FANDOM


Wesołe miasteczko

Story
FiF STORY
STORY 6

"Wesołe miasteczko"

Twórca: funnyFranky
Sezon: 1
Numer odcinka: 6
Opublikowano: 23 kwietnia 2014
Chronologia
Poprzedni: Deszczowa piosenka
Następny: Stary znajomy
Danny, dzięki pomysłowi Ferba, ma zamiar spotkać się z swym przyjacielem z Grandville, Marcusem. Zielonowłosy postanawia jej towarzyszyć w wyprawie do Wesołego Miasteczka.

Doktor D wraz ze swą partnerką postanawiają porwać okoliczne dzieci i zmienić w wiernych im poddanych.

Bohaterowie

Fabuła

Część 1

Phineas i Ferb siedzieli pod drzewem, delektując się ciepłym, słonecznym, letnim dniem. Po całych dwóch dniach ulewnego deszczu, nareszcie się przejaśniło i chłopcy chcieli wchłonąć jak najwięcej promyków słońca, tak na zapas.

Wcześniejsze plany budowy katapulty zeszły na manowce, ponieważ cale drewno z pobliskiego tartaku zamokło i do niczego się nie nadawało. Tak więc chłopcy nie mieli jeszcze planów na dzisiejszy dzień.

Bramka ogródka otworzyła się i na podwórko weszła Danny cala rozpromieniona. Chłopcy spojrzeli na nią nieobecnym wzrokiem.

- Cześć Danny... - powitał ja wolno Phineas.

- Cześć chłopaki - odparła dziewczyna radosnym i pełnym życia głosem.

- Dzisiaj jeszcze... - zaczął czerwonowłosy.

- Nic nie wymyśliliście - dokończyła za niego brązowowłosy. - Widzę. Ale to nawet dobrze się składa. Przyszłam zaprosić was do Wesołego Miasteczka.

- Wesołe Miasteczko? - powtórzył Phineas.

- Tak, umówiłam się tam z Marcusem...

Ferb ożywił się.

- Z Marcusem? - zapytał pospiesznie.

- Tak, posłuchałam twojej rady Ferb...

- Mojej rady? - zdumiał się zielonowłosy.

- Tak, i zadzwoniłam do Marcusa. Pogadaliśmy i od razu zrobiło się mi weselej. Powiedział, że przyjedzie w weekend do Danville i zapytał czy nie miała bym ochoty się z nim spotkać w Wesołym Miasteczku. Więc się zgodziłam.

- Zgodziłaś? - Ferb zdumiał się jeszcze bardziej.

- Tak, omówiliśmy się dziś o 10 pod diabelskim młynem. Nie widzieliśmy się już parę tygodni. Jestem taka podekscytowana.

- Podekscytowana?

- Tak. To jak idziecie?

- Idziecie? - zapytał Phineas wyrwany z czegoś w rodzaju snu na jawie.

- Ze mną, do miasteczka. Poznam was z Marcusem - odparła Danny.

- Aaa... Ja nie mogę - odparł czerwonowłosy. - Na 11 mam wizytę u dentysty, ale później wpadnę.

- A ty Ferb? Pójdziesz ze mną?

Ferb skina głową na znak, że z chęcią pójdzie z Daniellą do Wesołego Miasteczka.

- To super! - ucieszyła się dziewczynka . - Chodźmy, Marcus już pewnie czeka! Poznasz go, na pewno się polubicie. To naprawdę niesamowity chłopak.

Ferb wstał i razem z Danny wyszedł z ogródka.

- Bawcie się dobrze! - krzyknął za nimi Flynn. - Ej, gdzie jest Perry?

Perry i Penny siedzieli już dłuższy czas na fotelach czekając na odprawę. Perry bawił się palotką, a Penny czytała komiks o Agencie Spiku.

Dziobaczka przerzuciła kolejna stronę komiksu i zapytała spokojnie partnera.

- Jak myślisz, Monogram się spóźnia, czy to tym razem przez Carla?

- Stawiam dziesięć dolców na to, ze Monogram znów zaspał - odparł Perry po raz piąty nie trafiając piłeczką w paletkę.

- Wchodzę. Daję dychę, że Carl nawalił.

Agenci podali sobie łapy i wrócili do swych zajęć z przed chwili.

Kilka minut później na ekranie pojawił się Monogram. Był lekko spocony, miał okopcona twarz i brakowało mu połowy brwi.

- Witam Agenci - zaczął. - Przepraszam za spóźnienie, ale Carl podpalił kamerę.

Perry podał ukradkiem Penny dziesięć dolarów.

- To nie moja wina Majorze - wykrzyknął Carl zza kamery. - Ona sama stanęła w płomieniach kiedy ją podłączyłem.

- Nie dyskutuj ze mną Carl - powiedział srogo major i wrócił do odprawiania Agentów. - A więc, wasze dzisiejsze zadanie. Doktor Dundersztyc razem ze swoja zła wspólniczką widziani byli dziś w Wesołym Miasteczku na dachu jednej z karuzel. Nie wróży to nic dobrego.

- Może poszli się pobawić? - wypalił bez namysłu Carl.

- Już lepiej nic nie mów Carl...

- Dobrze. Przepraszam Majorze.

- Wasze zadanie to powstrzymanie ich cokolwiek planują.

- Lubię Wesołe Miasteczka.

- Carl...

- Już nic nie mowie majorze - powiedział pospiesznie stażysta i już się nie odzywał.

Dziobaki zasalutowały i wskoczyły do zupełnie nowego poduszkowca marki DS-Press. Wyleciawszy z bazy udały się do Wesołego Miasteczka.

Część 2

Danny i Ferb dotarli do Wesołego Miasteczka. Danny przez całą drogę nawijała o Marcusie i jego bohaterskich czynach. Gdyby nie fakt, że Ferb lubił jej słuchać, to już dawno wyrwał by sobie uszy i wrzucił do wulkanu.

Dzieci skierowały się w stronę diabelskiego młyna. Danny rozglądała się dookoła w poszukiwaniu Marcusa. W końcu dostrzegła go i rzuciła się mu na szyję.

- Marcus! Cześć!

- Cześć Danny! Stęskniłem się za tobą!

Danny puściła chłopaka. Wyglądał dokładnie jak na zdjęciu. Jego blond czupryna, lekko potargana, zaczesana była w prawa stronę, a promieniste zielone oczy na żywo były jeszcze bardziej promieniste. Chłopak miał na sobie fioletową bluzkę z kapturem na krótki rękaw i zielone spodnie trzy-czwarte. Przez szyję przewieszone miał staromodne słuchawki. Blondyn uśmiechał się radośnie na widok swej najlepszej przyjaciółki.

- Ferb to Marcus, Marcus to Ferb - przedstawiła sobie chłopców Daniella.

- Milo mi poznać - przywitał się zielonooki. - Danny mi o tobie opowiadała.

Ferb skinął głowa i podał rękę blondynowi.

- To może skoczymy na lody? - zapytał natychmiast gość z Grandville.

- Ferb masz ochotę? - zwróciła się do przyjaciela Danny.

Zielonowłosy skinął głową. Dzieci udały się do stoiska z lodami i każde zamówiło po olbrzymiej porcji. Usiadły przy stoliku i zaczęły je konsumować.

Danny w tym czasie opowiadała Ferbowi przygody, które razem z Marcusem przeżyli wspólnie w Grandville.

- ...i wtedy kaczuszka puściła Scotta i zeszła z wieżowca - zakończyła opowiadanie o gumowej kaczuszce.

Ferb cały czas wpatrywał się w Daniellę jak w obrazek. Wyglądała na bardzo szczęśliwa tym spotkaniem. Marcus również nie spuszczał Danielli z oka.

Dzieci zjadłszy lody, zaczęły się zastanawiać z jakiej atrakcji skorzystać najpierw.

- Chodźmy na kolejkę górską. Co wy na to? - zaproponowała Danny.

Chłopcy przytaknęli i wspólnie ruszyli w stronę rollercoastera. Gdy po długim wyczekiwaniu nadeszła w końcu ich kolej, wsiedli wspólnie do wagonika. Niestety dla Danny zbrakło miejsca.

- Spokojnie, pojadę następną - powiedziała brązowowłosa, a wagonik powoli ruszył.

Marcus zagadał do Ferba.

- Więc przyjaźnisz się z Danny?

Ferb skinął głową.

- I też jesteś wynalazcą?

Ferb skinął głową.

- Zawsze podziwiałem Danny za te jej zdolności. Jest naprawdę inteligentna. Co chwila coś buduje, ma nawet własną markę "DS-Press". Podobno też masz dziobaka?

Ferb skinął głową.

- Też jest taki dziwaczny jak ta cała Penny?

Ferb nie odpowiedział.

- Daniella uwielbia swojego dziobaka, uważa ja za przyjaciółkę. Czy mi się wydaje czy jesteś trochę małomó...

Reszta zdania została zagłuszona wrzaskiem, rozbawionych dzieci z sąsiednich wagonikach. Kolejka skończyła podjeżdżać pod strome wzniesienie i spadała teraz ostro w dół.

Po niesamowitej przejażdżce, chodź nie tak niesamowitej, jak ta Phineasa i Ferba, chłopcy wysiedli z kolejki i czekali chwilę na Daniellę. Gdy ich towarzyszka również skończyła przejażdżkę, wspólnie poszli skorzystać z innych atrakcji.

Udali się na diabelski młyn, do sali luster, a przy stoisku z rzucaniem do celu Marcus wygrał dla Danielli wielkiego, pluszowego misia.

Przez cały czas Danny zajęta była rozmowa z blondynem i Ferbowi poświęcała jedynie niezbędne minimum uwagi.

Około pierwszej Ferb w tłumie dostrzegł swojego brata. Razem z Izabelą stał przy stoisku z watą cukrową.

- Phineas nie powinieneś jeść nic przez najbliższe dwie godziny - oświadczyła Izabela ze zdecydowaniem i zabrała przyjacielowi olbrzymią porcję waty cukrowej.

- Kiedy ja jestem głodny - zawołał chłopak usiłując odzyskać swoją przekąskę.

- Nawet jeśli, to watą cukrową się nie najesz - powiedział dziewczyna i zaczęła powoli zajadać cukrowy obłoczek.

- Uch... Największy koszmar dziecka, być w Wesołym Miasteczku i nie móc nic jeść.

Phineas odwrócił się by odejść, gdy dostrzegł Ferba i Danny. Wspólnie z Izabelą podeszli do nich by się przywitać.

- Cześć wam - powitał ich, Phineas przyglądając się Izabeli pochłaniającej jego watę cukrową.

- Phineas, Izabelo poznajcie Marcusa - powiedziała Danny wskazując na chłopca stojącego obok niej.

- Hej - powitał ich blondyn.

- Cześć - zawołała Izabela odrywając wielką porcję waty.

- Idziecie z nami? - zapytała Danny. - Właśnie szliśmy do domu strachów.

- Jasne - odparł Phineas rad, że ktoś odwrócił jego uwagę od Izabeli.

Przyjaciele wspólnie ruszyli w kierunku atrakcji.

Perry i Penny dotarli właśnie poduszkowcem do Wesołego Miasteczka. Pojazd prowadził się jak marzenie, był bardzo zwrotny i cichy, i miał wbudowany uchwyt na kubki najnowszej generacji, a także mini radyjko.

- Muszę przyznać, twoja Danny zna się na majsterkowaniu - oświadczył Perry.

Dziobaki wylądowały na dachu karuzeli na której znajdywali się złoczyńcy. Agenci wysiedli cichutko z poduszkowca i okrążyli Dundersztyca i Taylor.

Doktor D odwrócił się i dostrzegł swojego nemezis.

- O Agent P - zawołał. - Wraz ze swoją partnerką przybyłeś by nas powstrzymać? Cóż, nie uda ci się to!

Heinz wcisnął przycisk na panelu sterowniczym i Agenci zostali związani łańcuchem.

- Świetnie - ucieszył się doktor D. - Wszystko idzie zgodnie z planem. Agenci związani, maszynka chodzi i już wkrótce zrealizujemy nasz plan. Pewnie zastanawiacie się drodzy Agenci, jaki to genialny plan stworzył tym razem genialny Doktor Heinz Dundersztyc i jego wierny giermek.

- Że kto?! - zawołała Taylor z oburzeniem. - że niby ja jestem twoim giermkiem?!

- Nie denerwuj się Taylor - powiedział Heinz uspokajająco. - Każdy kiedyś był czyimś giermkiem. Nawet ja.

- Nie jestem twoim giermkiem!!! - wybuchnęła złocznica.

- Więc niby kim jesteś? - zdumiał się Heinz.

- Jestem twoja wspólniczką. Zapomniałeś?!

- Dobrze już dobrze wspólniczko - powiedział brązowowłosy unosząc ręce w geście poddania. - Żartowałem z tym giermkiem, a ty naskoczyłaś na mnie jak lemur na soczyste mango.

- To przestań sobie ze mnie żartować - wykrzyknęła czarnowłosa wściekła jak osa. - I skończ z oglądaniem Animal Planet. Przerzuć się na coś konstruktywnego, typu Discovery Since.

- Będę sobie oglądał co zechcę! - oznajmił oburzony Heinz i założył ręce na piersi.

- Może zamiast unosić się dumą po raz czternasty w tym tygodniu, przedstawisz naszym gościom plan?

Doktor D zwrócił się do dziobaków.

- Kontynuując w miejscu w którym mi bezczelnie przerwano. Ja i mój... wspólnik, który swoją drogą bardzo często mi przerywa. Mam z nią tak non stop, zawsze musi wtrynić swoje trzy grosze!

- Heinz do rzeczy!

- Widzisz, widzisz z kim muszę pracować Perry panie dziobaku?! I nic tylko ciągłe zrzędzenie! Heinz zrób to, nie rób tamtego. Heinz dokręć śrubę, Heinz ugaś pożar. A mówiłam ci żebyś dokręcił śrubę! Mam po dziurki w nosie jej zrzędzenia!

- Heinz ja słyszę co ty krzyczysz do Agenta P!

Dundersztyc wystawił do Hanny język. Następnie zwrócił się ponownie do swojego nemezis.

- Więc stworzyliśmy wspólnie zupełnie nowy plan zawładnięcia Okręgiem Trzech Stanów. Mamy zamiar uprowadzić z Okręgu Trzech Stanów dzieci, które wychowamy na naszych złych poddanych! Cóż to plan długofalowy, ale z pewnością zakończy się sukcesem. Pewnie zastanawiasz się w jaki sposób tego dokonamy. Otóż ja z pomocą Hanny...

- Chyba Hanna z moja pomocą...

- Nie ważne. Zrobiliśmy pułapkę, w która schwytamy niczego niepodejrzewające pacholęta! Zapytasz mnie gdzie jest ta pułapka... Otóż... Stoisz na niej! Tak! Widzisz Perry panie dziobaku i ty Penny panno dziobak, ta karuzela to w rzeczywistości pułapka! Kiedy tylko zgromadzi się na niej odpowiednia ilość dzieci kraty opadną i udamy się do kryjówki daleko w górach, gdzie wpoimy im zło...

Część 3

O czwartej przyjaciele zwiedzili już prawie każdą atrakcję. Phineas zniknął przy stoisku z jedzeniem, a Izabela spotkała dziewczyny z Ogników i została by z nimi pogadać.

- To gdzie teraz? - zwróciła się Danny do pozostałych.

- Do wypróbowania pozostał nam tunel miłości - odparł Marcus zerkając na ulotkę, na której wykreślali kolejno wszystkie wypróbowane atrakcje.

- Więc chodźmy - zawołał brązowowłosa.

- Idźcie sami - odezwał się Ferb z rezygnacja. - Ja nie przepadam za takimi atrakcjami.

Danny chciała coś powiedzieć, jednak zielonowłosy odwrócił się i odszedł. Chłopak udał się w kierunku stoiska z jedzeniem. Przysiadł się do Phineasa pałaszującego olbrzymiego hamburgera.

- Co jest bratku? - zapytał czerwonowłosy z troska.

Ferb milczał przez chwile, nagle jednak zapytał.

- Phineas, powiedz mi, czy ty kochasz Izabelę?

Phineas zarumienił się po uszy.

- Czy ja... Czy kocham... I-Izabelę... czy kocham... ja? - wyjąkał czerwonowłosy. - Ja... A dlaczego pytasz?

- Nie ważne - odparł z rezygnacja zielonowłosy.

Ferb wstał by odejść, jednak Phineas chwycił go za rękę.

- Zaczekaj. Co cie trapi? Od paru dni jesteś jakiś nieswój.

Phineas wstał i odłoży hamburgera na bok.

- Widzisz... ja chyba się zakochałem - wyszeptał Ferb.

- No wiem, w Vanessie. Co nie? - zapytał czerwonowłosy.

- Nie, nie w Vanessie. Ona jest tylko moja koleżanką - oświadczył chłopak.

- To w kim? Chyba nie w Iz...

- Nie, no jasne, że nie - odparł szybko zielonowłosy.

Phineas odetchnął z ulgą.

- Więc w kim? - drążył dalej i wtedy, nagle coś sobie uświadomił. - Aaaa... Więc dlaczego jej nie powiesz? - zapytał brata.

- Bo nie jestem pewny... - odparł Ferb.

- Pewny czego?

- Pewny swoich uczuć, czy to na pewno... miłość...

- Jak to? - zdumiał się Phineas.

- Och, ty mnie nie zrozumiesz.

- Więc możne mi wytłumaczysz?

- Nie umiem obrać tego w słowa...

- Więc spróbuj chociaż...

Ferb zaczął śpiewać.

Za każdym razem gdy usłyszę jej głos, moje serce przyspiesza.

- Czy to miłość?

- Nie wiem.

Za każdym razem, gdy ją widzę to się śmieję.

- Ale czy to miłość?

- Tego nie wiem.

Kiedy jestem przy niej dziwnie się czuję,
A kiedy jej nie ma, choruję.

- Dlaczego?

- Tego nie pojmuję.

Lubię gdy się uśmiecha,

I gdy wymawia me imię...
Pragnę by była szczęśliwa...
Dla niej dosięgnę gwiazd...
Chce spędzać z nią każdą chwilę...
Chce spędzać z nią każdą chwilę...
Chce spędzać z nią każdą chwile...

I przez życie iść przy niej.

Ferb skończył śpiewać i zapatrzył się przed siebie.

- Ja się zakochałem - wyszeptał.

- Tak, jak najbardziej - odparł uśmiechnięty Phineas.

- Ale to nie ma znaczenia.

Phineas spoważniał.

- Jak to nie ma znaczenia?!

- Ona kocha Marcusa.

- Powiedział ci to?

- Nie ale...

- Ale co?

- Widziałeś jaka jest szczęśliwa kiedy z nim przebywa? W ogóle nie zwraca na mnie uwagi. Przy nim ja nie istnieje...

- Fakt to wygląda jakby się w nim bujała - zaczął powoli Phineas. - Ale nie masz pewności. Danny i Marcus to przyjaciele. Dawno się nie widzieli. Może Danny po prostu cieszy się z jego odwiedzin? Nie wiesz czy ona go kocha, ale wiesz za to, że ty kochasz ją.

- Co więc mam zrobić? - zapytał Ferb.

- Powiedz jej to - odparł zdecydowanie czerwonowłosy. - To tylko dwa słowa.

- Mam tak po prostu podejść do niej i powiedzieć "Cześć Danny, chyba się w tobie zakochałem."? - zapytał z ironia zielonowłosy.

- Nie - odparł Phineas z uśmiechem, kręcąc głową. - Masz powiedzieć "Danny kocham cię".

- Tak po prostu? - zdumniał się Ferb.

- Tak.

Część 4

Marcus wysiadł z łódki.

- Ferb to twój nowy przyjaciel? - zapytał chłopak pomagając wysiąść przyjaciółce.

- Tak to fantastyczny chłopak - odparła Danny skacząc na pomost.

Dzieci odeszły kawałek.

- A ja myślałem, że to ja jestem fantastyczny.

Marcus uśmiechnął się szeroko.

- Bo jesteś - odparła również uśmiechnięta Danny.

- Pasujecie do siebie.

- Kto? - zdumiała się dziewczyna.

- No ty i Ferb. Macie podobne zainteresowania, oboje jesteście wynalazcami i macie dziwaczne dziobaki.

- Hej, Penny wcale nie jest dziwaczna! - zawołała Danny.

- Dobra, wiesz o co mi chodzi - odparł chłopak. - W każdym razie masz moje pozwolenie.

- Pozwolenie na co?

- Żeby się z nim przyjaźnić.

- Nie potrzebuję niczyjego pozwolenia żeby się z kimś przyjaźnić! - oświadczyła dziewczyna spoglądając na chłopaka groźnie. Dostrzegłszy jednak szeroki uśmiech na jego twarzy momentalnie złagodniała, a po chwili wybuchła śmiechem.

Marcus momentalnie się speszył, a jego szeroki uśmiech przygasł.

- Co? Czemu się śmiejesz? Mam coś między zębami?


Hanna czekała w skupieniu, aż liczniki wskaże 100%, tymczasem Dundersztyc układał pasjansa.

- Wiesz Perry panie dziobaku to czekanie jest najgorsze... - oświadczył swojemu nemezis. - Hanna co położyć na czarnego króla?

- Czerwona królowa - odparła Hanna nie spuszczając licznika z oczu.

- Ach... A jak wygląda czerwona królowa?

- Jak czarny król, tylko, że to baba i jest czerwona.

- Ale nie mam czerwonej królowej...

- To przegrałeś.

- Ale...

- Heinz daj mi spokój! Ja tu pracuję! - wykrzyknęła Taylor tracąc cierpliwość.

- Gapisz się tylko na ten głupi monitorek! - zawołał oburzony Heinz, jakby jego pasjans był ważniejszy.

- Czekam, aż karuzela będzie pełna!

Nagle na monitorku pojawił się wielki napis 100% - PEŁNY!

- Nareszcie! - ucieszyła się złocznica.

- Czas wcielić nasz plan w życie! - zawołał doktor wstając i odkładając karty na stolik. - A wy nic na to nie poradzicie!


Phineas i Ferb dotarli pod tunel miłości, gdzie znaleźli śmiejącą się do rozpuku Dani i mocno skonfundowanego Marcusa.

- Co ją tak rozbawiło? - zapytał Phineas z szerokim uśmiechem, najwyraźniej gotów również zacząć się śmiać gdy tylko usłyszy ten genialny dowcip.

- Trudno mi powiedzieć, w jednej chwili patrzy na mnie jakby chciała mnie zabić, a w następnej - Marcus wskazał na dziewczynę. - Umiera ze śmiechu.

Dziewczyna powoli dochodziła do siebie. Otarła załzawione od śmiechu oczy i oparła się rękoma o kolana.

- Przepraszam - zaczęła, łapiąc powietrze. - Po prostu wyobraziłam sobie, jak Marcus przeprowadza selekcje wszystkich ludzi na świecie w poszukiwaniu odpowiednich dla mnie przyjaciół.

- Nie łapię - oznajmił czerwonowłosy.

Danielli nie dane było jednak wytłumaczyć całego komizmu sytuacji, gdyż stojąca w pobliżu karuzela, zaczęła powoli unosić się w górę.

Część 5

Dundersztyc stał dumnie wyprostowany, w ręku trzymał miniaturowe radio nakierowując je na swych przecinków. Klęczące przed nim dziobaki zasłaniały sobie uszy łapkami.

- Mówiłem, że jesteście bezsilni! To urządzenie wytwarza dźwięki, które są słyszalne tylko dla dziobaków. Powodują u nich ogromny ból głowy - zawołał zły naukowiec. - Odkryłem je przez przypadek, kiedy próbowałem naprawić moje radio. A teraz Taylor zajmij się naszymi towarzyszami.

Stojąca za doktorem D, czarnowłosa kobieta chwyciła dziobaki i gdy miała właśnie wrzucić je do przezroczystego pudełka coś z niezwykłą siłą szarpnęło karuzelą w kierunku ziemi.

Hanna zachwiała się wypuszczając Agentów z uścisku. Podobnie Heinz, ledwie zdołał ustać na nogach. Próbując zachować równowagę, wypuścił jednak z rąk swą "broń", a ta spadł z karuzeli i rozbiła się na ziemi w drobne kawałki.

Dundersztyc pospiesznie podbiegł do brzegu ich pułapki by sprawdzić co się dzieje. W dole dostrzegł grupkę dzieci trzymających jakieś urządzenie, z którego wystrzelona była lina. Lina ów przyczepiła się do karuzeli skutecznie powstrzymując ją przed oddaleniem się. Ponad to po ów linie w dół zjeżdżały uwięzione, jeszcze przed chwilą, dzieci.

- Oni uciekają! - wykrzyknął mężczyzna odwracając się ku wspólniczce. Widok który zastał wcale nie podniósł go na duchu.

Stali przed nim Agenci zacierając pięści z szerokimi uśmiechami na dziobach. Tymczasem Hanna siedziała uwięziona w plastikowym pudełku, w którym zamierzała zamknąć dziobaki.

Zły naukowiec przełknął głośno ślinę.

- Tylko nie w twarz - pisnął błagalnie, zasłaniając twarz rękoma.


Gruba rura przymocowana była do pobliskiej latarni, wystrzelona z niej była była metalowa lina kończąca się mosiężną łapą. Właśnie ta łapa przytrzymywała wielką karuzelę-pułapkę.

W dół po linie z karuzeli-pułapki zjeżdżały uwięzione dzieci.

- Czy to wszyscy? - zapytał Phineas pomagając wstać, jednej z dziewczynek. Ta w odpowiedzi pokiwała głową i odbiegła w kierunku tłumu ocalałych dzieci.

- Dobra Ferb odczepiamy! - zawołał do brata czerwonowłosy.

Fletcher nacisnął przycisk na trzymanym przez siebie urządzeniu. Łapa puściła, a przytrzymywana przez nią karuzela wystrzeliła jak z procy.

Na ziemi wybuchły głośne wiwaty na cześć Phineasa i pozostałych. Wszyscy tak skupieni byli na ich nowo-starych bohaterach, że nikt nie zauważył odlatującego z karuzeli poduszkowca, ani nie usłyszał głośnego wrzasku "A niech was Agenci!".


Gdy wiwaty ustały, a tłum powoli zaczął się rozchodzić cała czwórka ruszyła w kierunku wyjścia z Wesołego Miasteczka.

- Niezły pomysł z tym chwytakiem - pochwalił Marcusa młody Flynn.

- Dzięki, podobnego użyliśmy w walce z giga-mega-olbrzymiastą, krwiożerczą kaczuszka.

- Nie przesadzaj ona nie była, aż taka wielka.

- Miała ze trzy piętra! Jak na gumową kaczuszkę to sporo - zawołał chłopak szturchając dziewczynę w ramię. - Swoją drogą, szacun chłopaki za szybkość w działaniu. Nawet Dani tak szybko nie buduje.

- To prawda! - zawołała podekscytowana Daniella. - Zanim do mnie dotarło co się dzieje, wy już staliście z niemal gotową wyrzutnią.

- Lata praktyki - oznajmił czerwonowłosy skromnie, lekko się rumieniąc.

Grupka zatrzymała się przed bramą Wesołego Miasteczka.

- Cóż to ja będę się już zbierał - oznajmił Marcus. - Nie spodziewałem się, że i w tym mieście dzieją się takie cuda.

- Każde miasto jest niezwykłe - odparł Phineas. - Wy macie gigantyczne gumowe kaczuszki, my uciekające karuzele.

- Było świetnie - Arres przybił żółwika z chłopcami i przytulił Daniellę. - Będziemy w kontakcie! - zawołał i pobiegł w kierunku parkingu.

- Więc... - zaczął Phineas drapiąc się po głowie. - Robimy coś jeszcze, czy zmywamy się do domu.

- Co powiecie na jeszcze jedną przejażdżkę na kolejce górskiej? - zaproponowała Shine.

- Jak dla mnie może być.

U boku Phineasa i Danieli pojawiły się dwa seledynowe dziobaki.

- O tu jesteś Perry!

- O tu jesteś Penny - powiedział Phineas i Daniella w jednej chwili.

W odpowiedzi dziobaki zaterkotały.

Przez całą drogę pod rollercostera Ferb zbierał się w sobie. W końcu, gdy byli zaledwie kilka kroków od kolejki zatrzymał się jak wryty. Pozostali, lekko zaskoczeni, uczynili to samo.

- Danny chciałbym z tobą porozmawiać - oznajmił zielonowłosy.

- Tak Ferb? - zapytała Danny.

- Phineas mógłbyś? - zwrócił się do brata, dając mu delikatnie do zrozumienia żeby się na chwilę ulotnił.

Wiadomość podprogową czerwonowłosy zrozumiał dopiero po chwili.

- A tak! - zawołał pojmując nagle gest, który wykonywał Fletcher. (Ferb kiwał głową na bok.) - To ja... Wezmę Perry na stronę. Chyba mu się chce.

Flynn chwycił w ramiona swego dziobaka i oddalił się w kierunku toalet. Perry wydawał się nieco skonfundowany całą sytuacją. Podobnie Penny, która wpatrywała się w oddalającego się chłopca z jeszcze większym zezem.

Tymczasem Ferb odchrząknął i zwrócił się do przyjaciółki.

- Danny. Długo zastanawiałem się, jak ci to powiedzieć i w ogóle czy ci to powiedzieć, ale Phineas powiedział, że raczej powinnaś wiedzieć. Więc Danny ja...

Ferb spojrzał prosto w niebieskie oczy Danny.

- ...uwielbiam brukselkę - wypalił.

- Aha... - odparła ostrożnie Daniella. - Cóż brukselka ma wiele witamin. Nie jest specjalnie lubianym warzywem, dziwnie pachnie i smakuje, ale z pewnością jest zdrowa.

Ferb przełknął ślinę.

- Tak, właśnie dlatego jestem jej fanem. Wielkim, olbrzymim, największym. Gdyby ktoś mnie zapytał czy kocham brukselkę, odpowiedziałbym "jasne stary, brukselka życiem." Uwielbiam jej kolor, i smak. Ach ten smak! Smakuje jak... No smakuje. Wiem, że mogę spotkać się z krytyką brukselkową, ale nic nie poradzę, że tak mi smakuje.

- W porządku. Nie oceniam ludzi przez pryzmat ich upodobań kulinarnych. Każdy ma prawo jeść to co chce i co uważa za smaczne.

- A ty? Lubisz brukselkę? Smakuje ci?

- Ja... Szanuję twój gust - oznajmiła z uśmiechem Daniella, choć ledwie powstrzymywała się od dodania "Jak można lubić brukselkę i uważać ją za smaczną!". Chłopak mógłby, to źle zrozumieć i obrazić się na nią. Fakt, że ona nie znosiła tego warzywa, nie powinien wpłynąć na ich relację. Tak więc, Daniella postanowiła powstrzymać się od wyrażenia własnego zdania na ów warzywo.

Między przyjaciółmi zapadła chwila ciszy, trwająca dobrych kilka minut, aż do momentu powrotu Phineasa.

- Śmieszna sprawa, okazuje się że Perry nie korzysta z toalet - oznajmił Flynn odstawiając dziobaka na ziemię.

- To jak? Możemy? - zwróciła się do braci Shine. Obaj pokiwali głowami. Dziewczyna jako pierwsza ruszyła ku bileterowi.

Korzystając z nieobecności jedenastolatki, Phineas zwrócił się szeptem do Ferba.

- I co ona na to?

- Na co?

- Na to, że ją kochasz?

- Aaaa... na to... nie powiedziałem jej.

- Jak to?

- Stchórzyłem. To jakoś nie chciało przejść mi przez gardło.

- To co jej powiedziałeś?

- Że uwielbiam brukselkę.

- Ale ty nie cierpisz brukselki.

- No wiem.

Dodatkowe informacje

Fineasz i Ferb - story

Ciekawostki

  • Opowiadanie uległo drobnemu retuszowi. Jego pierwotną wersję możecie znaleźć tu.

Opowiadania powiązane

Piosenki w odcinku

Lokacje w odcinku

Opowiadanie na dA

t - b - eFunnyFrankyGaleria
Serie
Ja i ty
Historia Fineasza i Izabeli | Historia Ferba i Danny | Historia Fineasza i Ferba
Story
Partnerka | Zmiana ról | W niepamięci | Powrót do przyszłości | Deszczowa piosenka | Wesołe miasteczko | Stary znajomy | Nagrodzeni | Ta inna rzeczywistość | Pokonać strach | W odwiedzinach | Szach-Mat | Misja-wieloświat | Etap II | Senna wycieczka | Po drugiej stronie lustra | Powrót Nazz | Magiczna noc | Przygody Agenta Spika | Bo tak | Bom.ble's | Nic specjalnego | Historia, która nie miała się wydarzyć | Melodia dla nikogo | Łapaj karpia | Tomato kolor czerwieni | Wymiar Omega | Pieprzem w oczy | Wakacyjna nutda | Na zawsze Niebieska
Wymiar Omega
Południe | Dokąd nogi poniosą | Polowanie na niedźwiedzia | Orchidea | Sekwencja zdarzeń | Front wyzwolenia Ziemi | Alternatywna rzeczywistość | Na otwartej wodzie | Daj się ponieść | Szklane ideały
Wędrując przez życie
prolog | Powroty | Pożar | Rozmowa | Zmiany | Diagnoza | Spotkanie | Komplikacje | Prawdziwy przyjaciel | Cała prawda | Agent na medal | Oręż | Nadzieja nie umiera | Uśmiechnij się | Droga zrozumienia | Sztuka niekochania | Kto sieje wiatr | Sposób ziszczenia | Prawda o tym co było | Kalejdoskop zdarzeń | Czas wyboru | Nieznane | Tańcząc na rozbitym szkle | By ocalić | Niezniszczalność | Kiedy zapragniesz | Koszty straconych szans | Chwila wytchnienia | Żyj i pozwól żyć | Serce na dłoni | Złodzieje czasu
Inni my
prolog | Osiem lat później | Misja rekreacja | Propozycja | Zostańmy agentami | O.W.C.A. | Szkoleniowiec | Nocna przechadzka | Pierwsze koty | Kropla w morzu | Agent na medal | Historia pewnej maski | Na rozstaju | Uśmiechnij się | W mrokach nocy | Sztuka niekochania | Nie bój się cieni | Stokrotka | Czarna Owca | Przyszłość w przeszłości | Czas wyboru | Żądza krwi | Tańcząc na rozbitym szkle | U wrót piekła | Pocałunek śmierci | Jail-Jelly | Pieśń żniwiarza | Chwila wytchnienia | Dowody nadziei | Bez powrotu | Ostatni list
Drobny szczegół
Harmonia relacji | Grając pierwsze skrzypce | Na ratunek sytuacji | Na skraju jutra
Omnia vincit Amor
(pisane wspólnie z NaluChan )
Decyzja | Samokontrola | Rozstanie | Pomocnik | Rewers | Iron Taro | Księżyc | Kres
Zastępowe opowieści
(pisane wspólnie z Sara124)
Nowa droga | Nowa w zastępie | Pierwsza prawdziwa miłość | Bitwa zastępów
Kroniki Świata Wynurzonego
(pisane wspólnie z VictoriaBlue )
Rozdział 2 | Rozdział 4 | Rozdział 6 | Rozdział 8 | Rozdział 10 | Rozdział 12 | Rozdział 14
Pełnometrażowe
Powiązane z seriami
Po sławę i nachos! | Heca jajeczna | Wodny zamach | Fineasz u dentysty | Dawno temu w przedszkolu | W tańcu | Kwaśne winogrona i słodkie cytryny | Ślub, węże i antagonista | Sto rad jak być szczęśliwym | Mon héros
Niepowiązane z seriami
Klejnot oceanu | Kajmakowy sok | Kęs smutku
Pisane z innymi użytkownikami
*Opko na nudę (pisane wspólnie z NaluChan )
Bohaterowie
Pierwsze pokolenie
Daniella Shine | Nazz Jefferson | DS | Paulin Heller | Scott Shine | Natalie Middleton | Malcolm Morgan | Colin McAdam | Simon Graham | Marcus Arres | Penny | Vanillia | Hanna Taylor | Ludwik Klaus Wulfryd Tyberiusz Gugungtenpruljungingen IV | Wampirzyca
Drugie pokolenie
Summer Flynn | Camille Tjinder | Nathan Van Stomm | Gavin Van Stomm
Inne
Piosenki
Zatrzymać czas | Zaśpiewaj | Złamana obietnica | Za drzwiami | Wybacz | Raz, dwa, trzy... | Pszczoły, ule i wosk! | Piekielny pocałunek | Melodia dla Nikogo | Kołysanka Sleepy Soul | Hymn Proczadzikowców | Dzika muzyka | Deszczowa piosenka | Czy to miłość?
Rodziny
Rodzina Shine
Lokalizacje
Ogródek rodziny Flynn-Fletcher | Wzgórze Izabelli | Grandville | Jail-Jelly | Quarta | Wymiar Omega
Organizacje
Front Wyzwolenia Ziemi | ROOCS | Trybunci | Saturn H.O.M.E.
Przedmioty i wynalazki
Przygody Agenta Spika
Fanon Miraculum
Jednostrzałowce
Niepowstrzymani
Rogalik prawdę Ci powie | Derpy roku | Echo przeszłości | Z nastaniem nocy | Tam, gdzie latają Akumy | Derp na Biedroblogu | W świecie Fan-Fiction | Zabawa w bohatera | (Nie)zapomniana historia | Nieplanowana przygoda z Mary Sue | Dzieje Plaggi i Ed | Mistrz kierownicy | Elfie zamieszki | Ogrzana afera | Pomocna dłoń | Koniec bezczynności | Czemu się nie uśmiechasz? | Nienazwane
Nieobecni
Derp na nowej drodze
Niewolni
Pragnienie sprawiedliwości
Inne
Histogariusz
Bohaterowie
Postaci
Aleksis Lefiampi | Edith Frasinati | Daniel Sorel | Francesca Bonnetty
Kwami
Odda | Zabb | Poogo | Arria | Tosuu
Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.