FANDOM


Wszyscy zapomnieli o lemurach

Nicol vs Loren
Rzadkie zdjęcie przedstawiające Loren z rozładowanym pistoletem i Nicol z nożykiem do masła
Angielski tytuł: Dancing with monkey because why not
Autor: Sara124
EkawekaDxC
Opublikowano: 24.05.2020
Opowiadanie będące kolejnym rewritem opowiadań takich jak "Lemury, pistolet i proszek - czyli jak rozzłościć Stephanie", "Dwuwymiarowe zamieszanie", "Granica wymiarów i wytrzymałości psychicznej". Opowiadanie jest pisane na faktach autentycznych.

Opis

Grupa ludzi postanawia przenieść się do innego wymiaru. Przeżywają tam niezwykłe przygody, a niektórzy odnajdują miłość swojego życia.

Bohaterowie

Fabuła

Grupa przyjaciół postanowiła przenieść się do innego wymiaru bo tak. Zbudowali portal i przenieśli się na ulicę do innego wymiaru. 
- Hej, Steph! - powiedziała Amy do znajomej idącej z naprzeciwka, nie pomyśląc przedtem, że to inny wymiar i tu Steph może nie mieć na imię Steph.
Jednak Steph miała na imię Steph ale nie była znajomą Amy.
Dlatego też kiedy ją zobaczyła, zamiast ją zignorować postanowiła z nią porozmawiać, bo przecież jak nieznajomy wita nieznajomego po imieniu to to jest jak najbardziej normalne.
- Hej, ale ja cię nie znam. - powiedziała.
- No jak to mnie nie znasz, jak mnie znasz. - odparła Amy.
- Nie, nie znam.
- Tak, znasz.
- No przecież mówi, że cię nie zna! - wykrzyknęła Loren zadowolona z tego, że Steph nie zna Amy, bo bardzo lubiła jak ktoś nie znał Amy i jej o tym mówił.
- No właśnie, nie znam cię. - powiedziała Steph.
- Fineasz! Ona mówi, że mnie nie zna! - rozpłakała się Amy i wpadła swojemu chłopakowi w ramiona. Loren się roześmiała a Steph poszła dalej z wysoko zadartym nosem, krzycząc na odchodne:
- Tak, właśnie mówię! Nie znam cię! - na co Amy rozpłakała się jeszcze bardziej.

Potem ruszyli do ogródka swoich odpowiedników. Weszli do środka.
- Siema.
- Siema.
- Siema.
- Siema.
- Siema.
- Siema.
- Siema.
- Siema.
- Siema.
- Siema.
- Siema.
Przywitali się wszyscy ze wszystkimi. Nikogo nie zdziwił widok osób wyglądających jak oni i paru osób, które wyglądały inaczej niż oni.

Loren podeszła do Buforda z innego wymiaru.
- Hej. 
- Hej.
- Czy tu też chodzimy ze sobą?
- Sorry, ale w tym wymiarze nie chodzimy.
- NIE ZGADZAM SIĘ NA TO, ZARAZ WSZYSTKICH ZASTRZELĘ! - wykrzyknęła zdenerwowana Loren.
Nagle do ogródka weszła dziewczyna wystrojona jak szczur na otwarcie kanału, z toną tapety na twarzy i seksownym ubraniem.
Buford zaczął ślinić zęby na jej widok, a Loren swoje zęby zagryzła z wściekłości.
- Witajcie! - powiedziała dziewczyna, tonem jakby mówiła kazanie. - Jestem Nicole ale mówcie mi Nicol. - powiedziała. Zrobiła krótką pauzę, a po chwili dodała: - Co właściwie wymawia się tak samo. Ale pisze się inaczej!
- To z nią chodzę. - powiedział Buford.
Loren w przypływie własnego geniuszu, postanowiła wyjąc pistolet, który bez problemu mieścił się w jej kieszeni, by następnie zacząć strzelać do Nicole, którą wolała jednak nazywać nazywać Nicol. 
- ZABIJĘ CIĘ! 
Doświadczenie wojenne okazało się być zbyteczne, ponieważ nie trafiła nikogo. Prawdopodobnie broń była nienaładowana, ale nikt się tym zbyt nie przejął.
Nicol złapała ją za rękę i powiedziała:
- Nie zastrzelisz mnie.
Wszyscy patrzyli się na to jak gdyby nigdy nic, jakby walki seksownych galadiatorek były na początku dziennym.
Amy patrzyła na to z zadowoleniem. Lubiła, gdy Loren coś się nie udawało, a teraz może nawet umrze i będzie jeszcze fajniej.
- Ja rozumiem gdyby Buford był chociaż przystojny, co nie? - Powiedziała do Fineasza, nie ważne którego. - Ale nie jest. O co się bić? Nie rozumiem.
Bufordy usłyszały to co powiedziała Amy. Spojrzeli na siebie i jednocześnie kiwnęli głowami. Czas wyprzystojnieć! Szybko udali się na wizytę u kosmetyczki, czekając aż zrobi z nich bóstwa.
Kiedy wrócili do ogródka wyglądali jak Shrek po wypiciu eliksiru miłosnego.
Amy szczęka opadła do podłogi i już więcej się nie odezwała.
Przez cały czas ich nieobecności, Nicole i Loren patrzyły na siebie. Ze wściekłością, co warto zaznaczyć, aczkolwiek po pewnym czasie, ich mięśnie twarzy zaczęły pobolewać, powoli się rozluźniając.
- W sumie to jesteś spoko, mało kto umie mnie pokonać. - Stwierdziła Loren, co niezbyt pokrywało się z prawdą. Szczerze powiedziawszy, pokonywał ją każdy, ale Nicole nie musiała o tym wiedzieć. - Zaprzyjaźnijmy się.
- Mnie to pasi. - Nicole wzruszyła ramionami i puściła rękę Loren. - To co, idziemy na lody czy coś?
- Jasne, spoko. 
Po czym wyszły, wspólnie zmierzając w stronę zachodzącego słońca.
- I dla kogo ja tak wyprzystojniałem - zasmucił się Buford z wymiaru Loren.
- Spoko bracie jestem w tej samej sytuacji. - odezwał się Buford z wymiaru Nicol. - Nasze dziewczyny nas dla siebie olały, to może teraz my olejemy je i zejdziemy się ze sobą?
- Okej, w końcu nikt tak cię nie rozumie jak ty sam.
Bufordy rzuciły się sobie w objęcia. Reszta wciąż stała w bezruchu, nie wiedząc co ze sobą zrobić.
- To może skoro już tak stoimy, - powiedział Fineasz z tego wymiaru. - To może pomożemy wam wrócić do domu, bo chyba wasz portal się zepsuł?
- Okej! - odparł Fineasz z drugiego wymiaru. Razem naprawili portal, wszyscy się pożegnali ze wszystkimi, o tak:
- Na razie!
- Na razie!
- Na razie!
- Na razie!
- Na razie!
- Na razie!
- Na razie!
- Na razie!
- Na razie!
- Na razie!
I każdy odszedł w swoją stronę. Tylko Buford z Bufordem i Nicol z Loren zostali razem i byli szczęśliwi do kresu swych dni.
Legenda głosi, że Amy nadal płacze, po tym jak Steph jej nie poznała, bo tak naprawdę była skrycie zakochana w Steph a nie w Fineaszu. Przez to wszystko Amy zapomniała, że w jej wymiarze Steph też istnieje, przez co nie mogła dostać swojego happy endu, ze swoją jedyną miłością i musiała pozostać z Fineaszem.

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.