje jej język, a Brenda przewraca oczami)

(Czołówka)

Głos: Gdzieś w Stanach Zjednoczonych...

Daleko od Danville,

Gdzieś w Miami,

W szkole miliardera, naukowca Zoltana Davenporta,

Gdzieś w środku ukrywają się,

Najwięksi geniusze świata!

Fineasz i Ferb: To my!

(Pojawia się winda, a na niej narysowane liczby i znaki matematyczne, wychodzi ze środka Fineasz)

(Obok jest winda, na której są narysowane narzędzia, wychodzi ze środka Ferb)

(Piętro niżej na windzie są narysowane instrumenty, ze środka wychodzi Fretka)

(Obok z windy na której narysowane są wynalazki i znaki cechujące zło, wychodzi Dundersztyc)

(Wszyscy wymienieni bohaterowie pojawiają się przed budynkiem szkoły)

Narrator: Szkoła z internatem.

(Koniec czołówki)

Narrator: Przerażająca Avery: Wizyta w internacie.

(W windopokoju Fineasza i Ferba. Chłopcy odrabiają lekcje. Nagle okno zostaje zasłonięte zasłoną. W pokoju robi się ciemno)

Fineasz: Co się dzieje?

(Z sufitu wysuwa się płaski telewizor)

Fineasz: Ferb, to nie jest śmieszne.

Ferb: Ale ja nic nie robię.

(Telewizor uruchamia się, a na jego ekranie pojawia się ktoś w masce Jigsaw'a (postać od cytatu "Zagrajmy w grę"))

Ktoś (męskim głosem): Zagrajmy w grę!

Ferb: Kim ty jesteś?

Ktoś (męskim głosem): Nie poznajecie mnie?

(Osoba zdejmuje maskę. Okazuje się nią Avery Cameron)

Fineasz: Avery? Czego ty znowu od nas chcesz?

Avery: Wiem, że jest u was mój Irviś!

Ferb: Co?! Kto ci powiedział coś takiego?

Avery: Słyszałam w Danville. Podobno dostał się do tej szkoły!

Fineasz: To nieprawda.

Avery: Nie oszukujcie mnie! Powiedzcie mi, gdzie on jest!

Ferb: Nie wiemy. Na pewno nie ma go tutaj.

Avery: Tak się bawicie? Dobra!

(Avery wciska jakiś przycisk. W windopokoju dwie przeciwległe ściany zaczynają się do siebie zbliżać. Fineasz i Ferb zaczynają krzyczeć)

Avery: Nikt was tutaj nie usłyszy.

(Ferb rzuca się na drzwi windy, wciskając przycisk. Drzwi nie otwierają się)

Avery: Zablokowałam drzwi od windy. Okno też. Powiecie mi, gdzie jest Irving, albo zostanie z was miazga.

(Tymczasem w apartamencie Davenportów. Zoltan bez koszulki siedzi na zamkniętym sedesie, patrząc jak Katy pierze jego ubranie)

Zoltan: Dzięki.

Katy: Nie ma sprawy. Może zrobię ci ciepłej herbaty?

Zoltan: O, dobry pomysł.

(Zoltan i Katy idą do kuchni. Zoltan siada przy stole, a Katy zaczyna robić herbatę. Rozmawia z byłym mężem, który nawet nie zauważa, jak Katy wyciąga coś z kieszeni)

Katy (szeptem): Odrobina środków podniecających nie zaszkodzi...

(Katy wlewa do herbaty kilka kropel środku podniecającego. Kobieta podchodzi do stołu i podaje Zoltanowi herbatę, a ona sama siada na krześle. Zoltan zaczyna pić herbatę)

Katy: A wiesz... czasem myślę, że to był jednak zły pomysł z tym rozwodem.

Zoltan: Wzwodem?

Katy: Rozwodem!

Zoltan: Aaa... też czasem mi to przychodzi mi do głowy.

Katy: Chciałabym się czasem poczuć jak za tych lat. Gdy byliśmy jeszcze razem... młodzi... pełni energii...

Zoltan: A ja wolę być dorosły.

Katy: Ale zawsze można wrócić do wieku dziecięcego i... pobawić się.

(Na twarzy Zoltana pojawia się uśmiech)

Zoltan: Pobawić? W co?

(Katy przystawia usta do ucha Zoltana)

Katy (szeptem): Zobaczysz...

Zoltan: A gdzie chcesz się pobawić?

Katy (szeptem): W sypialni.

Zoltan: Uuuu... Chęt... zaraz, ale mam żonę! Tak bardzo bym chciał, ale nie mogę.

Katy (szeptem): Brendzia o niczym się nie dowie. Jest na mieście. Zack pojechał do kumpla na maraton filmowy, a Brianę i tak to nie będzie obchodziło. No chodź...

(Zoltan wstaje)

Zoltan: Zatem ruszajmy do sypialni!

Katy: To idź się przygotuj, ja za chwilę będę, umyję tylko kubek.

(Zoltan biegnie do sypialni. Gdy już tam wchodzi, Katy wyciąga telefon i pisze SMS-a)

Katy: Niech no tylko Brenda tutaj przyjdzie... Ale będzie ubaw. Haha!

(Tymczasem w windopokoju Finesza i Ferba. Ściany są coraz bliżej, a meble, które stały po różnych stronach pokoju, prawie stykają się ze sobą. Fineasz odpycha lewą ścianę, a Ferb - prawą)

Avery: To powiecie mi, gdzie mój Irviś?

Fineasz: Ale my naprawdę nie wiemy, gdzie on jest!

Avery: Nie kłamcie! Wiem, że wiecie!

Ferb: A my wiemy, że ty nie wiesz, że my nie wiemy.

Avery: Uchhh...

Fineasz: Mam pomysł!

(Fineasz wyciąga telefon)

Avery: Phii... wyłączyłam wam internet w pokoju, zasięgu też nie macie.

Fineasz: Ale mamy Teddy'ego!

(Na ekranie telefonu pojawia się Teddy)

Teddy: Kto mnie wołał?! Właśnie czytałem skrypt tej nowej znanej gry. Zawsze o tej godzinie czytam skrypty gier komputerowych, delektując się przy tym ciasteczkami.

Fineasz: Teddy, zostaliśmy uwięzieni przez wariatkę, która chce nas tutaj zmiażdżyć ścianami.

Teddy: I dobrze, o dwóch półgłówków mniej na tym świecie. Choć z drugiej strony, Zoltan mnie zabije, gdy coś się stanie jego uczniom.

(Okno odsłania się, a ściany wracają na swoje miejsce)

Avery: Ej! Ale jak chcecie się tak zabawić... zawsze mogę w końcu odczepić wasz windopokój od budynku.

Fineasz: O nie, nie zrobisz tego!

(Nagle Fineasz i Ferb spadają na ścianę, a z nimi wszystkie meble. Chłopcy spoglądają na okna i zauważają, że windopokój leci w dół. Avery się śmieje)

Teddy: Ja znikam, nara!

(Teddy znika z ekranu telefonu. Tymczasem w apartamencie Zoltana. Zoltan i Katy leżą w jednym łóżku. Cali są spoceni)

Zoltan: Uuuuch... powiem ci, że dawno nie przeżyłem czegoś tak niesamowitego! Z Brendą w łóżku wieje nudą.

Katy: Też dawno nie przeżyłam czegoś takiego.

(Nagle drzwi otwierają się i do środka wpada Brenda)

Brenda: Przyszłam po tę... CO TU SIĘ DZIEJE?!

(Zoltan czerwienieje jak burak, a Katy uśmiecha się)

Zoltan: My... Brenda, przepraszam cię, ale...

Brenda: Nic nie mów, przecież wiem, że to nie twoja wina. To ta jeb...

(Wypowiedź krzyczącej Brendy zagłusza praca maszyn na szczycie budynku. Trwa to około pół minuty)

Brenda: ...rdolona!

Katy: Brendziu, czemu tak o mnie...

Brenda: Dosyć mam k**a życia w tych pie******ych kłamstwach. Zoltan, powiem ci prawdę, bo rodziny okłamywać nie wolno. Ta kosmicznie pop******ona k***a chce cię odzyskać, bo jej k***a zależy tylko na twoich pieniądzach.

Katy: Zoltan, to nieprawda! Ona kłamie. Brendziu, o co ci chodzi?

Brenda: Uuuuch... mam cię już po dziurki w nosie, k***a mać! Gdybyś tylko chciała z Zoltanem zabawić się w łóżku, nie napisałabyś do mnie, żebym przyszła do apartamentu po pie****oną koszulę, którą Zoltan chce wymienić na o jeden k***a rozmiar większą.

(Katy czerwienieje)

Zoltan: Katy?

Brenda: Mam nawet na telefonie tę wiadomość, możesz ją zobaczyć.

Zoltan: Nie muszę... ja ci wierzę. Katy!

(Katy przełyka nerwowo ślinę)

Zoltan: Pakuj swoje rzeczy i wynoś się stąd!

(Katy robi się czerwona jak osa)

Katy: Jeszcze tego k***a pożałujecie! Nigdy wam tego nie daruję, nigdy, k***a!

(Katy, mocno stąpając, wstaje z łóżka. Bez żadnej bielizny wychodzi z sypialni, trzaskając drzwiami. Po chwili jednak wraca i pluje Brendzie w twarz)

Katy: Psia krew!

(Katy wychodzi, a zadowolona Brenda wyciera ślinę z twarzy. Tymczasem w windopokoju Fineasza i Ferba, który spada)

Fineasz: Szybko! Ferb, musimy coś wymyślić!

Ferb: Obawiam się, że w ciągu kilku sekund nic nie zrobimy.

(Nagle windopokój zwalnia, a po chwili staje na ziemi)

Fineasz: Co się stało?

Ferb: Ach, no tak! Zoltan zamontował w każdym windopokoju maszynę, która zwalnia pokój przed zetknięciem z ziemią.

(Fineasz i Ferb wstają)

Fineasz: Coś jak w Harry'm Potterze? To zaklęcie, które sprawiało, że spadając, zatrzymywali się pół metra nad ziemią?

Ferb: Tak, dokładnie.

Avery: Uuuuch... już ja wam dam! GDZIE JEST MÓJ IRVIŚ?! GADAĆ!

Fineasz: Eeee... a nie próbowałaś do niego zadzwonić?

Avery: Nie odbiera, dzwoniłam do niego 376 razy.

Ferb: A próbowałaś namierzyć jego telefon?

Avery: Eeee... coś przerywa, kończę.

(Avery rozłącza się)

Fineasz: O, stary, dobre! Uratowałeś nas.

Ferb: Niby tak... ale trochę się głupio czułem, bo wydałem Irvinga.

(Tymczasem w apartamencie Davenportów. Wciąż naga Katy pakuje swoje rzeczy. Nagle kobieta zauważa, że zostawiła swoje ubrania w sypialni Zoltana. Postanawia do niego pójść. Otwiera drzwi od swojego pokoju. Od razu potyka się i ląduje na jakiejś płaskiej zjeżdżalni wodnej)

Katy: AAAA!!! Co to jest?!

(Katy dostrzega, że zjeżdżalnia prowadzi do otwartego okna. Brenda stojąca obok zjeżdżalni szybko przypina do brzucha Katy jakiś pas, do którego przyczepiony jest hak)

Katy: AAAAA!!! Na pomoc!

(Katy wylatuje przez okno. Po chwili zaczepia się hakiem do dźwigu budowlanego. Z okna wyglądają Zoltan i Brenda, którzy śmieją się)

Katy: Nienawidzę was!

Brenda: To kara za twoje zachowanie. Będziesz tak wisiała na wysokości 200 metrów!

Katy: Uuuuch... jak tylko zejdę z tego dźwiga, to się zemszczę!

(Nagle za Zoltanem i Brendą staje Zack)

Zack: Co tu się dzieje?

(Zoltan i Brenda krzyczą z przerażenia, odwracając się)

Zoltan: Zack?! Nie miałeś być na maratonie filmowym u kolegi?

Zack: Telewizor mu się zepsuł. Czemu Katy wisi na dźwigu?

Brenda: Bo... eeee... ona chciała sobie tak powisieć.

Zack: A, okej.

(Zack odwraca się i odchodzi)

Zoltan: 10 minut temu mi powiedziałaś, że rodziny się nie okłamuje.

Brenda: Echhhh... racja...

(Brenda bierze głęboki wdech)

Brenda: Zack! Musimy pogadać.

Zack: Okej.

(Brenda i Zack siadają przy stole)

Brenda: Chodzi o to, że...

Zoltan: Jasna cholera! Czyj windopokój leży na ziemi?!

(Zoltan szybko wsiada do windy i zjeżdża na parter G-Tech'u)

Brenda: Chodzi o to, że... ja i twoja matka najlepiej się nie dogadujemy. Udawałyśmy przed wszystkimi najlepsze przyjaciółki.

Zack: Dlaczego mi nie powiedziałaś?

Brenda: Bo nie chciałam ci zrobić przykrości tym, że ja i twoja prawdziwa mama jesteśmy wrogami.

Zack: Rozumiem...

Brenda: Mam nadzieję, że się na mnie gniewasz.

Zack: W końcu chciałaś dla mnie dobrze.

Brenda: Czyli mi wybaczysz?

Zack: Tak.

(Brenda z całej siły ściska Zack'a)

Brenda: Kocham cię.

(Napisy końcowe)

(Noc. Katy wciąż wisi na dźwigu)

Katy: A niech tych wszystkich Davenportów piorun trafi... Wiem, spróbuję do kogoś zadzwonić!

(Katy sięga do kieszeni po telefon, ale przez przypadek wypuszcza go i urządzenia spada na ziemię)

Katy: Jak spotkam kiedyś Brendę, to ją zamorduję gołymi rękoma!

(Katy słyszy rozmowę robotników pracujących na szczycie budynku)

Robotnik 1: Ej, co mam zrobić z tą rozwaloną cegłą?

Robotnik 2: A weź ją gdzieś wyrzuć.

(Nagle Katy dostaje w głowę cegłą)

Katy: Ja tu wciąż jestem!!! Niech mnie ktoś w końcu zdejmie!

(Zoltan i Brenda obejmują się, przyglądając się zza okna wiszącej Katy)

Zoltan: Echhh... pomyśleć, że kiedyś była moją żoną. Taka wredota, dla której liczą się tylko pieniądze. Ale na szczęście teraz mam kochającą żonę, której mogę zaufać.

Brenda: Tak... możesz zaufać.

KONIEC

Piosenki

Inne informacje

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.